wtorek, 2 kwietnia 2019

Marzec 2019 (3,5 roku syna || 1 rok córki)


Podsumowania miesiąca to cykl tekstów, który zaspokaja moją potrzebę gromadzenia rodzinnych wspomnień i informacji. Każdego miesiąca dzielę się swoimi przemyśleniami i piszę o tym:
  • co się u nas działo, 
  • co jedliśmy, 
  • jak spaliśmy, 
  • jakie nowe umiejętności dostrzegłam u swoich dzieci, 
  • co szczególnie lubiły, 
  • czym się bawiły i z czym pracowały, 
  • jak rozwijała się ich mowa i co takiego powiedziały, co chciałabym zachować i kiedyś do tego wrócić, 
  • co czytaliśmy,
  • jak się czuliśmy,
  • jakie mam potrzeby,
  • jakie mamy plany na następny miesiąc.
Podsumowania miesiąca są wynikiem moich osobistych potrzeb, ale dostaję sygnały, że dla was również są przydatne, uspokajają, że nie jesteście sami w swoich odczuciach i trudnościach, a także inspirują, co mnie bardzo cieszy. Pamiętajcie jednak, że każde dziecko rozwija się inaczej, a wątpliwości lepiej skonsultować ze specjalistą.

NA MOIM BLOGU


W ubiegłym miesiącu napisałam:



CO U NAS



Marzec zaczął się niezbyt przyjemnie. Moją córkę dopadł jakiś wirus. To była najpoważniejsza choroba, jaką dotychczas spotkała moje dziecko. Po raz kolejny doceniłam karmienie piersią. Był to jedyny pokarm, jaki w tym czasie tolerowała córka, dzięki czemu się nie odwodniła i dość szybko opanowałam sytuację.

Wreszcie wybrałam się na organizowany od niedawna w moim mieście raz w miesiącu krąg mam. Spotkanie dla mam, bez dzieci. Można było porozmawiać o tym, z czym nam trudno. Bardzo cenne i wspierające spotkanie.

Z okazji Dnia Kobiet postanowiłam zadbać o siebie i zrobić podstawowe badania. Nie, żebym jakoś fatalnie się czuła, ale wolałam sprawdzić, czy moja utrata wagi, nieustanny głód i ogólne osłabienie jest spowodowane czymś innym niż to, że córka odżywia się głównie moim mlekiem.

Mój syn tak polubił muzykę, że wpadłam na pomysł, żeby wybrać się do filharmonii. Kilka godzin później całkowitym zbiegiem okoliczności otrzymaliśmy informację z przedszkola o planowanej wycieczce do Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, więc ostatecznie na koncert pojechał tylko syn, bo za dużo by tego było w jednym miesiącu, ale planujemy kiedyś się wybrać całą rodziną.

Całą czwórką wybraliśmy się na urodziny do mojej kuzynki. Było wielu nieznanych dzieciom gości, było wesoło, ale głośno, a mimo to moje dzieci świetnie się odnalazły i dobrze spędziły czas, czym bardzo mnie zaskoczyły (ja już całkowicie wyzbyłam się oczekiwań na takich imprezach i raczej spodziewam się gaszenia wielu pożarów i szybkiego powrotu do domu). Żal im było wracać do domu, a w drodze powrotnej zasnęły już na noc.

Miesiąc zakończył się dość przygnębiająco. Śmierć członka mojej rodziny, o którym ostatnio nawet więcej myślałam, ale nie spodziewałabym się, że już nigdy więcej się nie zobaczymy. Mój syn miał okazję jakiś czas temu go poznać. I tu taka moja refleksja. Kiedy i jak rozmawiać z dziećmi o śmierci? Myślę, że właśnie w takich sytuacjach. Naturalnie. Bo to niestety naturalna kolej rzeczy.


J E D Z E N I E

JEDZENIE SYNA

Do jego menu wpadło znów kilka nowości: owsianka, jaglanka (ostatnio jadł je chyba w niemowlęctwie), chleb z serem, szynką (nigdy wcześniej nie chciał nawet spróbować). Ale generalnie wciąż je dość wybiórczo. Na naszym stole pojawiają się różnorodne propozycje, ale ostatecznie większości z nich nawet nie nakłada na talerz. Z zup toleruje tylko rosół i pomidorową. Chociaż raz zjadł krem z kalafiora - wszystko dzięki kaszy i grzankom, które zrobił mąż i postawił na stole.

Na talerz w czasie obiadu nakłada tylko ziemniaki / kaszę / ryż / kluski / makaron / placki ziemniaczane i ogórka kiszonego / marchewkę z groszkiem. Często je na obiad tylko część węglowodanową. Dania jednogarnkowe, mięso, ryba, strączki odpadają. Ale zawsze po powrocie z przedszkola siada z nami do stołu i w ramach obiadu coś sobie wybiera. Nie próbuje robionych przeze mnie past kanapkowych. Mięso je tylko w IKEA w postaci klopsików i podobno kotlety u babci, aczkolwiek podejrzewam, jak to się odbywa - czyta mu książeczki i karmi, a ja jestem przeciwna takim metodom. Jedzenie to jedzenie, a nie czytanie książek lub oglądanie bajek, żeby odciągnąć uwagę od jedzenia.

Chętnie je domowe gofry, placki na słodko (słodki smak zapewniają banany), omlety, babeczki, naleśniki, masło orzechowe, owocowe koktajle, wszelkie owoce. Pomagał mi w pieczeniu babeczek jabłkowo-cukiniowych. Gdy zobaczył cukinię, powiedział, że on tego nie lubi, ale jak zetrę i zmieszam w cieście, to zje. Może takimi małymi kroczkami przekona się do warzyw.



JEDZENIE CÓRKI

Karmię piersią na żądanie i proponuję 4-5 posiłków w duchu BLW przy wspólnym stole, przy którym jemy to samo.

Liczba karmień wynosi około 8-10 na dobę. Karmienia to takie akrobacje (pupa wyżej niż głowa), że najłatwiej karmić na leżąco, przynajmniej dziecko tak się po mnie nie wspina. W tym miesiącu nastąpił wysyp zębów (górne jedynki i dwójki), co odczuły moje piersi.

Z takich piersiowych dziecięcych odkryć, to córka się zorientowała, gdzie są moje piersi i czasem sama chce się obsłużyć. Coraz częściej sama komunikuje, że chce "cycy".

Córka wróciła do jedzenia czegoś innego niż mleko mamy. Potrafi nawet zjeść chleb z jakąś pastą - razem ze skórkami, po prostu całość. Najchętniej je mięso, makaron, chleb - wręcz krzyczy, że chce więcej, gdy już zje, a ja staram się proponować jej coś innego, żeby jej dieta nie opierała się na jednym składniku, ale to są takie rzeczy, które chciałaby zjadać w dużych ilościach.

Jada owsiankę, jaglankę, pudding z chia, placki, babeczki, omlet, owoce, warzywa, strączki, pije koktajle, ale to już raczej tylko kilka kęsów czy łyków, po czym zdejmuje śliniak, odsuwa się od stołu i mówiąc "bach", zrzuca to, co zostało, na co nie reagujemy, nie podnosimy, może dzięki temu ten etap szybciej minie. Zaczyna się też niestety etap stawania na krzesełku. Po umyciu rąk i buzi czworakuje pod stół i zjada resztki z podłogi. Jedzenie wciera we włosy, twarz.

Komunikuje, gdy chce pić podczas posiłku. Ostatnio pije głównie przez silikonową słomkę umieszczoną w kubku. Co dla mnie ciekawe, od początku nie ma trudności z piciem przez słomkę, nic przypadkiem nie wypluwa. Woli jeść sztućcami niż rękami. Ostatnio bardzo wyraźnie widać, że chce nas naśladować przy stole, a szczególnie brata.

Zaczęłam powoli wprowadzać białko mleka krowiego - na razie w postaci pieczonej, czyli babeczek z jogurtem.











Za kilka dni roczek. Status rozszerzania diety: żywi się głównie mlekiem matki. Ostatnio jedzenie głównie rozrzuca i informuje o tym jednym zwięzłym słowem: "bach". W tym czasie często również mówi "hau" (też chętnie wezwałabym w takich momentach psa, ale go po prostu nie mamy). Zdejmuje z siebie śliniak. Śliniak także "bach". Bardzo lubi pić przez silikonową słomkę. Bardziej niż rękami lubi jeść sztućcami, ale wtedy je jeszcze mniej, bo ten sam kęs nakłada i zdejmuje, żeby znów nałożyć. Uwielbia wcierać jedzenie we włosy. Bo jedzenie trzeba czuć całym ciałem. Próbuje wydostać się z krzesełka, staje na nim. Wracając do ulubionych składników. To w sumie nie jest tak, że pije tylko mleko. Głównie żywi się mlekiem, ale ma już swoje ulubione składniki i potrawy. Śmiejemy się z mężem (przez łzy), że nasza córka dość szybko weszła w etap wybiórczości pokarmowej i najchętniej jadłaby chleb, mięso i makaron, mimo że na naszym stole króluje różnorodność. A może to syn nas tak rozpieścił, że do 1.5 roku jadł wszystko i dużo (a teraz wręcz przeciwnie). A może ona go po prostu naśladuje! ___________ #blw #bobaslubiwybor #owsianka #ezpz #śniadanie #bobas #roczek
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


JEDZENIE MOJE, CZYLI MATKI KARMIĄCEJ

Staram się codziennie zjeść niewielką ilość produktów mlecznych, ale tak się od nich odzwyczaiłam, że często o tym zapominam.

Zrobiłam sobie taki ogólny zarys tygodniowego menu, który jeszcze bardziej ułatwia mi planowanie posiłków. Uwzględniłam w nim częstsze obiady ze strączków zamiast mięsa. Moim celem byłoby jeść mięso maksymalnie dwa razy w tygodniu, ale na razie się nie łudzę i w swój schemat wpisałam trzy mięsne obiady (pozostałe to raz ryba, dwa razy strączki i raz warzywa). Nawet męża przekonałam do strączków. Wystarczy dodać paprykę wędzoną i chili, i nawet może sobie wmówić, że to mięso.

Ostatnio unikałam podjadania między posiłkami, ale w obecnej sytuacji pięć posiłków dziennie to jednak dla mnie za mało. Jestem ciągle głodna, dużo jem, a mimo to chudnę. Całkiem przypadkiem wróciłam do najniższej wagi w swoim dorosłym życiu. Zrobiłam badania - wszystko jest w porządku, więc to prawdopodobnie wpływ karmienia piersią. Jak już wcześniej pisałam, córka odżywia się w znacznej mierze moim mlekiem, a że to już całkiem niemałe dziecię, to mój organizm musi całkiem sporo tego mleka wyprodukować.

Nie wiem, co się dzieje, ale nie lubię już śmieciowego jedzenia. Po prostu mi nie smakuje. Nawet chipsy. Chociaż. Frytki zawsze chętnie wsunę.


S E N

SEN SYNA

Śpi około 11 godzin na dobę. Nie ma drzemek. Zasypia około 20.00 (+/- 15 minut). Usypia go tata, trzymając za rękę. Dość szybko zasypia. Czasem budzi się do ubikacji.

SEN CÓRKI

Śpi około 12 godzin na dobę. Przeszła na jedną drzemkę, choć czasem zdarzyły się dwie. Nie ma stałej pory drzemki. Usypiam ją, gdy jest śpiąca, co wypada różnie, bo między 10 a 14. Na noc usypiam ją po kąpieli około 20.00 (+/- 15 minut). Rytuał wieczorny się zmienił. Już nie kąpię się z córką. Ona kąpie się ze swoim bratem albo sama w wannie. Wstaje między 5 a 7.30.

Nie potrafi już usnąć na drzemkę przy piersi (albo trwa to bardzo długo i obie się męczymy). W dzień najczęściej usypia w nosidle - dwa razy udało mi się ją odłożyć bez przebudzenia, ale w pozostałe dni potrzebowała piersi, żeby dalej spać po odłożeniu na materac. Zdarzało jej się usnąć w wózku i foteliku samochodowym.



Wieczorem i w nocy usypiam córkę przy piersi. Na palcach jednej ręki mogę policzyć, ile razy córkę usypiał w nocy mąż. Nie było takiej potrzeby, bo obecnie budzi się jeden lub dwa razy.

Obecnie śpimy osobno - córka w naszej sypialni, ja w innym pokoju i tylko idę do niej na karmienie, gdy się obudzi. W ten sposób obie lepiej śpimy. Ząbkowanie popsuło jedną noc - dzień przed wyrznięciem się zęba córka budziła się częściej.

MÓJ SEN

Staram się chodzić spać o 21.30, ale zwykle jest to bliżej 22.00. Śpię sama. Budzę się na karmienie córki raz lub dwa. Śpię do godz. 5-6, w zależności od tego, kiedy obudzą mnie dzieci.


U M I E J Ę T N O Ś C I

UMIEJĘTNOŚCI SYNA

  • Składanie ubrań: skarpet, koszulek, spodni. Wcześniej nie był tym zainteresowany, aż nagle powiedział, że chce pomóc. Pokazałam co i jak, i zaczął składać.

UMIEJĘTNOŚCI CÓRKI

  • Zdejmowanie skarpet, śliniaka z rękawami, czapki, opaski
  • Nakładanie drewnianych krążków w piramidce z kółek
  • Coraz sprawniejsze posługiwanie się sztućcami (ale wciąż odwraca łyżkę w dół)
  • Coraz sprawniejsze chodzenie przy meblach - przechodzenie z jednego mebla do drugiego, z sofy do stolika, ze stolika do fotela
  • Schodzenie tyłem z sofy, ale muszę jej przypominać, bo najpierw próbuje przodem
  • Umiejętności komunikacyjne
  • Rozumie coraz więcej z tego, co mówimy, np. idzie do książek, gdy pytam, czy chce czytać; bierze książkę "Pucio uczy się mówić", gdy pytam, czy chce, żebym jej poczytała Pucia; tańczy, gdy pytam, czy chce posłuchać muzyki; dotyka mojej piersi, gdy pytam, czy chce pić mleko; dotyka nosa, gdy pytam, gdzie jest nos; ściąga czapkę, gdy ktoś wspomni o jej czapce itd.
  • Wchodzenie na ponad dwudziestocentymetrowy materac
  • Wspinanie się po schodach




U L U B I O N E

ULUBIONE SYNA
  • Śpiewanie
  • Pojazdy
  • Przytulanie
  • Siadanie rodzicom na kolanach
  • Wylegiwanie się w niedzielę w łóżku ze mną
  • Ulubione kolory: różowy i zielony (a z tych dwóch zwykle wybiera różowy)
  • Ulubione słowo: ogromny

ULUBIONE CÓRKI
  • Dotykanie różnych faktur. Szczególnie podoba jej się głaskanie kaszmirowego swetra
  • Przytulanie
  • Przytulanka króliczek z IKEA
  • Klaskanie
  • Szperanie w szafkach kuchennych
  • Muzyka
  • Stawanie na moich nogach, wspinanie się na mnie
  • Eksplorowanie otoczenia
  • Ulubiona część garderoby rodzica: pasek (mogę chwilę poleżeć i odpocząć, a ona wtedy bawi się moim paskiem w spodniach)
  • Ulubione wymawiane przez nią słowa: hau, tata, o-o-ł
  • Ulubione miejsce: szafka kuchenna z produktami spożywczymi (bardzo polubiła kuchnię, gdy marzec uczyniłam miesiącem ogarniania szafek kuchennych - fascynowało ją wszystko)




M O W A

MOWA SYNA

Cały czas zalewa nas potokiem słów. Opowiada różne historie. Mimo że mówi coraz wyraźniej, to trudno mu przestawić się na poprawną wymowę niektórych słów, które wcześniej bardzo przekręcał np. zamiast straż pożarna wciąż mówi tataziana.

Wyciąg z dialogów:

- Mamo, musisz pomóc mi znaleźć. - komunikuje mi trzylatek.
- Ale ja nie wiem, czego szukasz. - odpowiadam
- Ja też nie wiem!

- Mamo, a z czego zrobiłaś te babeczki? - zapytał
- Z bananów, jajka, mąki, buraków, rodzynek i daktyli
- O, lubię! Bo lubię daktyle.

I tym oto sposobem dał szansę burakowi.
Ale ostatecznie mu nie smakowało.

MOWA CÓRKI

Ona po prostu po swojemu rozmawia, a my traktujemy to jak normalną rozmowę, co daje jej dużo radości. Po swojemu awanturuje się z bratem, okazuje swoje niezadowolenie, frustrację. Śpiewa, gdy słyszy blender. Piszczy. Lubi wydawać dźwięki podobne razem z kimś.

Jeszcze nie wszystko do końca wyraźnie, ale mówi (i rozumie): mama, tata, baba, hau, bach [wym. ba], hop [wym. ho], cycy, czyta [wym. ci-ta], cześć, papa, o-o-ł, ojoj, niam, tam [wym. ta], halo [wym. hao]
Ciągnie mnie za rękę albo ubranie, żebym wstawała po karmieniu i mówi: cho (może chodzi o chodź). Mówi: ta, gdy pytam, czy chce pić.


P R A C E  I  Z A B A W Y


PRACE I ZABAWY SYNA

  • Gra Jenga
  • Układanie różnych wzorów z tęczy Grimms
  • Najczęściej bawi się Lego Duplo, buduje skomplikowane pojazdy i budowle
  • Często sięga po różnego rodzaju plasteliny, ciastolinę
  • Często czworakuje, bawi się w pieska (widać to szczególnie po dziurach na kolanach)
  • Chętnie udziela się w codziennych obowiązkach: składa pranie, nakrywa do stołu, wkłada brudne naczynia do zmywarki, chowa czyste naczynia do szafek, ściera brud szmatą, obiera jajka ze skorupki, obiera marchewkę, kroi jabłka i banany (robi sałatkę owocową), rozpakowuje zakupy, jeździ na zakupy spożywcze, myje łazienkę




PRACE I ZABAWY CÓRKI

  • Jest dość aktywna w ciągu całego dnia, już nie tylko po południu
  • Najbardziej lubi, gdy jej czytam (mówi wtedy: czyta [wym. tita / cita])
  • Uwielbia eksplorować wnętrza szafek kuchennych
  • Najczęściej bawi się klockami Lego Duplo
  • Drewniane jajko z podstawką
  • Piramidka z kółek
  • Lubi otwierać i zamykać szufladę we wrzutomacie (skrzynka z żetonami) - żetonów jeszcze nie umie wrzucać
  • Często sięga po tablicę z okienkami Melissa&Doug
  • Próbuje rysować
  • Malowanie farbami. Na zdjęciu poniżej pierwsza przygoda z farbami mojej córki. Gdy zobaczyła malującego starszego brata, chciała wyrwać mu pędzel. Postawiłam jej niższy stolik, na którym położyłam farby do malowania palcami. Ale ona chciała pędzel! Nie umiem opisać tego zapału, z jakim chwyciła pędzel i malowała. Świat poza tą aktywnością nie istniał. 
  • Bardzo dużo czasu spędza w ruchu: raczkując, stając, chodząc przy meblach
  • Eksploruje otoczenie
  • Interesują ją instrumenty muzyczne
  • Zestaw do sprzątania Klein Vileda
  • Przedmioty codziennego użytku











K S I Ą Ż K I

SYN CHCIAŁ CZYTAĆ
  • Co tak pięknie gra (bardzo zainteresowały go instrumenty muzyczne, filharmonia)
  • Nauka bez tajemnic (świetna książka z okienkami - polecam całą serię)
  • What's that? Big machines
  • Miłość

CÓRKA CHCIAŁA CZYTAĆ
  • Pucio uczy się mówić (najchętniej i najczęściej)
  • Seria Dobra Książeczka dla dzieci w wieku 1-1,5 roku
  • Krok po kroku. Mówi się
  • Krok po kroku. Koci łapci
  • Seria Poznaję dźwięki 
  • Księga dźwięków 
Bardzo chce, żeby jej czytać, ale jednocześnie wyrywa książkę, przerzuca szybko strony, zamyka książkę. Taki wiek.


JA PRZECZYTAŁAM
  • Suma drobnych radości, Agnieszka Burska-Wojtkuńska
    Przyjemna książka, piękne zdjęcia, świetny styl pisarski. O hygge, o tym, jak dostrzegać radość w zwykłym życiu. To typ lektury, przy której się zatrzymałam, pomyślałam, zrelaksowałam. 
  • Unf*ck yourself Napraw się!, Bishop Gary John
    Na początku autor ujął mnie tym, że postawił sprawę jasno - nie będzie zachęcał do przejścia na pozytywne myślenie i stosowania afirmacji. Za to podał siedem osobistych deklaracji. Jestem gotowy. Jestem zaprogramowany na sukces. Radzę sobie. Przyjmuję niepewność. Nie jestem tym, co myślę - jestem tym, co robię. Jestem wytrwały. Niczego nie oczekuję i akceptuję wszystko.

    W zasadzie nic odkrywczego, gdzieś to już słyszałam, ale autor pisze w taki sposób, że nieźle się to czyta. Po lekturze nagle wzrosła mi motywacja do działania. Gdy pojawiają się u mnie destruktywne myśli, staram się sobie wyjaśniać, co (niepotrzebnie) dzieje się w mojej głowie. Z drugiej strony ja taka jestem, takie mam cechy, że dużo myślę, rozkminiam, odczuwam i nie zawsze czuję potrzebę od tego odchodzić.

    Ta książka jest lekturą, od której zaczęłam robić notatki. Bo to takie proste przeczytać książkę, odłożyć na półkę, sięgnąć po kolejną i zapomnieć o poprzedniej. Teraz staram się coś z każdej lektury w sposób bardziej świadomy i zaplanowany wdrożyć. 
  • Włam się do mózgu, Radek Kotarski

    Książka o tym, jak uczyć się skutecznie przy pomocy metod popartych badaniami naukowymi i własnym doświadczeniem autora. O tym, jak uczyć się mądrze, czyli nie tracić czasu na wielokrotne, bezmyślne powtarzanie czegoś, co wkrótce się zapomni, tylko przeznaczyć go na metody ułatwiające przyswojenie wiedzy na dłużej.

    Autor opisuje 13 metod uczenia się: ciekawskiego dziecka, terminatora, testu zderzeniowego, fiszek, tancerki, zmiany miejsca, papugi, majstersztyku, króla boksu, walenia, pałacu pamięci, immersji i nauczyciela. Dla każdej z prezentowanych metod przytacza badania i wyniki eksperymentów.

    Chyba trochę za dużo oczekiwałam i obiecywałam sobie po tej książce. Nieco się rozczarowałam, bo ja już nieświadomie korzystałam z wielu z tych technik, choć nie przypominam sobie, żeby ktoś mi je wcześniej przedstawiał. Myślałam, że tak też uczą się inni. Niestety nie. Podobno ludzie uczą się głównie na pamięć według schematu zakuj, zdaj, zapomnij. Dlatego warto przeczytać tę książkę i wdrożyć opisane w niej metody w życie. To nie będzie tak, że wiedza nagle sama zacznie wchodzić do głowy. Dzięki tej lekturze można poznać efektywne i całkiem przyjemne metody nauki. I mimo że mój sposób nauki i łatwość przyswajania wiedzy wynika prawdopodobnie z talentu, który według testu Gallupa mam na pierwszym miejscu (learner - uczenie się), uważam, że czas przeznaczony na lekturę nie był czasem straconym. Mnie pomogła ona dokładniej poznać, usystematyzować i lepiej zrozumieć metody skutecznego uczenia się, a także poszerzyła wiedzę w tym temacie.
O przeczytanych przeze mnie książkach piszę także na Instagramie.



S A M O P O C Z U C I E

SAMOPOCZUCIE SYNA

Po prostu zmienne. Ostatnio ma chyba bardziej wrażliwy czas, jest bardziej płaczliwy. Ale gdy jest wesoły, to też na całego. Bardzo często sobie podśpiewuje, wymyśla słowa piosenek, opowieści. Wpada czasem w taki fajny stan, gdy opowiada coś, co go totalnie pochłania.

Zdrowie mu dopisywało - w marcu stuprocentowa obecność w przedszkolu.

SAMOPOCZUCIE CÓRKI

Jaka ona jest wesoła! Widać, że dobrze czuje się jako członek naszej rodziny i świetnie nas dopełnia. Widać, że czuje się zrozumiana i bezpieczna. W kontaktach z innymi jest coraz bardziej odważna. Zaskoczyła mnie tym, jak swobodnie czuła się na imprezie w nieznanym jej miejscu w nieznanym w przeważającej części towarzystwie.

Sam na sam ze mną też całkiem dobrze funkcjonuje - trochę bawi się sama, trochę ze mną, a dopiero po godzinie 16.00 zaczyna się mną nudzić i czeka z utęsknieniem na resztę rodziny.

Była chora na początku miesiąca, ale później dopisywało jej zdrowie. Niestety ząbkowanie zafundowało jej nieprzyjemne fizyczne dolegliwości. Moje dzieci odczuwają spory dyskomfort podczas ząbkowania, a w tym miesiącu pojawiły się trzy nowe zęby i czekamy na przebicie się czwartego, więc lekko nie było.

MOJE SAMOPOCZUCIE

Całkiem nieźle śpię, jem, miło spędzam czas z rodziną, wiosna daje mi coraz więcej pozytywnej energii. Czuję się całkiem dobrze. Chce mi się działać. Chociaż miewam takie dni, kiedy nic mi się nie chce, ale przyjmuję to i liczę, że następny dzień będzie lepszy.

Bardzo pozytywnie nastroiło mnie poznanie swoich talentów, słuchanie podcastów na ich temat. Wręcz nie mogłam doczekać się wyjścia na spacer, włożenia słuchawek i włączenia kolejnego odcinka. Bardzo ekscytują mnie takie moje odkrycia, nowe tematy, coraz lepsze rozumienie siebie i innych. A jakie ciekawe było zestawienie talentów w związku! Czuję, że praca nad naszymi talentami przyniesie nam dużo dobrego i pogłębi naszą relację.


P O D S U M O W A N I E  P L A N Ó W  N A  M A R Z E C

✓ Miesiąc odkrywania muzyki: Norah Jones
✓ Dopiąć na ostatni guzik imprezę urodzinową córki
✓ Zorganizować sesję zdjęciową z okazji pierwszych urodzin córki
✓ Wybrać się na wiosenny rodzinny spacer
✓ Chodzić codziennie na co najmniej półgodzinny spacer
✓ Opublikować na blogu co najmniej jeden tekst (poza podsumowaniem miesiąca)
✓ Wybrać się na pierwsze wiosenne lody
✓ Wypróbować przepis na zupę z zielonej soczewicy
✓ Wypróbować przepis na muffinki z białej fasoli
✓ Oczyścić przestrzeń - zacząć od szafek kuchennych
✓ Umyć okna (albo chociaż szyby) na parterze
✓ Wystawić na sprzedać chusty do noszenia dzieci
✓ Wybrać się na Krąg mam
✓ Zrobić listę prezentów na święta dla dzieci
✓ Zorganizować sobie coś ekstra na Dzień Kobiet
✓ Przeczytać książkę "Unf*ck yourself. Napraw się"
✗ Poczytać na świeżym powietrzu
✓ Udekorować dom tulipanami
✗ Ułożyć z synem wszystkie wzory z zestawu kart do układania tęczy Grimms z Kreatywne wrota
(ułożyliśmy, ale większość, a nie wszystkie)
✓ Wybrać się na rodzinną wycieczkę
✓ Przekazać pieniądze na ważny cel


P L A N Y  N A  K W I E C I E Ń

✩ Miesiąc odkrywania muzyki: Grant Green
✩ Wybrać się całą rodziną na basen
✩ Wyprawić córce niezapomniane pierwsze przyjęcie urodzinowe
✩ Wybrać się z synem do księgarni
✩ Świetnie się bawić na sesji zdjęciowej z okazji roczku córki
✩ Przygotować śniadanie wielkanocne (albo zjeść u kogoś)
✩ Miło spędzić czas z rodziną w okresie świąt
✩ Wpłacić pozostałą kwotę za wczasy i cierpliwie czekać na czerwcowy wyjazd
✩ Wybrać się na rodzinną wycieczkę
✩ Odkryć nowe miejsce w okolicy
✩ Zjeść obiad na świeżym powietrzu
✩ Jeść lody rzemieślnicze
✩ Oczyścić przestrzeń w łazienkach (a jeśli znajdę czas, to też w przedpokoju)
✩ Spędzić dzień w ogrodzie
✩ Poczytać na świeżym powietrzu
✩ Wypić koktajl z jarmużu
✩ Upiec warzywne muffinki
✩ Upiec wegański pasztet
✩ Pracować nad swoimi talentami (indywidualna konsultacja)
✩ Wybrać się z dziećmi do filharmonii
✩ W czasie spacerów słuchać podcastu "Z pasją o mocnych stronach"
✩ Zrobić sobie prezent


P O T R Z E B Y

Czuję potrzebę uporządkowania przestrzeni wokół siebie. Potrzebuję się rozwijać, odkrywać siebie, pracować nad sobą. Chcę cieszyć się rodzinnie spędzanym czasem w pięknej, wiosennej aurze. Tak bardzo się cieszę, że małymi krokami wcielam to w życie, bo wreszcie nie marzę już tylko o zaspokajaniu podstawowych potrzeb - one są wreszcie na bieżąco zaspokajane.


A jak Wam minął marzec?


Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz