niedziela, 3 marca 2019

Luty 2019 (3 lata i 5 m-cy syna || 11 m-cy córki)


Mój syn ma już 3 lata i 5 miesięcy, a córka właśnie skończyła 11 miesięcy. Gdy patrzę na zdjęcia, widzę, że dobry był ten miesiąc. Pełen przytulania, radosnych chwil, dobrego jedzenia, dobrych książek, rozwoju, spacerów przy coraz piękniejszej pogodzie. Idzie wiosna. Czuję to. Wstąpiła we mnie nowa energia. Niestety nie ominęły nas choroby. Zdrowie dopisywało tylko mnie, choć choroba była blisko.

NA MOIM BLOGU


W ubiegłym miesiącu napisałam podsumowanie stycznia 2019. Trochę więcej było mnie na Instagramie i Facebooku. Mam mnóstwo pomysłów na blogowe teksty, tylko muszę zorganizować sobie czas na pisanie. Wiadomo, że odbędzie się to kosztem czegoś, muszę tylko zdecydować czego.


CO U NAS



Wybraliśmy się z dziećmi do restauracji. Wszyscy przeżyli i coś zjedli. To było naprawdę udane wyjście. Tak nas to pozytywnie nastawiło, że tydzień później zjedliśmy ze znajomymi. Syn na obiad zamówił ciasto. Zjadł tylko kawałek, a później podjadał obiad z mojego talerza, więc może rozpoczęcie posiłku od deseru nie jest takie złe.

Luty to miesiąc moich urodzin. Nie chciało mi się ich obchodzić. Zresztą doszło do tego, że czasem muszę się mocno zastanowić, ile właściwie mam lat. Zamówiliśmy coś pysznego na obiad, syn zrobił mi tort z klocków Lego i pół dnia śpiewał Sto lat. To były bardzo udane urodziny, mimo że nie obchodziłam ich hucznie. 



Mój przedszkolak bawił się na balu przebierańców. Przebrał się za Strażaka Sama. 

Jeśli chodzi o Walentynki, to nie ukrywajmy - przy dwójce małych dzieci tego dnia nawet nie chce się obchodzić. Dostałam różę, sama zamówiłam sobie torebkę, którą ostatecznie zwróciłam, bo jednak szału nie było, a także przygotowałam smakołyk, który mi nie smakował. Może za rok będzie pod tym względem lepiej.

Wybrałam się na spotkanie grupy wsparcia laktacyjnego i rodzicielskiego La Leche League. Rozmawiałyśmy o karmieniu w kontekście snu. Dobrze wiedzieć, że inne mamy mają podobne doświadczenia, myśli, dylematy, odczucia. To był mój punkt zwrotny. Od tego czasu włączyłam męża w rodzicielstwo nocne.

W lutym była chyba jakaś kosmiczna pełnia księżyca. Tak źle nie spałam już dawno. Oczywiście córka spała równie tragicznie. Jesteśmy wyjątkowo wrażliwe na pełnię. Może to jednak był punkt zwrotny w naszym śnie. 


J E D Z E N I E

JEDZENIE SYNA

Dalej je wybiórczo. Z nowości polubił surową żółtą paprykę (czerwoną je od dawna), surową marchewkę w plasterkach, ogórka kiszonego w plasterkach (kiedyś jadał, ale to było dawno, więc od czasu pojawienia się neofobii to się nie liczy), sok z kiszonych ogórków, kisiel lniany (!). Je różne kasze (jaglaną, gryczaną paloną i niepaloną, bulgur). Niczego jakoś werbalnie nie proponuję. Kładę na stole posiłki w formie bufetu i mówię, żeby każdy nakładał to, co chce. W ten sposób skusił się na ogórka. Kisiel lniany przygotowałam sobie na ból gardła, a syn powiedział, że też chce. Bez żadnych oczekiwań (wręcz oczekiwałam porażki) odlałam mu trochę, a on zażądał całej szklanki. Zaskoczył mnie też zajadaniem się babeczek, które mnie nie smakowały, więc nawet nie proponowałam. Ba, podałam na jego wyraźną prośbę, mówiąc, że mi nie smakują, więc nie wiem, czy jemu zasmakują. Skład? Poszalałam. Mąka kokosowa, mąka gryczana, buraki.

Moje podejście do kwestii odżywiania dzieci jest coraz luźniejsze. Przy posiłkach czuję taki wewnętrzny spokój. Gdy dziecko mówi, że nic mu się ze stołu nie podoba, mówię "trudno", nie podejmuję w ogóle tematu, a ono wtedy zaczyna jeść. Inna sprawa, że ostatnio ma bardzo długi rozruch, tzn. długo siedzi przy pełnym talerzu i rozwodzi się na temat posiłku, przygotowuje się do jego spożycia, zmienia koncepcję, że jednak inny widelec albo jednak łyżka, potrzebuje czystego talerza, bo ten się pobrudził czymś, czego nie chce jednak zjeść, musi odsunąć krzesełko, bo siostra siedzi za blisko i może go pobrudzić itd.










Jak już nie raz wspominałam, mój trzyletni syn je bardzo wybiórczo. To jest generalnie ciężki przypadek - nie lubi nawet pizzy, hamburgerów czy spaghetti. Ale chyba jeszcze nie pisałam, że uwielbia lekarstwa. A kiedy ktoś w domu jest chory, a on nie, to uwierzcie mi - musimy się kryć z przyjmowaniem lekarstw, bo on też chce. Że ja wcześniej nie połączyłam tych dwóch faktów! Otóż. Od czasu gdy przeczytałam u @pantabletka o kisielu lnianym, robię go sobie, gdy tylko zaboli mnie gardło. Od kilku dni mój trzylatek jest przeziębiony, a i mnie choroba chce dopaść, więc kisiel lniany idzie w ruch. I tak się już ten mój syn z nim oswoił, gdy sama go piłam, że też sobie zażyczył. Ale to nic, że w ogóle wyraził chęć. Poprosił o swoją tęczową słomkę (mamy super fajne wielorazowe słomki ze stali) i on ten kisiel wypił! A przy śniadaniu dziś powiedział swojej młodszej siostrze: - Ja piję z mamą kisiel na gardło. Ty nie możesz, bo masz zdrowe gardło, a ja mam chore, więc mogę. Znacie jeszcze jakieś inne "lekarstwa" z tej serii? ;) Idealnie, gdyby zawierały warzywa. Albo rybę. __________ #zdrowienatalerzu #leki #zdrowie #noplastic #reusable #dbamosiebie #dzisiaj #leczenie #matki #zabawne #zdrowadieta #zdrowie #lek #maluch #zdrowo #zdrowojem #mojedziecko #wyzwanie #chorujemy #momslife #nadzieja #naturalnie #nazdrowie #lesswaste #reducewaste

Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)

JEDZENIE CÓRKI

Karmię ją piersią na żądanie i proponuję 4-5 posiłków w duchu BLW przy wspólnym stole, przy którym jemy to samo. Liczba karmień spadła do około 10 dobowo. Co 2-3 godziny jest po prostu głodna, a spożywanie dużej ilości pokarmów stałych jakoś szczególnie jej nie interesuje. Owszem, pobawi się, dotknie, spróbuje, ale po kilku minutach odsuwa się od stołu i chce żeby ją zabrać z krzesełka. Był nawet taki etap, kiedy nie chciała wcale jeść pokarmów stałych, ale tłumaczę to bólem gardła i bólem przygryzionego języka.

Wciąż uwzględniam alergię na bmk, cytrusy i soję. Na stole pojawiają się produkty ze wszystkich grup. Zadziwia mnie jej chęć i sprawność obsługi widelca. Któregoś dnia sama z siebie ćwiczyła nabijanie jedzenia na widelec - nabijała i zdejmowała kawałki jedzenia, żeby znów nabić. W tym miesiącu niezbyt chętnie korzystała z Doidy Cup - bardzo nie chciała pić zup. Z bidonem z rurką radzi sobie perfekcyjnie, podchodzi do stolika, na którym zawsze stoi bidon i pije, gdy ma taką ochotę. Coraz rzadziej zrzuca jedzenie ze stołu, bo na to po prostu nie reagujemy. Widać było, że bawi ją ciąg przyczynowo-skutkowy -  ona zrzuca, rodzic podnosi, więc przestaliśmy to robić.



JEDZENIE MOJE, CZYLI MATKI KARMIĄCEJ

Do swojej diety włączam coraz częściej produkty mleczne, żeby córka miała kontakt z alergenem. Poza tym jem zdrowo. W ogóle w kwestii odżywiania doszłam do punktu, z którego jestem bardzo zadowolona - planuję posiłki raz w tygodniu, serwuję je o określonej porze, raczej nie podjadam. Te nawyki staram się wdrożyć w całym domu, chociaż bywa trudno, gdy syn odwiedza babcię, która cały czas biega za nim z jedzeniem.

Moja frustracja związana z brakiem w sklepach chipsów z pieca została zażegnana. Chipsy znów pojawiły się na półkach.










Moi pomocnicy kuchenni :) Młodsza pomaga, czyli nie przeszkadza, starszy pomaga dość konkretnie. Kitchen helper znów w użytku - ależ się cieszę. Tekst na jego temat napisałam dwa lata temu i do teraz jest najpopularniejszym wpisem na moim blogu. Było już gotowanie z dzieckiem w chuście na plecach, z dzieckiem na rękach, po 10 miesiącach doczekałam się obserwatora, którego nie trzeba cały czas nosić. Zresztą o tym, co zrobić, żeby mieć obiad przy dziecku też kiedyś pisałam ;) __________ PS. Ktoś tu nie poszedł dziś do przedszkola. __________ #kidsspace #inthekitchen #independentbaby #practicallifeskills #bigbrolilsis #familycooking #learningthroughplay #helper #10monthsold #3latek #dailyinspiration #ilovecooking #kidchef #kidscook #momslife #naturaltoys #gotujebolubie #interiorforkids #kidsaccessories #zabawy #kuchennerewolucje #polskakuchnia #whitekitchen #mojakuchnia #wiemcojem #mykitchen #homecooking #dzieciaki #polishkids #zawszerazem

Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


S E N

SEN SYNA

Śpi średnio 11 godzin na dobę. Zasypia około 20.00. Usypia go tata. Ostatnio śpi mniej spokojnie i częściej się budzi. Nie ma drzemek. Spał więcej niż wcześniej - było to spowodowane chorobą. po chorobie długo dochodził do siebie, często mówił, że jest zmęczony i zasypiał w mig.

SEN CÓRKI

Śpi nieco ponad 12 godzin na dobę. Ma dwie (czasem jedną) drzemki. Nie ma tu żadnej reguły. Córka usypia przy piersi, w nosidle, w wózku albo w ramionach taty.

To był przełomowy miesiąc. Punktem kulminacyjnym była pełnia księżyca. Córka budziła się co najmniej 5 razy na dobę, a ja już nie dawałam rady. Bywały noce, kiedy po prostu nie umiałam zasnąć z niewyspania. Im gorzej śpię, tym jeszcze gorzej śpię - tak mam. Częste pobudki bardzo popsuły mi sen. Wróciłam do "Księgi wymagającego dziecka", lektura zmotywowała mnie do usypiania dziecka na różne sposoby, bo już wykańczało mnie to, że tylko ja i tylko przy piersi mogę uśpić córkę, więc włączyłam męża w nocne rodzicielstwo. On już dawno mi to proponował, ale ja i tak nie spałam, bo słyszałam córkę, więc nie mogłam zasnąć. Tym razem włożyłam zatyczki do uszu. Wiedziałam, że córka jest w dobrych rękach, tylko trochę dłużej zajmie jej uśnięcie w inny sposób niż ten ulubiony. Pod koniec miesiąca córka budziła się 2-3 razy w ciągu nocy, jednej nocy obudziła się zaledwie raz - to dla mnie luksus. Myślę, że zdecydowanie może być wtedy głodna, więc ją karmię. Aktualnie śpimy osobno - córka tak jak dotychczas w naszej sypialni, a ja w innym pokoju. Okazało się, że na tym etapie córka budzi się dodatkowo przez moją obecność, może przez jakieś odgłosy, które generuję, obracając się z boku na bok albo oddychając ;) Czasem w półśnie za szybko reagowałam, przez co miałyśmy dodatkową pobudkę. Tak to jest - czasem śpi się razem, czasem osobno, zależnie od tego, co się w danej chwili sprawdza. Pewnie jeszcze nie raz będziemy spać razem - tak było z synem. Nie ma już we mnie zgody na karmienie w nocy co godzinę albo częściej. Miałam zamiar pociągnąć tak do roczku, ale za dużo mnie to kosztowało. Miałam za sobą 11 miesięcy ekstremalnie ciężkich nocy i więcej już nie dałabym rady.










Jako jeden z celów na luty postawiłam sobie codzienny co najmniej 20 minutowy spacer. O wpływie spaceru na sen dowiedziałam się kiedyś od specjalistki od snu dzieci @Magdalena_Komsta. Poza tym w książce pt. "Spokojny sen" (opartej na wiedzy naukowej, nie żadne tam treningi snu) często pojawiało się zalecenie co najmniej 20 minutowego spaceru. I to był dla nas nie lada wyczyn. Bo smog, więc niełatwo było ucelować w okienko, gdy jednocześnie dziecko miało w miarę dobry nastrój na spacer i powietrze było w miarę czyste. Bo dziecko za wózkiem nie przepadało i w dwudziestej minucie to już z syreną alarmową niemalże w biegu pędziłam do domu (w chuście czy nosidle podobnie). A te 20 minut to jakoś szczególnie snu nie poprawiało. I nagle heureka! Obróciłam wózek przodem do świata, a dziecko zaczęło tolerować godzinny spacer, bo w końcu nie widzi cały czas tej nudnej matki, tylko ma przed sobą inne widoki. I sen się poprawił. Nie tylko dziecku, ale i mnie! Inna sprawa, że ojciec dziecka w końcu na dobre został włączony w nocne rodzicielstwo. Co prawda dziecko wolałoby co godzinę pierś mamy od ramion taty, ale ja już dramatycznie potrzebowałam snu. I w końcu śpię. 2-3 pobudki to dla mnie luksus. Oby to trwało jak najdłużej. A jak tam Wasze spacery?⁣ __________⁣ #spacer #słońce #przyroda #staw #idziewiosna #pieknapogoda #wiosennie #widok #słoneczko #gdzietawiosna #wiosnaidzie #spacerujemy #wiosnoprzybywaj #pieknydzien #milegodnia #plener #wozek #naszczas #piekniejest #spokój #spacerowo #wiosnaachtoty #łabędzie #naspacerze #przyrodapolska #ruchtozdrowie #tychy #idziemy #bebetto #spacery

Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)

MÓJ SEN

Ostatnio chodzę spać między 21 a 22. Śpię sama. Wieczorem wkładam zatyczki do uszu, bo po pierwszej pobudce córki to mąż próbuje ją uśpić. Idę karmić córkę, gdy mąż mnie do niej obudzi albo gdy usłyszę ją z sypialni, bo na przykład przez sen wyciągnę zatyczki. Staram się wrócić do innego pokoju po nakarmieniu córki, bo gdy zostaję, ona znów budzi się częściej. Zdarzyło mi się spać nawet do godz. 6-7.


U M I E J Ę T N O Ś C I

UMIEJĘTNOŚCI SYNA

  • Znajdywanie argumentu na każdą odmowę ;) 
  • Wiedza na temat pieniędzy. Rozumie coraz więcej zagadnień związanych z pieniędzmi - dużo mu na ten temat opowiadamy, gdy jest okazja. Podobno na argument, że dziadkowie nie kupią mu jakiejś zabawki, bo nie mają na to pieniędzy, powiedział, że muszą w takim razie więcej pracować ;)

UMIEJĘTNOŚCI CÓRKI

  • Nabijanie niektórych pokarmów na widelec
  • Coraz lepiej opanowany chwyt szczypcowy
  • Próby rysowania kredkami
  • Rozbieranie budowli z klocków Lego po jednym elemencie
  • Lokalizowanie źródła dźwięku i rozpoznawanie co słychać
  • Chodzenie bokiem przy meblach
  • Wspinanie się po schodach - na razie wspięła się na drugi stopień
  • Umiejętności komunikacyjne. Próbuje nawiązać rozmowę z różnymi ludźmi. Po jej zachowaniu coraz częściej rozumiem, o co jej chodzi. Pokazuje mi, w co chce się bawić, chce, żeby naśladować ją w klaskaniu, kląskaniu, iść na spacer itp.
  • Dostrzeganie przyczyny i skutku
  • Wskazywanie palcem
  • Zdejmowanie swoich skarpetek
  • Próby powtórzenia usłyszanych sylab
  • Eksplorowanie przestrzeni - czasem na kilka minut oddala się od opiekuna i samodzielnie zwiedza zakamarki domu
  • Świadomość do czego służą niektóre przedmioty codziennego użytku, np. szczoteczka do zębów, mop, miotła, widelec


U L U B I O N E

ULUBIONE SYNA
  • Śpiewanie 
  • Pojazdy
  • Kolor zielony
  • Przytulanie
  • Siadanie rodzicom na kolanach
  • Duże sztućce, duże talerze - zawsze dopytuje, czy na pewno wybrał duży talerz (bo ja jestem duży)

ULUBIONE CÓRKI
  • Wyrzucanie ubrań z pudełek i kosza na pranie, wyciąganie ich z suszarki
  • Klaskanie
  • Muzyka - mamy taki rytuał z rana, że po posprzątaniu po śniadaniu biorę córkę na ręce i włączam muzykę, a ona wtedy pokazuje mi, że chce tańczyć
  • Wspinanie się po mamie
  • Stawanie przy meblach
  • Zdejmowanie skarpetek
  • Ulubiony klocek Lego: świeczka, w którą dmucha i wydaje dźwięki
  • Ulubione miejsce: łazienka, a konkretnie bidet, przy którym myje zęby
  • Ulubione słowo: tata













Rodzinne muzykowanie. Kilkumiesięczną córkę muzyka interesuje od początku. Lubi słuchać i sama wydawać dźwięki. Z półki najczęściej wybiera instrumenty i gra. Śpiewa po swojemu. Trzyletni syn polubił muzykowanie dużo później. Wcześniej mówił, żebym nie śpiewała, tacie zabraniał grać, włączać muzyki. Ale bardzo zwracał uwagę na każdy dźwięk. Polubił muzykę w przedszkolu. Teraz ciągle śpiewa, chce słuchać muzyki klasycznej i jazzowej, a nawet mówi, że chciałby grać na skrzypcach jak jego pani od muzyki. __________ Na dodatek ostatnio odkryłam świetny profil mamy, która jest muzykiem @dom_pelen_dzwiekow. Ciekawie pisze i mówi o dzieciach i dźwiękach. Niedawno stworzyła na swoim blogu kilkudniowe wyzwanie, po którym w naszym życiu jeszcze bardziej zwracamy uwagę na dźwięki. Muzyka jest dookoła nas. Wszystko gra! A Wy muzykujecie rodzinnie? __________ #najlepsza #muzyka #kultura #zespół #koncertowo #gramy #onlymusic #granie #musicmaking #positivevibrations #unplugged #littlemusician #artforkids #makingmusic #musicforkids #musicforlife #myeverydaymagic #instarodzina #naszczas #polishfamily #tataicorka #coreczkatatusia #rodzinatojestsiła #rodzinkapl #wspolnyczas #czasrazem #famillytime #instadad #instadaddy #jestembojestescie

Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


M O W A

MOWA SYNA

W czasie choroby mówił trochę mniej niż zwykle. Ostatnio często mówi, że jest zmęczony. W ogóle najczęstszym argumentem, dlaczego miałby go ktoś wyręczyć albo na coś mu pozwolić, to bo jestem zmęczony lub bo jestem już duży.

Wyciąg z dialogów:

- Mamo, zamień się ze mną. Ja chciałem się urodzić w lutym, a ty we wrześniu. - rozpacza trzylatek, patrząc na swój kalendarz. Dopytuję, dlaczego tak mu zależy na lutym. Otóż, on chce być obok swojej kuzynki.

Rozmowa przy stole. Mówię bardzo wybiórczo jedzącemu synowi, który w domu chyba raz w życiu spróbował sera i od dawna mówi, że go nie lubi:
- Może chcesz ser? Słyszałam, że w przedszkolu jesz ser. 
- Nie! Nie słyszałaś!

MOWA CÓRKI

Jej wypowiedzi brzmią jak rozmowy - tak jakby zadaje pytania i coś komunikuje, więc stwarzam pozory rozmowy.  Nawet po swojemu sprzecza się z bratem. Nie do końca wyraźnie, ale mówi: mama, tata, dada (chyba chodzi o jej brata), hau, bach, hop, cycy. Mam wrażenie, że próbuje powtórzyć wiele sylab.


P R A C E  I  Z A B A W Y

PRACE I ZABAWY SYNA

  • Nie zawsze odwzajemnia potrzebę wspólnej zabawy siostry. Ona bardzo zabiega o jego uwagę, a on ma ostatnio fazę na samodzielną zabawę, a przynajmniej nie z siostrą. Siostra niestety często mu coś psuje.
  • Najczęściej bawi się Lego Duplo, buduje skomplikowane pojazdy i budowle
  • Często sięga po różnego rodzaju plasteliny, ciastolinę
  • Układa ze mną różne wzory z tęczy Grimms
  • Chętnie udziela się w codziennych obowiązkach: nakrywa do stołu, chowa naczynia ze zmywarki, wyciera coś szmatą, kroi, obiera jajka ze skorupki, obiera marchewkę, kroi jabłka, rozpakowuje zakupy, jeździ z tatą na zakupy, myje łazienkę


PRACE I ZABAWY CÓRKI

  • Najbardziej aktywna jest popołudniu, po wszystkich drzemkach i kiedy wrócą już wszyscy domownicy
  • Najbardziej lubi klocki Lego Duplo. Ulubionym elementem jest świeczka, na której gra jak na flecie
  • Cały czas uwielbia wierszyki-masażyki
  • Często sięga po tablicę z okienkami Melissa&Doug
  • Próbuje rysować - przyklejam jej kartkę do podłogi i daję kredki kamyczki
  • Bardzo dużo czasu spędza oczywiście w ruchu: raczkując, stając, siadając
  • Eksploruje otoczenie
  • Interesują ją instrumenty muzyczne: gitara, ukulele, bębenekdzwonki diatonicznejajko. Robi sobie też instrumenty z przedmiotów, które znajdzie w domu
  • Zestaw do sprzątania Klein Vileda
  • Przedmioty codziennego użytku



K S I Ą Ż K I

SYN CHCIAŁ CZYTAĆ
  • Samochody bez tajemnic
  • What's that? Big machines
  • Seria Poznaję dźwięki


CÓRKA CHCIAŁA CZYTAĆ
  • Seria Poznaję dźwięki 
  • Księga dźwięków 
  • Pucio uczy się mówić
  • Seria Dobra Książeczka dla dzieci w wieku 6-12 miesięcy
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami











Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)

JA PRZECZYTAŁAM
  • Wysoko wrażliwi, Elaine E. Aron. Trafiłam na książkę tak bardzo o mnie! 
  • Mały smakosz. Jak wychować dziecko, by jadło chętnie i zdrowo, Nimali Fernando, Potock Melanie. To druga przeczytana przeze mnie książka z tej serii. Pierwsza to "Spokojny sen", którą oceniłam bardzo pozytywnie, więc byłam ciekawa innych pozycji. 
Więcej o przeczytanych przeze mnie książkach piszę na Instagramie:










"Posiadanie wrażliwego układu nerwowego to cecha normalna i zasadniczo neutralna. Przypuszczalnie go odziedziczyłeś. Występuje on u około 15-20% populacji. Powoduje, że dostrzegasz niuanse w swoim otoczeniu, co w wielu sytuacjach daje ci istotną przewagę. Oznacza także, że łatwiej ulegasz przeciążeniu, gdy zbyt długo przebywasz w intensywnie stymulującym środowisku, w którym bombardują cię obrazy i dźwięki, doprowadzając twój układ nerwowy do wyczerpania. Jak z tego widać, wrażliwość ma zarówno zalety, jak i wady. W naszej kulturze bycie wyposażonym w tę cechę nie jest jednak uważane za idealne i zapewne ta okoliczność w znacznym stopniu cię ukształtowała. Rodzice i nauczyciele, kierując się najlepszymi intencjami, przypuszczalnie próbowali pomóc ci "poradzić sobie" z tą cechą, jak by stanowiła jakąś wadę. Rówieśnicy zapewne nie zawsze odnosili się do niej z taką delikatnością. A w dojrzałym życiu przypuszczalnie było ci trudniej znaleźć odpowiedni zawód czy partnera oraz zbudować poczucie własnej wartości i pewność siebie." ___ Całe życie szukałam takiej książki. Jest tak bardzo o mnie, że chyba bardziej się nie da. "Po latach myślenia, że być może jesteś jedynym, miło mieć towarzystwo, prawda?" O tak! Gdy ze względu na moje dzieci czytałam "Wysoko wrażliwe dziecko", trafiłam na test. Jeśli odpowie się twierdząco na co najmniej 12 z 23 stwierdzeń, prawdopodobnie jest się osobą wysoko wrażliwą. Odpowiedziałam TAK niemalże na każde stwierdzenie. To niesamowite, że po przeczytaniu jednej książki można poczuć się tak dobrze, zrozumieć siebie i całe swoje życie. Zrozumieć, że czasem jest się zbyt niewyspanym, żeby zasnąć. Że potrzebuje się więcej czasu w samotności niż inni. Że wszystko boli bardziej. Jeśli jesteś wysoko wrażliwy, nie daj sobie wmówić, że jesteś nieśmiały, dziwny, przewrażliwiony. Nie. Jesteś normalny. I wyjątkowy. ___ #bestbook #highlysensitiveperson #hsp #wysokowrażliwi #psychologia #wiedza #rozwójosobisty #siła #zmiany #wrażliwość #sens #piękno #czytanie #polishbookstagram #bookstagramtopasja #instagramczyta #readingbooks #bookmorning #czytamwszędzie #książkoholizm #lubimyczytac #dobraksiazka #recenzja #uwielbiam #życie #chwiladlasiebie

Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)










Książka napisana przez pediatrę i terapeutkę zaburzeń odżywiania, oparta na aktualnej wiedzy z zakresu żywienia dzieci, konsultowana i polecana przez specjalistkę żywienia i dietetyki Małgorzatę Jackowską, co dodatkowo zachęciło mnie do lektury. Poszczególne rozdziały dotyczą kolejnych etapów rozwoju dziecka: 0-6 miesięcy, 6-8 miesięcy, 9-15 miesięcy, 16-24 miesiące, 2 lata, 3 lata, 4-6 lat, wiek szkolny. Mamy tu informacje o rozwoju umiejętności motoryki dużej, małej i oralnej, aspekty żywienia dziecka w danym wieku, mechanizmy sprawiające, że dzieci jedzą w określony sposób, możliwe trudności charakterystyczne dla konkretnego etapu i pomysły na ich rozwiązanie. Bardzo zainteresował mnie rozdział na temat roli siedmiu zmysłów. Mam wrażenie, że głównie skupiamy się na smaku, a przecież niezwykle ważne jest odczuwanie wszystkimi zmysłami - znajdziecie tam propozycje aktywności z produktami spożywczymi. Z potakiwaniem czytałam o trudnościach, które na poszczególnych etapach dotyczyły mojego syna i z zaciekawieniem wgłębiałam się w przyczyny i sposoby rozwiązania tych sytuacji. Czuję się teraz jeszcze pewniej, rozszerzając dietę córce. Szczegółowo opisano naukę picia z otwartego kubka, przez słomkę czy jedzenia sztućcami. Mnie ta wiedza raczej się nie przyda, bo w przypadku moich dzieci nie widziałam potrzeby jakiejś specjalnej nauki (same się tego uczyły wcześniej niż sugerowano w książce), ale może się mylę albo może niektóre dzieci tego potrzebują. Szczególnie polecane jest serwowanie posiłków w formie bufetu, co u nas świetnie się sprawdza, od kiedy usłyszałam o tym u @zuzia_i_szpinakozerca. Książka trochę zmieniła moje podejście do wyrzucanego jedzenia. Wciąż z bólem wyrzucam jedzenie, którego moje dzieci nie zjadły, ale zrozumiałam, że to nie jest całkowicie zmarnowane jedzenie, bo ono jednak odgrywa pewną rolę w edukacji żywieniowej - pomaga dziecku oswoić się z pokarmami.⁣ _____⁣ #booktoread #goodbook #greatbook #poradnik #dietetyka #zdroweodżywianie #jemzdrowo #bookoholic #ciekawe #mamaczyta#instaksiążka#niemowlę#polskibookstagram#letsread#polkiczytaja#przeczytane#jemzdrowo#zdrowe#zdrowystylżycia#mamawkuchni#zdrowenawyki#zdrowakuchnia#jestemmama#odżywianie

Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)

S A M O P O C Z U C I E

SAMOPOCZUCIE SYNA

Nastrój miał różny. Czasem był wesoły i pełen energii, a innym razem czuł się bardzo zmęczony, smutny, potrzebował dużo przytulania i uwagi. Ostatnio znów bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi, jest bardzo płaczliwy.

Luty nie był łaskawy dla jego zdrowia. To była chyba jego najbardziej intensywna choroba - gorączka trzymała go przez dwa wieczory, był obezwładniająco zmęczony, bardzo szybko i wcześnie zasypiał, a kaszel męczył przez długi czas. Generalnie mój syn nie choruje zbyt poważnie, więc w tym wypadku często podkreślał, że jest taki chory i zmęczony.

SAMOPOCZUCIE CÓRKI

Kiedy o niej myślę, widzę uśmiechniętą buzię i wesołe, ufne oczy. Jest bardzo towarzyska, kontaktowa, pogodna. Tyle rzeczy ją cieszy. Ma takie swoje poczucie humoru. Sam na sam ze mną przeżywa zwykle mamozę. Nie wiem, czy wynika to z tego, że bardziej aktywna jest wieczorem, czy dlatego że się ze mną nudzi, bo mama to za mało i chciałaby więcej ludzi wokół, więc jęczy. Polubiła spacery. Uwielbia patrzeć na kaczki i łabędzie pływające w pobliskim stawie.


Jej również nie ominęła choroba - niestety brat przynosi różne choroby z przedszkola. Najpierw dopadł ją kaszel, który na szczęście szybko minął. Później katar. Najgorzej było pod koniec miesiąca, gdy dość poważnie zachorowała, była bardzo słaba, senna, a gdy nie spała, to spędzała czas noszona przeze mnie w nosidle. Bałam się, że się odwodni, ale pierś dawała radę. Na szczęście najpoważniejsze objawy minęły już po dwóch dniach.



MOJE SAMOPOCZUCIE

Bardzo negatywnie wpłynęła na mnie pełnia księżyca. Te noce były okropne. Bardzo źle spałam. Od zawsze byłam wrażliwa na pełnię, a kiedy dodatkowo pobudki córki psują mi sen, mam z tym naprawdę spory problem. Na szczęście wraz z obietnicą szybkiego przyjścia wiosny, którą dały mi ostatnie ciepłe dni, wstąpiła we mnie cudowna energia. W głowie mam teraz mnóstwo planów i chęci do działania.

Myślałam, że znów dopada mnie infekcja gardła. Mając na uwadze podejrzenia laryngologa o bardzo negatywny wpływ alergenów na moje podrażnione gardło, wzięłam tabletkę przeciwalergiczną. I cudownie ozdrowiałam. Zatem mam już przyczynę moich dolegliwości. Czekam na wizytę u alergologa.


P O D S U M O W A N I E  P L A N Ó W  N A  L U T Y

✓ Zamówić (lub zjeść w restauracji) coś pysznego na obiad z okazji moich 33 urodzin
✓ Wybrać się do restauracji z mężem i dziećmi
✓ Miesiąc muzyki klasycznej
✓ Miesiąc odkrywania muzyki: Guns N' Roses
✓ Zanieść niepotrzebne nam książki do biblioteki
✓ Upiec ciasto
✓ Wypróbować nowy przepis na pastę kanapkową
✓ Wypróbować nowy przepis na zupę
✓ Zrobić sobie wieczór pielęgnacji
✓ Wypić gorącą czekoladę bezmleczną
✓ Przygotować coś pysznego na Walentynki
✓ Zadbać o swój sen: wcześniej zasypiać, nie patrzeć na ekrany min. pół godziny przed pójściem spać, pić wieczorem melisę
✓ Codziennie spacer min. 20 minut
✓ Planować trzy priorytety na jeden dzień
✓ Grać rodzinnie w planszówki
✓ Wybrać się na dzień otwarty w szkole Montessori (raczej z ciekawości)
✗ Opublikować na blogu jeden wpis (poza podsumowaniem miesiąca)
✓ Zaplanować przyjęcie urodzinowe córki


P L A N Y  N A  M A R Z E C

✩ Miesiąc odkrywania muzyki: Norah Jones
✩ Dopiąć na ostatni guzik imprezę urodzinową córki
✩ Zorganizować sesję zdjęciową z okazji pierwszych urodzin córki
✩ Wybrać się na wiosenny rodzinny spacer
✩ Chodzić codziennie na co najmniej półgodzinny spacer
✩ Opublikować na blogu co najmniej jeden tekst (poza podsumowaniem miesiąca)
✩ Wybrać się na pierwsze wiosenne lody
✩ Wypróbować przepis na zupę z zielonej soczewicy
✩ Wypróbować przepis na muffinki z białej fasoli
✩ Oczyścić przestrzeń - zacząć od szafek kuchennych
✩ Umyć okna (albo chociaż szyby) na parterze
✩ Wystawić na sprzedać chusty do noszenia dzieci
✩ Wybrać się na Krąg mam
✩ Zrobić listę prezentów na święta dla dzieci
✩ Zorganizować sobie coś ekstra na Dzień Kobiet
✩ Przeczytać książkę "Unf*ck yourself. Napraw się"
✩ Poczytać na świeżym powietrzu
✩ Udekorować dom tulipanami
✩ Ułożyć z synem wszystkie wzory z zestawu kart do układania tęczy Grimms z Kreatywne wrota
✩ Wybrać się na rodzinną wycieczkę
✩ Przekazać pieniądze na ważny cel


P O T R Z E B Y

Potrzeby podstawowe, czyli sen i jedzenie wreszcie zaspokajam na bieżąco, więc zaczynają chodzić mi po głowie inne potrzeby. Chciałabym mieć więcej czasu dla siebie. Mniej czasu marnować, a przeznaczać na ważne dla mnie sprawy. Potrzebuję więcej słonecznych dni.


A jak Wam minął luty? Też czekacie z niecierpliwością na wiosnę?


Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz