poniedziałek, 4 lutego 2019

Styczeń 2019 (3 lata i 4 m-ce syna || 10 m-cy córki)


W styczniu mój syn skończył 3 lata i 4 miesiące, a córka na początku lutego 10 miesięcy. To był miesiąc z wieloma radosnymi chwilami, ale też wymagającym tygodniem z powodu wyjazdu mojego męża, po którym potrzebowałam dużo czasu, żeby się zregenerować. Mimo wszystko to był bardzo przyjemny czas - wszystkim dopisywał dobry humor, wspieraliśmy się, a ja prawie każdego dnia kładłam się z myślą, że jesteśmy naprawdę dobrymi rodzicami, a nasze dzieci są takie kochane.

NA MOIM BLOGU


W ubiegłym miesiącu napisałam podsumowanie grudnia 2018.


A CO U NAS

WYDARZENIA

Piszę o tym, co zapadło mi w pamięć.

Delegacja męża
Mój mąż więcej nie wyjedzie! Nigdzie go nie puszczę ;) Gdy tylko ma delegację, w domu następuje jakaś katastrofa. Tym razem chory był syn, zatem nie chodził do przedszkola, no i bardzo cierpiał. Był to dla mnie bardzo trudny czas, ale tym bardziej mnie umocnił - ze wszystkim sobie poradziłam, nawet z bardzo zimowym wyjściem do lekarza z dwójką maluchów i podwójnym wymagającym nocnym rodzicielstwem.

Dzień babci i dziadka
Pierwszy dzień babci i dziadka w przedszkolu. Z relacji zainteresowanych wynika, że był to udany czas. Tradycyjnie zrobiłam z tej okazji kalendarze z naszymi zdjęciami.


JEDZENIE

SYN
Bez większych zmian. Je dość wybiórczo. Często nie ma ochoty na to, co wcześniej lubił, za to wraca do jedzenia czegoś innego. Wciąż nie je zbyt wielu produktów, ale widzi je na stole, widzi, jak pozostali członkowie rodziny je jedzą i może kiedyś znów czegoś nowego spróbuje. Z zup dalej je tylko rosół i pomidorową. Zabawy jedzeniem trwają. Ostatnio z kromki chleba podobno wygryzł dźwig.
Śmieszy go jedzenie z młodszą siostrą resztek spod stołu. Gdy ogarniam po posiłku naczynia i nie zdążę jeszcze posprzątać na stole i pod stołem, czasem słyszę śmiech moich dzieci i radosny komunikat mojego syna: Mamo, jemy resztki spod stołu! Ona coś zjadła! Nie wiem co! I tak sobie myślę, że niech sobie jedzą, nic im się nie stanie, bo to świeżo opadłe resztki ze stołu, pod stołem też raczej czysto, a ja przynajmniej ja spokojnie posprzątam. Oni mają z tego świetną zabawę i dzieje się w tej sytuacji jakaś magia między nimi.

CÓRKA
Karmiona piersią na żądanie i w trakcie rozszerzania diety - obecnie 4-5 propozycji posiłków w duchu BLW przy wspólnym stole.
Picie z piersi przeradza się w akrobacje - córka wspina się, raczkuje, siada i to wszystko w czasie jedzenia. Najprościej karmić ją w sypialni na leżąco, szczególnie gdy usypia. Dużo tych karmień, bo kilkanaście dziennie, ale trudno określić, na ile to jedzenie, a na ile ukojenie bezsmoczkowego dziecka.
Jeśli chodzi o rozszerzanie diety, to jemy to samo - proponuję różnorodne potrawy, a córka wszystkiego próbuje (taki cudowny wiek) i czasem nawet widać, że coś jej szczególnie zasmakowało. Wciąż uwzględniam alergię na bmk, cytrusy i soję. Na stole pojawiają się warzywa, owoce, strączki, zboża, mięso, ryby, jajka w różnej postaci. Coraz częściej przygotowuję dania jednogarnkowe (w tym czasie starszak z neofobią wybiera coś ze stołu, bo szczególnie uwzględniam jego preferencje, gdy wiem, że danie główne go przerazi). Córce wciąż nie przybyło zębów, ale radzi sobie tymi dwoma, które posiada, a także dziąsłami i językiem. Coraz częściej sięga po swoją łyżeczkę i próbuje coś nabrać - często jej drugą stroną, ale zwykle coś udaje jej się do buzi w ten sposób włożyć. Czasem nabijamy jej coś na widelec i też sobie radzi. Przed rozpoczęciem posiłku sprawdza smak, dotykając jedzenie lekko językiem. Podobnie robi z płynnymi pokarmami proponowanymi w kubku. Coraz lepiej radzi sobie z piciem z otwartego kubka - już nie wylewa jej się woda z buzi podczas picia, ale jeśli chodzi o trzymanie kubka, to dalej jej pomagam. Nauczyła się pić z bidonu z rurką. Odsuwa się od stołu, gdy skończy jeść. Czasem zrzuca jedzenie celowo na podłogę - taki etap wielokrotnego sprawdzania, czy ta grawitacja to rzeczywiście za każdym razem działa tak samo. Albo jestem już tak wyluzowana po pierwszym dziecku, albo naprawdę mało brudzi siebie i przestrzeń wokół siebie. Mieliśmy pierwszą w życiu tak stresującą podczas BLW sytuację - córka zaczęła się dławić. Ale szybko zareagowaliśmy, sprawnie udzieliliśmy pierwszej pomocy i wszystko dobrze się skończyło.

JA - MATKA KARMIĄCA
Jestem na diecie eliminacyjnej ze względu na alergię córki, ale były odstępstwa. Trochę soi za sprawą tygodniowego cateringu dietetycznego, trochę białka mleka krowiego za sprawą męża, który najpierw namówił mnie na prowokację tym, za czym tęsknię najbardziej (wybrałam kefir), a później poszedł za ciosem i kupił mi moje ulubione ciasto orzechowe z kremem z pobliskiej piekarni. Prowokacje wpłynęły na córkę nieznacznie - po prostu trochę ulewała. Może przez to, że przyjmuję probiotyk, moje jelita stały się bardziej szczelne, a może alergia zaczyna się zmniejszać. Planuję od czasu do czasu robić takie prowokacje, żeby organizm córki poprzez moje mleko miał kontakt z alergenami, natomiast z podaniem jej czegoś bezpośrednio zaczekam co najmniej do roczku.
Ostatnio się sfrustrowałam. Jem tak zdrowo, pysznie i różnorodnie, ale jak chyba każdy czasem lubię zjeść coś takiego niezdrowego. Uwielbiam solone chipsy Lay's z pieca. I nie jem ich od kilku tygodni! Bo ich nigdzie nie ma! Co się z nimi stało, ja się pytam?! Wycofane? Szukam alternatywy, ale nic nie daje rady.




SEN

SYN
Śpi średnio prawie 11 godzin na dobę. Zasypia około 20.00. Usypia go tata. Budzi się zwykle raz w ciągu nocy. Nie ma drzemek.

CÓRKA
Mam wrażenie, że ten miesiąc pod względem snu był trochę lepszy niż poprzedni. Może pierwsza fascynacja związana z ćwiczeniem stawania, raczkowania i siadania minęła.
Śpi średnio 12,5 godziny na dobę, czyli więcej niż w poprzednim miesiącu. Budzi się co najmniej 5 razy każdej nocy, ale często dochodzi do 10 pobudek. Raczej nie są to regularne pobudki na przykład co godzinę, tylko kilka pobudek w ciągu godziny, bo trudno jej głębiej zasnąć, a później śpi czasem nawet 2 godziny ciągiem. Gorzej ze mną, bo ja się po takich akcjach rozbudzam i trudno mi już zasnąć, mimo że śpimy razem, a dziecko usypia przy piersi. Na szczęście niewiele było takich nocy, kiedy dziecko zrobiło sobie godzinną lub dłuższą przerwę w nocy - raczej usypiała po krótszym lub dłuższym karmieniu na leżąco. Drzemki w dzień są dwie lub jedna. Ich liczba i długość są trudne do przewidzenia. Córka usypia głównie przy piersi. Możliwe jest też usypianie w nosidle, ale po odłożeniu na materac potrzebna jest znów pierś. Czasem usypia w wózku, ale zwykle na spacer wychodzimy po drzemce, więc nie ma na to zbyt wielu okazji.

JA
Zdaję sobie sprawę z tego, że bez odpowiedniej ilości snu bardzo źle funkcjonuję, więc staram się w tych trudnych okolicznościach zadbać o niego jak mogę. Coraz częściej chodzę spać około 20, czyli z córką. Około 22.00 córka zwykle się przebudza i mnie trudno zasnąć, jeśli nie pójdę spać o 20. Pod koniec miesiąca córka miała kaszel, więc dodatkowo mnie budziła. Niestety u mnie wygląda to tak, że paradoksalnie im bardziej jestem niewyspana, tym trudniej mi zasnąć. I choćbym nie wiem jak bardzo była niewyspana, to nie umiem spać w dzień. Taki urok wrażliwości. Nie wiem, jak funkcjonują mamy, które śpią po 3-4 godziny na dobę. Ostatnio śpię więc od około 20 do 2-3 (oczywiście z pierdyliardem przerw), później nie umiem zasnąć, więc leżę z zamkniętymi oczami i się przewracam z boku na bok albo czytam książkę i czasem zasypiam około 4-5 i śpię do 6 czy kiedy tam mnie córka znów obudzi. Nawiasem mówiąc, ludzie podobno kiedyś tak spali - sen był podzielony na dwie części, kładło się spać wcześniej niż obecnie, spało około 4 godziny, budziło się w środku nocy na około 2 godziny, po czym znów spało.


UMIEJĘTNOŚCI

SYN

  • Składanie kwadratowego ręczniczka - chyba w przedszkolu się nauczył i któregoś dnia w domu po prostu złożył
  • Uspokajanie młodszej siostry - tak sam z siebie, czasem reaguje nawet szybciej niż my, rodzice
  • Krojenie jabłka krajalnicą z IKEA - oczywiście nauczył się w przedszkolu, a my ochoczo kupiliśmy identyczny sprzęt do domu
  • Naklejanie naklejek wielokrotnego użytku z powrotem na planszę, rozpoznając po kształcie miejsca
  • Budowanie skomplikowanych budowli z klocków

CÓRKA

  • Picie z bidonu z rurką - bez wylewania i wypluwania
  • Picie wody z otwartego kubka prawie bez wylewania z buzi (ktoś musi jej ten kubek oczywiście trzymać, bo sama rozlewa)
  • Jedzenie z widelca, na który wcześniej zostało nabite jedzenie
  • Dotykanie palcem szczegółów przedmiotów i obrazków w książkach
  • Przewracanie stron kartonowych książek
  • Wybieranie zabawek do zabawy z półki
  • Wybieranie książek, które chce, żeby jej przeczytać
  • Zaczepianie osoby, której uwagę w danym momencie chce zwrócić
  • Raczkowanie
  • Stawanie przy meblach w domu
  • Schodzenie na ziemię ze stania przy meblach
  • Sięganie do drugiego stopnia schodów, ale jeszcze nie umie się na niego wspiąć
  • Perfekcyjnie opanowane siadanie
  • Odsuwanie się od stołu, gdy nie chce już jeść




ULUBIONE

SYN
  • Śpiewanie 
  • Pojazdy
  • Raczkowanie z siostrą
  • Przedszkole - mam wrażenie, że właśnie teraz bardzo polubił przedszkole. Chętnie do niego chodzi, opowiada o nim, zna imiona dzieci i wnioskuję z jego opowieści, że dobrze spędza z nimi czas. Podobno z każdym dzieckiem nawiązuje relację. Mówi, że najbardziej lubi jednak dziewczynki.
  • Ulubione słowa: akurat; to prawda, mamo?
  • Ulubiona liczba: osiem

CÓRKA
  • Klaskanie
  • Muzyka
  • Wspinanie się po ludziach
  • Stawanie przy meblach
  • Ulubione miejsce: sypialnia
  • Wyrazy dźwiękonaśladowcze
  • Ulubione słowo: nie


MOWA

SYN
Mówi tak dużo, że wieczorami jestem już tym słowotokiem zmęczona, mimo że chodzi do przedszkola, a w domu całe dnie spędza tylko w weekendy. Buzia po prostu mu się nie zamyka - mówi albo śpiewa. Dużo mówi do siostry, myśląc, że ona go rozumie. Ale przynajmniej go wysłucha ;)

CÓRKA
Mówi mniej niż jej starszy brat, ale czasem chce nam tyle opowiedzieć, że też buzia przez kilka minut jej się nie zamyka. Z bardziej zrozumiałych słów wypowiada: nie, mama, tata, papa. Wydaje mi się, że już wie, że mama to ja. Najwięcej mówi do brata - sprawiają wrażenie, jak by naprawdę się rozumieli.


PRACE I ZABAWY

Na swój sposób bawią się razem.

SYN

  • Jego ulubioną zabawką niezmiennie są klocki Lego Duplo. W zasadzie mógłby nie mieć innych zabawek
  • Na zbliżający się bal przebierańców kupiłam mu strój Strażaka Sama, w który często się przebiera w domu i bawi 
  • Zaczęliśmy grać w gry. Kupiłam grę edukacyjną Gotowanie Kapitana Nauki (kolejny pomysł na zmniejszenie neofobii), która została bardzo ciepło przez syna przyjęta. Dość często chce w nią grać.
  • Prace kuchenne i w ogóle pomaganie w codziennych obowiązkach. Często pyta, co robimy i mówi, że chce pomóc
  • Zabawa jedzeniem

CÓRKA

  • Najchętniej podejmuje aktywności popołudniu, po wszystkich drzemkach i kiedy wszyscy są już w domu. Sam na sam ze mną wymaga 100% uwagi i zabawiania, chyba że ma za sobą bardzo długą drzemkę, to bywa, że odstąpi mnie chwilowo na krok. Znacie to? Dziecko właśnie od matki wymaga najwięcej i to przy niej zachowuje się najtrudniej.
  • Bardzo lubi klocki Lego Duplo. Jej zabawa wygląda, jak by naśladowała brata i chciała połączyć klocki. Jej ulubionym elementem jest wąż z wozu strażackiego, z którym sobie wędruje po domu i próbuje wszędzie przyczepić. Doszło do tego, że kupiliśmy jej zestaw klocków dla dzieci w wieku 1,5+. Przyczyna była prosta - ona lubi klocki, a starszy brat często nie pozwala jej się nimi bawić, bo należą do niego. Po zakupie jest nieco prościej.
  • Z innych zabawek lubi: miękkie klocki, wańkę wstańkę Djeco, zakręconą wieżę MiniSpinny Fat Brain Toys
  • Świetnie się bawi podczas jedzenia posiłków stałych - w końcu jedzenie działa na dotyk, zapach, smak
  • Bardzo dużo czasu spędza po prostu w ruchu: raczkując, stając, siadając
  • Instrumenty muzyczne: gitara taty, bębenek, bębenekdzwonki diatonicznejajko
  • Zestaw do sprzątania Klein Vileda
  • Uwielbia drzeć papier. Coraz rzadziej próbuje go zjeść - mam wrażenie, że zaczyna odróżniać produkty jadalne od niejadalnych i z tego co pamiętam, syn też dość szybko zaczął to robić
  • Przedmioty codziennego użytku
  • Zrzucanie zabawki ze stołu, żeby ktoś podniósł









KSIĄŻKI

SYN sięgał po:
  • Samochody bez tajemnic
  • Jedzenie bez tajemnic 
  • Otwórz i odkryj, Plac budowy
Kupiłam kilka książek z większą ilością tekstu, ale powiedział, że jest w nich za dużo liter i nie chce tyle słuchać.


CÓRKA słuchała:
  • Seria: Poznaję dźwięki - szczególnie książki z muzyką, instrumentami
  • Księga dźwięków (ulubiona)
  • Pucio uczy się mówić
  • Raz dwa trzy słyszymy
  • Seria Dobra Książeczka dla dzieci w wieku 6-12 miesięcy
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami



JA przeczytałam:
  • Nowe wychowanie seksualne, Agnieszka Stein - Wow! Pozycja obowiązkowa - nie tylko dla rodziców. Jestem już jakiś czas po lekturze tej książki, a wciąż jestem pod jej wrażeniem i się zachwycam. Tak bardzo się zgadzam z każdym słowem autorki. O seksualności w duchu rodzicielstwa bliskości, porozumienia bez przemocy, z szacunkiem dla dziecka. O seksualności jako o elemencie reszty życia, więc także o poczuciu własnej wartości, o granicach, bo one w tym temacie odgrywają ogromną rolę. W książce znalazły się także rozdziały o ciele, zdrowiu i higienie, o tym, czym jest płeć, o relacjach, wartościach, bliskości i seksie, o rozmowie, komunikacji, asertywności i o bezpieczeństwie. Czytając tę książkę, człowiek zastanawia się również nad swoją seksualnością, odpowiada sobie na pytania odnośnie siebie, nie tylko dziecka. Ta książka moim zdaniem wnosi dużo nie tylko w kwestii seksualności, ale w ogóle w podejściu do dziecka. Agnieszka Stein nie daje sztywnych wytycznych, jak postępować. Pięknie prowadzi, daje podpowiedzi, przykłady, pokazuje drogę i konsekwencje różnych zachowań czy nawet wypowiedzi wobec dziecka. I ja nie zmuszam moich dzieci do całowania i przytulania dorosłych, którzy się tego domagają, nie zmuszam do jedzenia, nie stosuję zabiegów typu: ale zrób to, bo inaczej będzie jej/mu smutno. Moje dzieci od małego bardzo mocno stawiają granice, a ja im w tym ufam. Trochę im nawet zazdroszczę, ale też wiele uczę się od nich i dzięki nim. I kąpię się ze swoimi dziećmi, śpię z nimi i będę to robić tak długo, jak obu stronom będzie to odpowiadać. I nazywam rzeczy po imieniu, czyli nie tylko siusiak i cipka, ale i penis, wagina, srom. Dzięki tej książce upewniłam się co do swojego postępowania i dostałam odpowiedzi na różne pytania i wątpliwości. Na temat seksualności nigdy nie jest za wcześnie, towarzyszy nam już od urodzenia poprzez dotyk i granice dziecka. Poza tym dziecko może zadać pytanie w każdej chwili i w każdym miejscu. Pytanie, co my z tym zrobimy. Ja jestem zwolenniczką traktowania tematu seksualności jak każdy inny, bez tabu, dotykanie go przy okazji w codziennym życiu. 

SAMOPOCZUCIE

SYN
To był dobry dla niego miesiąc mimo infekcji, przez którą odczuwał ból i dyskomfort. Coraz częściej bawi się sam i widzi w tym przyjemność. Lubi chodzić do przedszkola, opowiada o nim i o dzieciach, z którymi lubi spędzać czas. Dobrze zniósł tygodniową nieobecność taty, chociaż zastanawiam się, czy fakt, że każda delegacja mojego męża rozpoczyna się jakąś chorobą syna, nie wynika z tego, że on to w taki sposób przeżywa, że łatwiej łapie infekcje. Syn był przeważnie wesoły, skupiony, spokojny i stosunkowo często współpracujący. Nawet nie protestował, że odbierałam go czasem z przedszkola ja, a nie dziadek.

CÓRKA
Często podkreślam, że jest bardzo pogodnym dzieckiem. Była bardzo wesoła, szczególnie gdy wszyscy domownicy przebywali w domu. Sam na sam ze mną często była marudna, ale dobry humor wracał, gdy ją nosiłam. Także w tym miesiącu duuużo ją nosiłam. Coraz bardziej toleruje spacery w wózku - co prawda do pół godziny, ale zawsze coś. Widać, że cieszą ją nowe umiejętności siadania i stawania. Pod koniec miesiąca miała niepokojąco brzmiący kaszel, ale dość szybko minął prawie sam - po prostu więcej spała i żądała piersi.

JA
Czuję się podbudowana tym, jak poradziłam sobie podczas delegacji męża. Mimo że zaplanowałam sobie dużo ułatwień, to oczywiście zgodnie z prawem Murphy'ego co mogło pójść źle, poszło źle i syn zachorował, ale poradziłam sobie. Byłam totalnie wyczerpana, bo dałam z siebie wszystko, dałam dzieciom maksimum wsparcia, cierpliwości i empatii, ale po powrocie męża miałam kilka chwil na podładowanie baterii (a nawet wyjście do kawiarni bez dzieci!) i wróciłam do równowagi. Poza tym świetnie wpływa na mnie obecnie czytana książka, która jest tak bardzo o mnie, że chyba bardziej się nie da - coraz bardziej rozumiem siebie i całe swoje życie. Ale o niej będzie za miesiąc, bo jeszcze jestem w trakcie lektury.


PODSUMOWANIE PLANÓW NA STYCZEŃ
✓ Przetrwać tydzień delegacji męża
✓ Zamówić dla siebie catering na czas delegacji męża
✓ Zamówić sushi po powrocie męża
✓ Wypróbować jakieś nowe przepisy na pasty kanapkowe
✓ Wypróbować jakieś nowe przepisy na koktajle
✓ Wypróbować jakiś nowy przepis na ciasto
✓ Wypróbować jakiś nowy przepis na zupę
✓ Wesprzeć WOŚP
✓ Miesiąc muzyki bluesowej
✓ Miesiąc odkrywania muzyki: The Beatles
✓ Codziennie spacer min. 20 minut (nie spacerowałyśmy tylko w dni, gdy powietrze było zbyt zanieczyszczone)
✗ Zadbać o swoje zdrowie - wizyta u alergologa
✓ Zaplanować w excelu budżet na 2019 rok
✓ Planować trzy priorytety na jeden dzień
✗ Ulepić bałwana
✓ Wybrać się z dzieckiem na sanki




PLANY NA LUTY

✩ Zamówić (lub zjeść w restauracji) coś pysznego na obiad z okazji moich 33 urodzin
✩ Wybrać się do restauracji z mężem i dziećmi
✩ Miesiąc muzyki klasycznej
✩ Miesiąc odkrywania muzyki: Guns N' Roses
✩ Zanieść niepotrzebne nam książki do biblioteki
✩ Upiec ciasto
✩ Wypróbować nowy przepis na pastę kanapkową
✩ Wypróbować nowy przepis na zupę
✩ Zrobić sobie wieczór pielęgnacji
✩ Wypić gorącą czekoladę bezmleczną
✩ Przygotować coś pysznego na Walentynki
✩ Zadbać o swój sen: wcześniej zasypiać, nie patrzeć na ekrany min. pół godziny przed pójściem spać, pić wieczorem melisę
✩ Codziennie spacer min. 20 minut
✩ Planować trzy priorytety na jeden dzień
✩ Grać rodzinnie w planszówki
✩ Wybrać się na dzień otwarty w szkole Montessori (raczej z ciekawości)
✩ Opublikować na blogu jeden wpis (poza podsumowaniem miesiąca)
✩ Zaplanować przyjęcie urodzinowe córki


POTRZEBY

Nie istnieją dla mnie obecnie ważniejsze potrzeby niż sen i jedzenie, które tak trudno czasem zaspokoić. O wyższych potrzebach nawet się nie zastanawiam, tylko odkładam na później. Obecnie priorytetowo traktuję potrzebę snu i chodzę spać lekko po godz. 20. Dzięki temu czasem jestem wyspana, ale nie mam kompletnie czasu na chwilę dla siebie. Wyrywam co jakiś czas po kilka minut z tego całego chaosu i robię wtedy to, co powinnam albo rzadziej - chcę. Brakuje mi takiego komfortu, że czynność, którą zaplanowałam, mogę zrobić bez ciągłego przerywania. Dlatego myślimy o niani na dosłownie parę godzin w tygodniu. Należę do grupy osób, które bardziej niż inni potrzebują więcej czasu w samotności, tak dla zachowania zdrowia psychicznego :) Zdaję sobie sprawę z tego, że poszukiwania odpowiedniej osoby mogą zająć sporo czasu, ale cierpliwie czekam.


Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz