czwartek, 3 stycznia 2019

Grudzień 2018 (3 lata i 3 m-ce syna || 9 m-cy córki)


W grudniu mój syn skończył 3 lata i 3 miesiące, a córka na początku stycznia 9 miesięcy. To był jeden z trudniejszych miesięcy w moim życiu. Przez brak snu spowodowany pobudkami córki i moją chorobą byłam tak skrajnie wyczerpana, że miałam naprawdę trudne myśli. Za to święta były bardzo udane.

NA MOIM BLOGU


W ubiegłym miesiącu napisałam podsumowanie listopada 2018.


A CO U NAS

WYDARZENIA

Piszę o tym, co zapadło mi w pamięć.

Mikołajki
Niestety syna z powodu choroby ominęły mikołajki w przedszkolu, więc nie usłyszał historii Świętego Mikołaja - biskupa z Miry. Dziadek moich dzieci przebrał się za Świętego Mikołaja. Przebrali się też kuzyni, a syn wszystkich rozpoznał. Wie też, kto kupuje prezenty i że nie przynosi ich Mikołaj. Czy wierzy w Świętego Mikołaja? Nie wiem.

Spotkanie świąteczne w przedszkolu
Bardzo sympatyczne spotkanie. Wybraliśmy się całą rodziną. Syn chyba za bardzo nie był przygotowany na przedstawienie z powodu wcześniejszej choroby, poza tym nie chciał się przebrać w białą koszulkę. W ogóle mnie to nie dziwi - wiem, że taki po prostu jest. Cieszę się, że chodzi do przedszkola, w którym nikt żadnymi sposobami nie będzie go do niczego zmuszał. Po przedstawieniu moje dzieci radośnie pełzały (syn naśladuje młodszą siostrę). Później był kiermasz - syn chciał kupić mnóstwo pierniczków.

Strojenie choinki
Nasza choinka z każdym rokiem ma coraz więcej ozdób. W tym roku wzbogaciła się wreszcie o lampki, ale wciąż nie mogę zdecydować się na komplet zwykłych bombek. Znów zrobiłam ozdoby z pieczonych plasterków pomarańczy. Kilka ozdób dostaliśmy w poprzednich latach. Kilka "kupiliśmy" na przedszkolnym kiermaszu w ramach zbiórki na hospicjum i na razie taki argument skłania mnie do kupnych zawieszek. Uwielbiam sam proces strojenia choinki w naszym domu. Nie przejmujemy się, że coś jest krzywo, że w jednym miejscu jest większe skupisko ozdób, a w innym mniejsze. Najważniejsze, że dziecko ma z tego świetną zabawę i cieszy się ze swojego udziału w przygotowaniach do świąt.

Wigilia 
Wigilię spędziliśmy w naszym domu. Mieliśmy niewiele do zrobienia, bo podzieliliśmy się potrawami do przygotowania z gośćmi. Było w sumie 9 osób. Lubię takie rodzinne wigilie. Ta formuła świetnie sprawdziła się przy naszych dzieciach. Córka akurat postanowiła uciąć sobie drzemkę, gdy przyszli goście, więc trudno byłoby nam się do kogoś wybrać, a tak byliśmy po prostu na miejscu. Dzieci dostały część prezentów i to też dobrze się sprawdziło, bo nie otrzymały wszystkiego na raz, więc nie było przesytu jednego dnia, tylko każdego świątecznego dnia odkrywały nowe zabawki.

Pierwszy dzień świąt
Zostaliśmy zaproszeni na pyszny obiad. Było sympatycznie. Córka nawet nawiązywała kontakt z kuzynami. Dzieci dostały znów część prezentów.

Drugi dzień świąt
Wspólnie z moją mamą i bratem przygotowaliśmy spotkanie świąteczne u mnie dla bodajże 16 osób, w tym 5 dzieci, które przepadły w szale zabawy. Syn całkiem nieźle dogadywał się z kuzynkami i pozwolił im się bawić jego zabawkami. Dzieci znów dostały prezenty, także przez całe święta pojawiło się u nas trochę nowości, mimo że sami niczego naszym dzieciom nie kupiliśmy. To również był miło spędzony czas, a moje dzieci dobrze się czuły i momentami oboje nie potrzebowali naszej uwagi, bo byli u siebie. Utkwiło mi w pamięci jedno pytanie, które zostało mi zadane: czy moja ośmiomiesięczna córka jest grzeczna. I naprawdę, tak szczerze nie wiedziałam, co odpowiedzieć, mimo że chciałam. Bo co to znaczy grzeczne niemowlę? Niemowlę ma nie płakać, mimo że to jedyny sposób, w jaki może przekazać, że coś mu nie odpowiada? Ma przesypiać noce, mimo że nie tak zostało przez naturę stworzone? Dopytałam, jakie konkretnie zachowanie ma na myśli i w sumie pytająca mnie osoba chyba sama nie wiedziała, bo po prostu ludzie tak pytają. Później tylko zostałam obdarzona wymownym spojrzeniem przez osobę, która uważa, że dzieci od małego powinny zasypiać same w swoim pokoju. Ale nastawiłam się na miłą atmosferę i postanowiłam z niczego się nie tłumaczyć, bo to jak wychowuję moje dzieci to moja sprawa.

Spotkanie La Leche League
Cieszę się z tych spotkań raz w miesiącu, kiedy mogę porozmawiać nie tylko o karmieniu z osobami, które mają podobne podejście do rodzicielstwa i wychowywania dzieci. Czułam się tam zrozumiana i fajnie jest w ogóle porozmawiać z ludźmi na podobnych falach. Trochę usłyszałam o różnych przedszkolach. To przerażające, że w niektórych przedszkolach sypie się wszędzie mnóstwo cukru, żeby dzieci wszystko zjadły i na dodatek okazuje się, że to rodzice tego wymagają, bo im zależy na tym, żeby dziecko zjadło - nie ważne co, ale ma zjeść. Jeszcze bardziej doceniam przedszkole mojego syna.

Sylwester
Miał być film, ale ostatecznie po prostu porozmawialiśmy z mężem przy lampce wina o minionym roku i zaplanowaliśmy kolejny, który czuję, że będzie lepszy niż miniony. Spać poszliśmy około godz. 22. Takie priorytety przy dwójce małych dzieci. Północ spędziłam, karmiąc piersią ;)


JEDZENIE

SYN
Sytuacja zmieniała się z dnia na dzień. Jednego dnia miałam wrażenie, że moje dziecko niczego nie lubi (było to szczególnie wtedy, kiedy okazywało się, że jadł poza domem coś słodkiego - już dawno zauważyłam zależność między dietą a zachowaniem mojego dziecka), a innego byłam zaskoczona jego chęcią próbowania. Spróbował kaszy gryczanej i zjadł całą miskę - dwukrotnie! Następnego dnia poszłam za ciosem i zaproponowałam kaszę jaglaną - również polubił. A zaczęło się chyba od kombajnu w książkach o wsi i produktach spożywczych. Później nawet włączyliśmy dziecku film o tym, jak działa kombajn. Opowiedziałam o zbożach i gotowe - dziecko zjadło coś innego niż mąka pszenna. Poza tym wcześniej zaczęłam modyfikować ulubione potrawy syna - ciasto czekoladowe z czerwonej fasoli czy gofry z kaszą jaglaną. Czasem widział, co jest w składzie, pomagając w przygotowywaniu, a innym razem o składzie dowiadywał się dopiero po spróbowaniu i zaczął patrzeć na kasze bardziej przychylnym okiem. Wniosek wyciągnęłam taki - trzeba proponować, nawet jeśli jest się pewnym, że nic z tego - tak było właśnie z kaszą gryczaną. Pierwszy raz w życiu zjadł omlet - zrobiłam sobie na kolację, a on się zainteresował, co mam na talerzu i chciał spróbować, po czym musiałam zrobić jeszcze raz omlet, bo mi zjadł. Spróbował puddingu z tapioki - nie od razu, bo proponowałam kilka razy, ale w końcu spróbował i nawet mu zasmakował. Modyfikujemy też placki śniadaniowe. Wcześniej jadał tylko z kaszy manny. W tym miesiącu zjadł placki z płatków owsianych. Do koktajli również zaczęliśmy dodawać bardziej wartościowe składniki typu kasza jaglana, nasiona chia, siemię lniane, kasza jaglana. Bardzo ważne jest to, co serwuje się na jeden posiłek - jeśli na obiad jest kotlet, ziemniaki i surówka, wybierze tylko ulubione ziemniaki. Jeśli jest mięso, kasza i surówka, to zje mięso, aczkolwiek - tak jak pisałam - ostatnio zaczęło się to zmieniać i bywa, że zjada kaszę.
Bawi się jedzeniem: z kromki chleba tworzy pojazdy, z frytek układa tory. Uznaję to za normalny etap - mój młodszy brat też urządzał walki frytek i zjadał te, które przegrały.

CÓRKA
Wciąż karmiona piersią na żądanie. Karmienie piersią jest coraz bardziej utrudnione, bo dziecko się po mnie wspina nawet podczas jedzenia. Mam wrażenie, że liczba karmień się nie zmniejszyła - może trochę pod koniec miesiąca, kiedy zaczęłam robić większe odstępy między karmieniem piersią a proponowaniem posiłków stałych. Podobnie było z pierworodnym. Z tego co pamiętam, zaleca się, żeby posiłki stałe proponować nakarmionemu mlekiem dziecku, ale moje dzieci wtedy prawie niczego nie jedzą, więc po jakimś czasie - gdy już miałam wrażenie, że dziecko orientuje się, że głód można zaspokoić też posiłkiem stałym - zaczęłam sadzać lekko głodne dziecko (po co najmniej godzinie od karmienia piersią) - i w końcu córka zaczęła więcej próbować i jeść. Proponuję 3-5 posiłków dziennie. Obecnie ma dwa zęby, ale dobrze sobie radzi z jedzeniem. Mimo że jest na diecie bez białka mleka krowiego, je bardzo różnorodnie. Najchętniej je pasty kanapkowe, zupy kremy, mięso (zarówno mielone, jak i w całości), gotowane warzywa, jajko na twardo, kapustę kiszoną. Jadła też domową pizzę, kasze, makarony, omlet, owoce, różnego rodzaju placki np. z płatków owsianych, babeczki z płatków jaglanych, pastę z fasoli czy słonecznika i wiele innych propozycji. Przygotowujemy dla wszystkich to samo - bez dodatku soli i cukru. Mam wrażenie, że mniej przypadają jej do gustu koktajle. Nie karmię jej łyżeczką - zupy pije z DoidyCup z moją pomocą, pasty na pieczywie lub łyżeczce, na którą jej nakładam jedzenie, a ona sama zjada, najczęściej jednak je po prostu bezpośrednio swoimi rękami. Do posiłków podaję wodę w otwartym kubku - podaję, kiedy mlaska i mam wrażenie, że chce jej się pić. Często podczas posiłku sama już wie, że jest spragniona i sięga wtedy w kierunku kubka, a ja podaję. Dużo wody jeszcze wylewa jej się z ust podczas picia z otwartego kubka. Moim zdaniem zadziwiająco mało brudzi siebie i otoczenie podczas posiłku.

JA - MATKA KARMIĄCA
Wciąż jestem na diecie bezmlecznej, bez produktów sojowych i bez cytrusów, ale jem bardzo różnorodnie, wypróbowuję nowe przepisy i nie czuję wielkiej straty z tytułu diety eliminacyjnej.



SEN

SYN
Śpi 11 godzin na dobę. Zasypia około 20.00. Usypia go tata. Próbuje przeciągać zasypianie, "pić, jeść, siku". Czasem budzi się w nocy do toalety. Nie ma drzemek.

CÓRKA
Można spać jeszcze gorzej niż w zeszłym miesiącu? Tak! Czyżby przyczyną mojego niewyspania był "taki wiek"? Psucie się snu w dziewiątym miesiącu? Lęk separacyjny? Chyba tak, bo nie znalazłam innego wyjaśnienia. Policzki były czasem zaczerwienione jak na zęby, ale górnych jedynek jak nie było tak nie ma, ale dolne podrosły - czyżby to też sprawiało dziecku taki dyskomfort, że budzi się z krzykiem? Budzi się co najmniej 5 razy na dobę (5 pobudek to dla mnie luksus), ale częściej było to raczej 8-10 pobudek. Śpi średnio 12 godzin na dobę - oczywiście licząc wszystko, czyli również dzienne drzemki przy piersi. Drzemki czasem są dwie, a czasem jedna - nigdy nie wiem, o której to będzie godzinie, ile potrwa. Czasem są to krótkie drzemki, czasem jedna z nich jest długa, czasem nawet gdy jest tylko jedna drzemka w ciągu dnia, to jest ona krótka (30 minut). W trakcie drzemek też się budzi i płacze, więc ponownie usypiam. Usypiam córkę głównie piersią, a jeśli się nie uda to w chuście, a po odłożeniu na materac daję pierś, bo się przebudza po zetknięciu z podłożem - obecnie córka jest nieodkładalna po uśnięciu. Śpimy oczywiście razem. Gdy mąż w ciągu dnia jest w domu, usypia córkę w chuście, a po wyjęciu z chusty potrzebna jestem oczywiście ja.

JA
To był najcięższy dla mnie miesiąc pod względem snu. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale bałam się siebie. Kaszel 24h/dobę i córka nie dawały mi spać. Kilka nocy pod rząd spałam po maksymalnie 2 godziny. Brak snu to dla mnie największa tortura. Trochę wróciłam do równowagi po tym, jak kilka nocy pod rząd szłam spać o 20 do innej sypialni, a mąż zajmował się córką do północy albo dłużej, jeśli tak pospała. Niestety obecnie śpi jeszcze gorzej, ale przynajmniej mogę trochę spać, bo w końcu wyleczyłam gardło.


UMIEJĘTNOŚCI

SYN

  • Zasuwanie suwaka w bluzie
  • Samodzielna zabawa - dużo mniej angażuje nas w zabawę. Bywa, że długo bawi się sam, ale pod warunkiem, że ktoś jest z nim w jednym pomieszczeniu, bo nie lubi być sam. Czasem jest tak skupiony na zabawie, że nic nie jest w stanie go rozproszyć.
  • Zdecydował, że będzie jadł dużymi sztućcami, a nie swoimi mniejszymi wersjami metalowych sztućców - radzi sobie
  • Sam gasi po sobie światło - po pierwsze pamięta o tym, żeby za sobą zgasić, a po drugie zaczął sięgać do łączników znajdujących się najwyżej
  • Rozpoznaje literę D. Ale mam wrażenie, że na razie nie interesują go za bardzo litery


CÓRKA

  • Chwyt szczypcowy
  • Klaskanie
  • Siada samodzielnie
  • Stoi, podtrzymując się np. sofy
  • Samodzielna zabawa - czasem bawi się sama i tak koncentruje, że zapomina o świecie
  • Wspina się na pierwszy stopień schodów
  • Wspina się po ludziach
  • Zorientowała się, że schowany pod poduszkę przedmiot nie znika, więc go znajduje
  • Sprawnie pije gęste płyny z otwartego kubka (wodę również pije, ale dużo jej się wylewa)


ULUBIONE

SYN


  • Śpiewanie to zdecydowanie ulubiona aktywność tego miesiąca. Śpiewa piosenki, które zna i sam wymyśla swoje teksty - czasami bardzo śmieszne. Śpiewa po polsku i po angielsku - w tym drugim przypadku, czasem tak przekręca słowa, że albo nie wiem, o co chodzi, albo jest bardzo zabawnie.
  • Niezmiennie wszelkie pojazdy. Marzył o lawecie - dostał na święta. Dostał również wózek widłowy i jest nim zachwycony.
  • Pełzanie z siostrą - ostatnio syn trochę "dzidziusiuje" i czasem chciałby być mały jak jego młodsza siostra, a ja to akceptuję i udaję, że tulę dzidziusia, który ssie smoczek na niby.
  • Ulubiona część garderoby: szelki.  Wciąż nie czuje się kompletnie ubrany, jeśli nie ma szelek, bo spadałyby mu spodnie podczas biegania. Zrezygnował z nich tylko w święta, bo miał spodnie, które według niego nie spadają.
  • Ulubiony kolor: niezmiennie od dawna - zielony
  • Ulubiony kubek: mój biały z kolorowymi literami kubek z pracy, którego już dawno nie używałam
  • Ulubione spodnie: niebieskie dżinsy
  • Ulubione słowa: ogromny, mój ulubiony (mówi, co jest przez niego ulubione - ulubiony kubek, ulubiony kolor, ulubiona koszulka, ulubione spodnie, ulubione placki, ulubiony klocek, ulubiony pojazd itd.)

CÓRKA


  • Muzyka - lubi słuchać piosenek śpiewanych przez rodziców, muzyki z głośników, gry na gitarze, grać na instrumentach (bębenek, dzwonki diatoniczne, jajko)
  • Starsze dzieci - nie boi ich się, w przeciwieństwie do dorosłych
  • Otwieranie i zamykanie drzwiczek (w Lego Duplo - wkłada wtedy do domków ludziki; w tablicy z drzwiczkami)
  • Wspinanie się po ludziach i po barierkach u szczytu schodów. 
  • Ulubione miejsce: barierki i szczyt schodów. Lubi stamtąd nawoływać członków rodziny, którzy zostali na parterze. Ciekawa odmiana po ulubionym miejscu pod stołem jeszcze miesiąc temu.
  • Ulubiony wyraz dźwiękonaśladowczy: apsik 


MOWA

SYN
Zasób jego słownictwa ciągle się powiększa. Czasem zaskakuje mnie użyciem jakiegoś słowa we właściwym kontekście. Ciągle coś mówi albo śpiewa. Często mówił: Nie zgadzam się na to! (najczęściej wypowiadał te słowa w kierunku swojej siostry)

Zapisałam sobie kilka jego wypowiedzi:
- Przytulam ją, bo jest moją siostrą.
- Nie bój się, to tylko wiertarka u sąsiada. Ja tu jestem przy tobie. - uspokajał swoją młodszą siostrę.
Dużo relacjonuje siostrze ze swojej zabawy.

Próbuje podtrzymać dialog:
- Co robicie? - pyta trzylatek swojego tatę i siostrę
- Bawimy się. - odpowiada tata
- Ale jak się bawicie? Dobrze czy źle?

CÓRKA
Kontynuuje gaworzenie, ale coraz częściej jedną sylabę powtarza dwa razy (np. ma-ma), a nie wielokrotnie. Prawie ciągle wydaje jakieś dźwięki. Woła mama, patrząc na mnie i pełzając w moim kierunku, ale nie jestem pewna, czy robi to świadomie.


PRACE I ZABAWY

Dzieci na swój sposób bawią się coraz częściej razem. Syn coraz mniej się denerwuje, że siostra dobiera mu się do zabawek. Mówi, że mu przeszkadza, ale kiedy ona bawi się sama, brakuje mu jej i tak trochę ją prowokuje. Rozmawiałam z nim o tym i okazało się, że uznaje to za wspólną zabawę, bo "ona tak się właśnie bawi, że mu przeszkadza i on to lubi". Zaczął organizować jej też zabawy: "Masz, baw się tym, możesz zburzyć, a ja naprawię"
Wbrew pozorom choroba syna coś nam dała. Relacja między moimi dziećmi się rozbudowała. Pojawiają się takie momenty, że bawią się razem, a ja mogę na chwilę zająć się czymś innym - oczywiście w tym samym pomieszczeniu i najlepiej bezszelestnie.

SYN

  • Najczęściej klocki Lego Duplo - zbiór po świętach powiększył się o dwa nowe zestawy, a w planach jest przywiezienie mega zestawu budowlanego przez tatę z delegacji
  • Na drugim miejscu jest wciąż dźwig Plan Toys
  • Laweta Janod
  • Magnetibook pojazdy Janod
  • Klocki Magformers
  • Prace kuchenne
  • Majsterkowanie z tatą
  • Zabawa jedzeniem

CÓRKA

  • Najlepsza zabawa to dla niej obecnie jedzenie posiłków stałych
  • Bardzo dużo czasu spędza po prostu w ruchu: pełzając w różne miejsca, wspinając się, ćwicząc siadanie
  • Klocki Lego Duplo - najczęściej wybiera elementy z drzwiami, które otwiera i zamyka
  • Instrumenty muzyczne: bębenekdzwonki diatonicznejajko
  • Zabawa w akuku
  • Zestaw do sprzątania Klein Vileda - mop, miotła, szufelka
  • Gryzaki
  • Autko Skip Hop pszczoła
  • Lubi testować wszelkie zabawki, uderzając nimi o ziemię, wkładając do buzi, obserwując i dotykając
  • Przedmioty codziennego użytku - gdy chcę coś koniecznie zrobić, podrzucam jej coś jej nieznanego, czym nie zrobi sobie krzywdy


Dźwig Plan Toys

Zabawa w lekarza



KSIĄŻKI

SYN sięgał po:
  • Otwórz i odkryj. Na wsi - kolejna biblioteczna zdobycz
  • Pierwsza encyklopedia. Na wsi 
  • Zima na ulicy Czereśniowej
  • Poznaję dźwięki. Boże Narodzenie
  • What's that? Big machines

CÓRKA słuchała:
  • Księga dźwięków 
  • Raz dwa trzy słyszymy
  • Seria Dobra Książeczka dla dzieci w wieku 6-12 miesięcy
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami


JA przeczytałam:

  • Zgodne rodzeństwo. Jak wspierać dzieci w budowaniu trwałej więzi, Natalia Minge i Krzysztof Minge - Bardzo polecam tę książkę rodzicom rodzeństw. Napisana przez psychologów zainteresowanych rodzicielstwem bliskości. Trochę brakowało mi w niej przykładów na podejście do konfliktów dzieci w wieku moich maluchów, ale na pewno będę sięgać do niej, gdy dzieci urosną. Autorzy zaproponowali podejście do istotnych dla mnie kwestii. Przedstawili sposób podejścia do dziecięcych konfliktów (unikanie ingerencji rodziców, a jeśli już jest to niezbędne, to radzą wzięcie na siebie roli mediatora, a nie rozstrzyganie sporów). Podkreślili, że kłótnie między rodzeństwem są potrzebne. Jeszcze bardziej przekonali mnie do mojego wcześniejszego pomysłu na pokoje dziecięce w przyszłości. Myślałam nad tym, żeby nie urządzać osobnych pokoi dla dzieci, tylko zrobić im za kilka miesięcy wspólną sypialnię, a drugi pokój stałby się wspólnym pokojem zabaw i prac plastycznych. W książce znajdziemy też podpowiedź, jak wdrożyć dzieci do obowiązków domowych. Autorzy opisali słowami też moje ostatnie wrażenie - mój syn przez to, że chodzi do przedszkola ma mniej kontaktu ze swoją młodszą siostrą, przez co ma mniej okazji do budowania z nią więzi, a po przyjściu z przedszkola często dzieliliśmy się z mężem dziećmi i jedno zajmowało się jednym, a drugie drugim. Zauważyłam, że relacja moich dzieci dużo zyskała na przeziębieniu syna, przez które musiał zostać w domu (aczkolwiek co za dużo to niezdrowo i po kilku dniach w domu już go roznosiło). Poza tym w książce zostały poruszone istotne kwestie, jak "Ty jesteś starszy, więc powinieneś". Gdy widziałam czasem w akcji znajomych rodziców mówiących właśnie: "Musisz się podzielić", "Powinieneś ustąpić", "Taki duży chłopiec powinien zrozumieć", budził się we mnie sprzeciw wobec takim słowom i nie chciałam przenosić tego na grunt swojej rodziny, bo nie wydawało mi się to w porządku w stosunku do starszego dziecka. Książka uświadomiła mi, że "tyle samo" niekoniecznie oznacza "sprawiedliwie", tylko raczej należało by się kierować potrzebami konkretnego dziecka. Bardzo podobał mi się rozdział o tym, dlaczego drugie dziecko rozwija się inaczej i o tym, jakie są naturalne różnice między dziewczynkami i chłopcami. Mogłabym tak zachwycać się dalej tą książką, ale na koniec po prostu jeszcze raz gorąco polecę ją rodzicom więcej niż jednego dziecka.
  • Metoda Montessori do trzeciego roku życia, Charlotte Poussin. Z jednej strony bardzo szkoda, że ta książka nie była jeszcze dostępna, gdy moje starsze dziecko było niemowlakiem, bo zawiera ciekawe informacje na temat rozwoju dziecka, chłonnym umyśle, okresach wrażliwości, potrzebach (koncentracji, wolności i granic oraz samoświadomości i dążenia do niezależności), a także o tym, jak można zastosować montessoriańskie podejście w domu, co wiele by mi ułatwiło i otworzyło jeszcze bardziej głowę w początkach macierzyństwa. Jednak zastanawiam się, czy niektóre wypowiedzi autorki na temat karmienia piersią i snu dziecka nie namieszałyby mi w głowie. Nie do końca jestem pewna co miała na myśli, pisząc: "Dobry rozwój dziecka zależy od jakości jego snu. Tylko dobrze sypiający maluch może być zdrowy fizycznie, intelektualnie i psychicznie. Długość snu jest równie ważna jak jego jakość. (...) Czuwajmy nad prawidłowością snu z czułością, elastycznością i odrobiną stanowczości, ale bez presji i niepokoju." Później pojawia się schemat z liczbą godzin snu w zależności od wieku (nawet dla tygodniowego i miesięcznego dziecka, a z tego, co wiem, to dla dzieci w tym wieku nie jest możliwe określenie norm), sugerujący przy okazji, że dzieci budzą się w nocy coraz rzadziej w niemowlęctwie, a w wieku 6 miesięcy to już wcale. Z mojego doświadczenia i wiedzy wynika coś zupełnie innego - dzieciom psuje się sen w okolicy 4-5 miesiąca oraz około 9 miesiąca. Poza tym mam wrażenie, że autorka raczej nie jest zwolenniczką współspania, a nawet spania w jednym pokoju z dzieckiem - "Nie powinno to trwać zbyt długo, aby nie powstała zależność, która ostatecznie unieszczęśliwi dziecko w chwilach, gdy jest samo, i uniemożliwi mu ponowne zasypianie samodzielnie podczas nocnych mikroprzebudzeń. (...) Myślę, że maluch powinien spędzić w pokoju rodziców od jednego do dwóch i pół miesiąca w zależności od przypadku", a przecież AAP zaleca, aby niemowlęta przez pierwszych 6 miesięcy (a najlepiej przez pierwszy rok) spały w sypialni rodziców. Informacje na temat karmienia również budzą moje wątpliwości. Pisze, że dzieci odstawiają się od piersi w wieku kilku miesięcy (w przypadku jej dzieci było to 9 do 13 miesięcy), a z mojej wiedzy i doświadczenia również wynika coś zupełnie innego. Dzieci same odstawiają się od piersi raczej nie wcześniej niż po drugim roku życia. Zresztą WHO zaleca dwa lata karmienia piersią lub dłużej. W przypadku rozszerzania diety autorka pisze o karmieniu łyżeczką, a - może się mylę, ale - moim zdaniem bardziej w kierunku wspierania samodzielności byłoby BLW. Ale nie mam pojęcia, co na ten temat mówiła sama Maria Montessori - jestem bardzo ciekawa. Bardzo się rozpisałam na temat kwestii budzących moje wątpliwości, ale dotyczą one tylko kilku stron. Poza tym książkę polecam, bo większość informacji jest przydatna. Bardzo przyjemna, zrozumiała, bogata w cytaty lektura.
  • Jestem w trakcie czytania Nowego wychowania seksualnego Agnieszki Stein - bardzo, bardzo polecam!

SAMOPOCZUCIE

SYN
Niestety nie ominęło go przeziębienie (katar, kaszel i ból gardła), więc tydzień spędził w domu. Gdyby nie to, że ja w tym czasie bardzo źle przechodziłam chorobę, to byłby to całkiem dobry czas, bo dzieci dużo były razem i pozytywnie wpłynęło to na ich relację. Tuż przed świętami miał trudny nastrój. Możliwe, że było to spowodowane głodem i niewłaściwą dietą - w przedszkolu podczas pieczenia pierniczków stał się chyba największym podjadaczem i prawdopodobnie żył wyłącznie na ciastkach. Poza tym miałam trudność z odbieraniem go z przedszkola. Tak bardzo spodobało mu się odbieranie z przedszkola przez dziadka, że chyba stało się to dla niego rytuałem i nie chciał wracać ze mną - czasem trwało to nawet godzinę, zanim wyszliśmy z przedszkola.

CÓRKA
Jej również nie ominęło przeziębienie: okropny katar i kaszel. Przez jakiś czas była to przyczyna jej częstych pobudek. Był taki czas, że źle czuła się wszędzie - na rękach, w wózku, w chuście, więc w niektóre dni nie byliśmy w stanie wyjść nawet na spacer, ale pod koniec miesiąca udało się wychodzenie chociaż na 20 minut w porze o niższym poziomie zanieczyszczenia powietrza. Niestety trudno ucelować z samopoczuciem córki, poziomem smogu i obowiązkami/planami, żeby wyjść na spacer. Ale było też wiele radosnych dni, bo tak jak już pisałam w poprzednich miesiącach, moja córka jest raczej radosnym dzieckiem.

JA
Oj było kiepsko w tym miesiącu. Wszystko przez skrajne niewyspanie. Miałam przerażające myśli. Byłam bardzo zestresowana każdą nadchodzącą nocą. Przez święta wróciłam na szczęście do równowagi.


PODSUMOWANIE PLANÓW NA GRUDZIEŃ

✓ Wypróbować przepis na brownie z batatów
✓ Upiec ciasto na święta
✓ Przygotować na święta sałatkę z buraków i śledzi
✓ Przystroić choinkę
✓ Zrobić coś dobrego dla potrzebującej osoby
✓ Zorganizować rodzinne spotkanie wigilijne - wspólnymi siłami
✗ Spędzić jeden dzień offline
✓ Jeszcze bardziej ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych
✓ Rzadziej sięgać po telefon - zainstalowałam w związku z tym aplikację do monitorowania
✗ Obejrzeć jeden film - może w Sylwestra (nie oglądałam nic od kilku miesięcy!)
✓ Słuchać świątecznej muzyki
✓ Czytać dzieciom świąteczne i zimowe książki
✓ Zorganizować rodzinne świąteczne spotkanie - wspólnymi siłami
✓ Zrobić rodzinne świąteczne zdjęcie
✓ Wziąć udział w świątecznym spotkaniu przedszkolnym
✓ Wybrać się na rodzinny spacer
✓ Wybrać się do fryzjera
✓ Zadbać o swoje zdrowie - wizyta u laryngologa
✗ Wziąć samotną relaksującą kąpiel
✓ Przedłużyć domenę bloga
✓ Zrobić (wyłącznie) wcześniej zaplanowane zakupy w Dzień Darmowej Dostawy
✓ Zacząć prowadzić dziennik wdzięczności
✓ Podsumować rok 2018
✓ Postawić cele na przyszły rok
✓ Wybrać słowo roku 2019 (Wybrane słowo: relacje)


PLANY NA STYCZEŃ

✩ Przetrwać tydzień delegacji męża
✩ Zamówić dla siebie catering na czas delegacji męża
✩ Zamówić sushi po powrocie męża
✩ Wypróbować jakieś nowe przepisy na pasty kanapkowe
✩ Wypróbować jakieś nowe przepisy na koktajle
✩ Upiec zupełnie nowe ciasto
✩ Ugotować nową zupę
✩ Wesprzeć WOŚP
✩ Miesiąc muzyki bluesowej
✩ Miesiąc odkrywania muzyki: The Beatles
✩ Codziennie spacer min. 20 minut
✩ Zadbać o swoje zdrowie - wizyta u alergologa
✩ Zaplanować w excelu budżet na 2019 rok
✩ Planować trzy priorytety na jeden dzień
✩ Ulepić bałwana
✩ Wybrać się z dzieckiem na sanki


POTRZEBY

Bez zmian - potrzebuję dużo snu i zdrowia. Przydałoby się też trochę czasu wolnego, bo gdy już się taki czas trafia, to i tak zajmuję się obowiązkami rodzinnymi i domowymi. Chociaż staram się, żeby znaleźć w nich jakąś przyjemność, czyli jeśli spędzam czas w kuchni, to przygotowuję coś, co uwielbiam albo wypróbowuję nowy przepis, najlepiej z jakimś super zdrowym składem. Skoro nie mogę dobrze spać, to przynajmniej chcę dobrze jeść :)


Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz