środa, 7 listopada 2018

Tu i teraz: Październik 2018 (3 lata i 1 m-c syna || 7 m-cy córki)


W październiku mój syn skończył 3 lata i 1 miesiąc, a córka prawie 7 miesięcy. To był zdecydowanie spokojniejszy i przyjemniejszy miesiąc. Syn bywał w przedszkolu częściej niż ostatnio, bo mniej chorował. Córka jest radosnym bobasem, ale nie wtedy gdy ząbkuje.

NA MOIM BLOGU


W ubiegłym miesiącu napisałam jedynie podsumowanie września 2018. Na razie tyle musi wystarczyć.


A CO U NAS

WYDARZENIA:

Spotkanie ze znajomymi całą naszą rodzinką. Uznaję to za "wydarzenie", bo pierwszy raz z dwójką dzieci wybraliśmy się do restauracji, a później do znajomych i nie było katastrofy. Dzieci były wręcz zachwycone. Ja też - cudownie jest porozmawiać z dorosłymi, fajnymi, życzliwymi ludźmi.

Spotkania dla rodziców w przedszkolu. To też dla mnie wydarzenie ;) Idę na takie warsztaty czy wykłady, żeby odpocząć od dzieci.

Pierwsze wyjście do teatru mojego syna.  To była wycieczka przedszkolna. Podobno większą atrakcją niż sama sztuka był przejazd pociągiem, ale to relacja nauczycielek przedszkolnych. Sam syn nie mówi o przedszkolu, więc nic więcej nie wiem.

Pierwsze zęby córki. Na 6,5 miesiąca pojawił się pierwszy ząb, a kilka dni później drugi. Chyba ich wyrastanie sprawiało córce ogromny dyskomfort, bo często się budziła i to z wrzaskiem.

Spotkanie La Leche League. W końcu udało mi się wybrać na jakieś spotkanie z innymi mamami. Ostatnio dziwnym zbiegiem okoliczności, gdy tylko zbliżała się pora jakiegoś spotkania, to moja córka spała w najlepsze. A jak wiadomo, nie ma nic gorszego nic budzenie wreszcie śpiącego dziecka.

Urodziny mojego męża. Niedawno zdecydowaliśmy, że będziemy odprawiać tylko urodziny dzieci - swoich nam się po prostu nie chce. Postanowiliśmy świętować tylko okrągłe rocznice, a tym razem taka nie była. Zresztą tego dnia mąż był w delegacji. Nie obyło się jednak bez prezentów, a i dzieci coś dostały od babci, więc wszyscy byli zadowoleni.


JEDZENIE:

SYN:
Trochę się otworzył. Spróbował rzodkiewkę - spodobała mu się z wyglądu (kształt kuli) i ugryzł. Niestety smak go rozczarował. Znów je całe jajko, a nie tylko żółtko. Skłania go do tego prawdopodobnie to, że sam je obiera, a później nie kroi, tylko gryzie w całości - myślę, że ten kształt bliski kuli robi robotę. W ogóle ostatnio nie trzeba mu kroić na kawałki i obierać ze skórki (eh, te babcie i obieranie, i krojenie wszystkiego), tylko zjada w całości, to znaczy odgryza. Polubił kotlety. Zjadł marchewkę, której dawno nie chciał - skłoniło go to, że jadła ją też jego siostra. Po tym sukcesie miałam nadzieję, że syn przekona się do wszystkiego, co ona zje, ale gdzie tam. Fobie są jednak silniejsze. Ale widzę pozytywny wpływ siostry siedzącej obok przy stole. Zjadł chlebek pizzowy w restauracji (to dziecko, które nie chce jeść nawet pizzy!) Z warzyw je wciąż tylko ziemniaki, za to owoce chyba wszystkie. Zupa tylko pomidorowa, chociaż nie zawsze. Ryba i jakiekolwiek dania jednogarnkowe dyskwalifikuje od dawna. Spodobało mu się maczanie pałeczkami sushi w sosie. I tak sobie tylko moczył i lizał.

CÓRKA: 
Skończyła pół roku, a że wykazywała już oznaki gotowości, to od razu ruszyłam z rozszerzaniem diety. Stosujemy BLW. Proponuję 2-3 posiłki dziennie z tego, co przygotowaliśmy dla siebie, a nadaje się dla dziecka w tym wieku. Na początku siedziała głównie na kolanach rodziców, a pod koniec miesiąca doczekała się swojego krzesełka. Jestem zachwycona tym, że siedzimy wszyscy razem przy stole. Syn koniecznie chciał siedzieć obok siostry, więc my rodzice siedzimy naprzeciwko dzieci. I te posiłki są teraz takie fajne i zabawne. Córka kosztuje głównie owoce i warzywa. Jadła też jajko, pieczywo, makaron, pierś kurczaka. Na razie proponuję jej głównie pojedyncze składniki - ale kilka obok siebie przy jednym posiłku np. jajko, pomidor, ogórek kiszony. Czas na bardziej skomplikowane dania zostawiam na trochę później. Oczywiście karmień piersią jest tyle co wcześniej, bo przy początkach rozszerzania diety chodzi o poznawanie smaków, nabywanie umiejętności. Już przed rozpoczęciem rozszerzania diety była zainteresowana, co my to robimy przy tym stole i próbowała nam coś czasem wyrwać z ręki, a teraz chętnie i z ciekawością zajada to, co sama ma na talerzu. Wygląda to identycznie jak w przypadku syna, gdy on miał rozszerzaną dietę. Gdy zdarzyło się, że ona się bawiła w swoim kąciku, a my jedliśmy, zrobiła awanturę, że ona też chce i musieliśmy jej coś zaproponować. I rzeczywiście chodziło o jedzenie, bo gdy tylko coś dostała do ręki, uspokoiła się i była zadowolona. Dzieci po prostu chcą robić to, co my.

JA - MATKA KARMIĄCA:
Wciąż na diecie eliminacyjnej - nie jem produktów mlecznych, sojowych i cytrusów. Chociaż była wpadka - lemoniada, która potwierdziła, że alergia wciąż występuje. Czytałam jednak, że takie prowokacje warto przeprowadzać, żeby dziecko miało od czasu do czasu kontakt z alergenem.


SEN:

SYN:
Bez większych zmian. Śpi około 11 godzin na dobę. Zasypia około 20.15 (zmiana czasu wiele nie zmieniła, bo szybko się przestawił sam z siebie). Budzi się zwykle raz na siku. Zmiana zaszła w miejscu do spania. Kupiliśmy mu łóżko, więc nie śpi już na samym materacu. Syn coraz częściej mówił, że już nie chce spać sam, więc przeniósł się do niego tata, który przy okazji lepiej się wysypia, bo nie budzi go córka.

CÓRKA:
Śpi ze mną na materacu. Tylko ze mną - mąż się budził, a że nic nie mógł zrobić, bo córka w nocy daje uśpić się tylko mnie, to tymczasowo śpi z synem . Może potrwa do czasu, gdy córka przeniesie się do swojego brata, który już się bardzo niecierpliwił i coraz częściej mówił, że chciałby, żeby spała z nim w pokoju. W liczbie godzin snu nastąpiła drastyczna zmiana - jakieś 12,5 godziny na dobę, a pod koniec miesiąca bywało, że spała nawet mniej niż jej trzyletni brat. Liczba nocnych pobudek też jakaś katastroficzna - 5 i więcej. Często wybudza się także z drzemek. Myślę, że to przez wyrastające zęby i nabywanie nowych umiejętności. Bardzo wierci się przez sen, nawet spada z materaca (ale spokojnie - na drugi materac, który został z łóżeczka). Sprzedałam kosz Mojżesza i łóżeczko. Kosz był używany już bardzo sporadycznie i córka z niego wyrastała. Łóżeczka użyła raz w całym jej życiu i to przez kilka sekund. Moje dzieci nie tolerują tego typu mebli, więc wystawiłam je jako "po dwójce dzieci - jak nowe". Coraz częściej ma dwie drzemki. Jeśli pojawia się trzecia, to jest to okupione bardzo trudnym usypianiem. Najczęściej usypia przy piersi. W wózku ani chuście nie umie zasnąć. Czasem usypia ją mąż - wtedy ją nosi albo buja się z nią na piłce. Wieczorne usypianie bywa bardzo przyjemne. Przed samym zaśnięciem córka radośnie turla się po łóżku, śmieje i zagaduje. Pory snu są bardzo nieregularne i nie ma tu żadnych schematów.

JA:
Kładę się spać najpóźniej o 22, a dzień zaczynam między 5 a 6. Nad ranem już praktycznie nie śpię, bo im bliżej końca nocy, tym pobudek więcej i córka wtedy śpi praktycznie tylko ssąc pierś, a ja w takich warunkach nie umiem zasnąć.


UMIEJĘTNOŚCI:

SYN:
Uczy się samoobsługi. Potrafi zdjąć koszulkę z długim rękawem. Zaczyna zakładać skarpety. W toalecie jest już całkowicie samodzielny, jeśli chodzi o ubrania. Potrafi rozebrać się sam ze wszystkiego. Umie sam obrać jajko tak, że zostaje całość, a nie tylko żółtko ;)

CÓRKA:
Intensywnie się przemieszcza, nawet w czasie snu. Przepełza coraz większe odległości. Wkłada palce stóp do buzi.


ULUBIONE:

SYN:
Najbardziej lubi, żeby coś się działo - dzień musi być urozmaicony. Wycieczki, odwiedziny, spotkania z różnymi ludźmi są bardzo pożądane. Uwielbia pojazdy budowlane i strażackie.

CÓRKA:
Ostatnio mało co lubi. Ząbkowanie albo intensywny rozwój odbiera jej całą radość życia. Lubi, gdy tata gra jej na gitarze. Lubi książki - szczególnie z wyrazami dźwiękonaśladowczymi. Uwielbia zaczepiać brata i jego powroty z przedszkola.


KOMUNIKACJA:

SYN:
Najczęściej wypowiadanym przez niego zdaniem w tym miesiącu było chyba: Nie zgadzam się na to!

Nie wiem, czy tak jest z przedszkolakami, ale mój mi nie opowiada, co robi w przedszkolu. Któregoś razu powiedziałam mu:
- Wiesz, ja jestem ciekawa, co lubisz robić w przedszkolu, co w ogóle robisz w przedszkolu.
- Po prostu bawiem siem, pracujem, jem - uzyskałam odpowiedź.
Więcej opowiada siostrze, a że ona nic mu nie odpowiada, to on jej wiele razy to samo powtarza. Po powrocie z przedszkola mówi jej na przykład: Poczekaj tu na mnie. Ja zaraz do ciebie przyjdę, tylko umyję ręce, bo przeszedłem z przedszkola. Zaraz się tobą zaopiekuję. Nie smuć się.
W ogóle dba o nią. Mówi tacie: Tato, ona się nudzi. Weź ją na ręce. A mi mówi: Mamo, ona cię potrzebuje. Mamo, ona jest śpiąca.

CÓRKA:
Miała w tym miesiącu etap bardzo głośnego piszczenia - przysłuchiwała się wtedy sobie. Niestety dźwięki, które ostatnio wydaje to często jęczenie albo płacz. Żeby zakomunikować mi, że wstała już z drzemki, płacze. Wcześniej po prostu coś "mówiła" do siebie i patrzyła przez okno.


PRACE I ZABAWY:

SYN:
Uwielbia zabawy w gaszenie pożarów, odgrywanie scenek o straży pożarnej. Najczęściej bawi się klockami Duplo - szczególnie pojazdami oraz dźwigiem Plan Toys. Dostał nowe zestawy puzzli i jego zainteresowanie ich układaniem jest ogromne. Nic dziwnego, skoro wybrałam puzzle z pojazdami. W TK Maxx znalazłam rewelacyjne drewniane puzzle Melissa&Doug - o, te.

CÓRKA:
Jest coraz bardziej zainteresowana zabawkami brata - bawi się jego lalką, pojazdami, klockami... Oczywiście wszystko pod naszym czujnym okiem. Nudzi ją obecnie zabawa tymi samymi rzeczami, więc dajemy jej różne przedmioty, również codziennego użytku. Uwielbia zabawę w "akuku". Często bawi się śliną - bulgocze nią, leżąc na plecach i się sobie przysłuchuje.


KSIĄŻKI:

SYN sięgał po:
  • Otwórz i odkryj. Plac budowy
  • Pierwsza encyklopedia. Ciało człowieka
  • Pierwsza encyklopedia. Pojazdy
  • Pierwsza encyklopedia. Straż pożarna
  • Automoto
  • 24 godziny. Coś się dzieje na budowie! (Był niepocieszony, gdy musieliśmy już ją zwrócić w bibliotece)

CÓRKA słuchała:
  • Raz dwa trzy słyszymy
  • Seria Dobra Książeczka dla dzieci w wieku 6-12 miesięcy
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami. Hałaśliwe przedmioty
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami. Domowe przedmioty
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami. Ptaki dzikie
  • Onomato, czyli zabawa dźwiękami. Ptaki wiejskie


JA nie przeczytałam niczego do końca. Skaczę obecnie po trzech książkach:

  • Wspólne dorastanie. Miłość i szacunek w rodzinie, Carlos Gonzalez
  • Księga małego alergika. Podręcznik rodzica - alergie pokarmowe, wziewne i kontaktowe, William Sears, Robert Sears
  • Pozytywna dyscyplina dla przedszkolaków, Jane Nelsen


SAMOPOCZUCIE:

SYN:
Październik minął w większości w zdrowiu. Mam wrażenie, że codzienna rutyna uwzględniająca przedszkole pozytywnie na niego wpływa. Im dłużej chodził do przedszkola bez żadnych przerw, tym lepiej się w nim odnajdywał (w sumie logiczne). W domu był bardziej współpracujący. Po powrocie z przedszkola jest zwykle zmęczony, bo ma dużo ruchu i pracy, więc w domu jest spokojniejszy. Wciąż jednak mamy różne trudności. Syn nie znosi mycia włosów - tak trudne dla niego i dla nas nie było to chyba jeszcze nigdy. Często ma taki okres, że jest bardzo wrażliwy i wszystko doprowadza go do płaczu - źle pokrojone jajko, zjedzone przeze mnie mięso, którego i tak nie chciał, jakieś drobne niepowodzenie.

CÓRKA:
Nadeszły trudniejsze czasy. Wydaje mi się, że trudności ze snem są główną przyczyną jej złego samopoczucia. Może też intensywny rozwój ją przytłacza. Może wyrastanie zębów jest dla niej takim dyskomfortem, że tak jej źle. Są takie godziny, a nawet dni, że nic jej się nie podoba: wózek, chusta, auto, rączki, inni ludzie, dom, poza domem, leżenie, noszenie, zabawa samodzielna, zabawianie. Czasem mi się wydaje, że strasznie się ze mną w domu nudzi i czasem tak rzeczywiście jest, bo wystarczy, że wróci brat lub tata, to nagle znów jest radosna, a innym razem nic nie pomaga. Do tego boi się starszych mężczyzn. Generalnie taka namiastka trudnych czasów z moim pierwszym dzieckiem, gdy był w tym wieku. Jemu się poprawiło, gdy zaczął mówić. Czyżbym musiała się na to ponownie nastawić? Więc może to też frustracja, że nie może mi powiedzieć, o co jej chodzi? W ogóle frustracja? Wszystkim? Jejku, a może taki ma temperament?

JA:
Wolę nawet nie myśleć o tym, jak ja się czuję. Jestem szczęśliwa, kocham swoją rodzinę, dzieci, ale czasami mam ochotę się z tego wypisać. Czasem mam takie myśli, że trzeba zagryźć zęby i przetrwać. Że za rok będzie lepiej, bo tak było w przypadku pierwszego dziecka. Ale z drugiej strony ja nie chcę tak czekać na cieszenie się z życia. Staram się dostrzegać jak najwięcej pozytywnych chwil, żeby nic mi nie umknęło, ale czasem trudno mi je zauważyć albo pracować nad tym, żeby w ogóle się pojawiły. Bo chyba przecież mamy wpływ na to, jakie mamy życie, bo to też trochę zależy od tego, jak je postrzegamy i co z nim robimy. Obecnie czuję się niestety bardzo ograniczana, zmęczona tym, że ciągle muszę dopasowywać wszystko do dzieci. Dla mnie to jakaś totalna bzdura, że z dziećmi można wszystko, a najbardziej irytują mnie ludzie, którzy mówią, że jeszcze miesiąc/trzy miesiące/pół roku i będzie lżej. A idźcie precz ze swoimi mądrościami. Jakoś trzy miesiące temu było mi dużo lżej. Sorry, taki mam dziś nastrój.


PLANY:

Kilka razy wyjść z domu bez dzieci. Upiec brownie z fasoli. Planować pięć smacznych i zdrowych posiłków w weekendy.


POTRZEBY:

Mam ich obecnie strasznie dużo. Dużo odkładam na bok. Z takich prozaicznych spraw to tęsknię za smakiem kefiru (ale dieta bezmleczna), za przespanymi nocami, za nicnierobieniem.


Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz