czwartek, 6 września 2018

Tu i teraz: sierpień 2018 (2 lata i 11 m-cy syna || 5 m-cy córki)


W sierpniu mój syn skończył 2 lata i 11 miesięcy, a córka ma obecnie skończone 5 miesięcy. Syn miał trzytygodniową przerwę od przedszkola, które w tym czasie było zamknięte. Bardzo tęskniliśmy za przedszkolem - nie wiem, kto bardziej. Natomiast córka jest coraz bardziej wszystkiego ciekawa. Zrobiliśmy sobie wczasy. Na szczęście blisko i na krótko, bo krótko mówiąc - to była katastrofa :)

NA MOIM BLOGU


W ubiegłym miesiącu na moim blogu pojawiły się dwa teksty:

A CO U NAS

WYDARZENIA:

Syn był na dwóch dwudniowych wyjazdach u babci i dziadka w górach. Uwielbia tam być. Niechętnie wraca do domu.

W sierpniu zrobiliśmy sobie czterodniowe wczasy w Brennej. Wróć. Trzydniowe, bo z dziećmi było tak ciężko, że wróciliśmy wcześniej. Przedostatniego dnia wieczorem uznaliśmy, że lepiej wyśpimy się w domu. Córkę niestety budził każdy nieznany dźwięk i w ogóle była tam bardzo niespokojna. Żal nam było jedynie straconego śniadania, bo było pysznie. Niestety wszystkie posiłki spożywaliśmy w pośpiechu albo osobno, bo ciągle ktoś musiał koić skołatane nerwy naszej córki. Nie żebym odradzała wczasy z dziećmi. Wielu rodziców podróżuje z dziećmi. Może to moje się nie nadają. Albo my jesteśmy za ciency. Raz udało nam się pójść razem na hotelowy basen - ten czas bardzo miło wspominam, bo nawet ona się cieszyła. Dobry czas nastąpił również, gdy odbyły się zawody Ochotniczej Straży Pożarnej. Mój syn był zachwycony.





Strażacy uratowali nam wczasy. Wczoraj zastanawialiśmy się z mężem, czy nie wrócić wcześniej do domu. Córka (5 miesięcy) niezbyt zadowolona z wyjazdu. Poza domem kiepsko śpi, co odczuwamy wszyscy. Starszak też jakiś taki nie w sosie. Do tego jeszcze bardziej niż na co dzień jest mocno na swojej ziemniaczano-chlebowo-owocowej diecie (a tu takie pyszności, które ratują w moich oczach ten wyjazd). A żeby rodziców jeszcze zmęczyć intelektualnie, prowadzi z nami rozmowy sprowadzające się do nieustannych pytań o przyczynę, czyli tak wprost mówiąc, pierdyliard razy dziennie słyszę: "Czemu?" ____________________ Wracając do strażaków. Gdy dziś na boisku nieopodal hotelu pojawili się strażacy, córka wreszcie robi sobie drzemkę dłuższą niż pół godziny (przypadek? Nie sądzę), więc tli się we mnie nadzieja, że dziś zrobimy coś więcej niż całodniowe uspokajanie marudnego dziecka, a w tym czasie nasz fan straży pożarnej po prostu patrzy na prezentację. Czyż to nie cudowne? O takie rodzinne wczasy walczyłam ;) Już planuję kolejne. Za 18 lat. Tymczasem wszyscy z niecierpliwością czekamy na nowy rok przedszkolny. Nie wiem kto bardziej. ____________________ #wygadałamsię #lepiejmi #matka #pesymistka #macierzyństwo #blaskiicienie #ciemnastrona #familyholiday #holiday #strazaksam #strazpozarna #malystrazak #mały #strażak #wczasy #wakacje #rodzinnie #rodzinka #mamadwojki #instamatki #instadziecko
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


JEDZENIE:

SYN:
Naprawdę momentami mam dość i odsyłam go do lodówki i szafki z produktami spożywczymi, bo nie chce jeść tego, co przygotowałam. To znaczy mówi, że jest głodny, ale "nie smakuje" mu to, co widzi na stole. Zawsze zjada ziemniaki, placki ziemniaczane, frytki, pulpety z IKEA, groszek, zupę pomidorową, owoce i lody oraz chętnie wypija moje mleko, jeśli jego siostra nim pogardzi, kiedy odciągnę. Z resztą bywa różnie. Zjadł hamburgera, ale chyba dlatego, że tata zrobił - 100% wołowiny, a nie ulubiony indyk z ciecierzycą matki. Ulubionym kremem czekoladowym już się chyba przejadł. Nie chce ryby pod żadną postacią, a już naprawdę przygotowuję ją w różnych kształtach: burgery, kulki, paluszki, tradycyjne kawałki - nic nie przechodzi. Moje dziecko nie lubi nawet pizzy! Ale konsekwentnie gotuję to, co lubię i dbam jedynie o to, żeby na stole znalazło się również coś, co moje dziecko toleruje. W efekcie często na obiad zjada na przykład same ziemniaki, a później jest głodny i robi dzikie awantury oraz sesje płaczu o wszystko.





Podobno dziecku można przemycić warzywa i inne produkty, na których spożyciu nam zależy, w ulubionych potrawach. Jarmuż w koktajlu, szpinak w plackach ziemniaczanych, brokuły w mięsnych pulpetach, a maliny w babeczkach. Nie w przypadku mojego dziecka. A nie, rozpędziłam się. To ostatnie akurat moje dziecko akceptuje. Ale to owoce, więc się nie liczy. Dziś to o ten szpinak w plackach ziemniaczanych się rozchodzi. Mój mąż się nawet nie zorientował i zjadł ze smakiem, chociaż wielokrotnie słyszałam historię, że babcia chciała mu zapłacić za zjedzenie szpinaku, a on się nie skusił. Ale nasz syn to inna historia. W pewnym wieku dzieci mają bardzo sprecyzowany pogląd, jak powinna wyglądać potrawa, którą się nie zatrują. Tak podobno zostały zaprogramowane, żeby nie umrzeć od zjedzenia jakiejś trującej rośliny, przechadzając się bez rodziców po sawannie czy innej dżungli. Mój syn bardzo zwraca uwagę na kolor. Jeśli kolor minimalnie odbiega od normy, którą sobie ustalił, to mamy po posiłku. To samo było z kremem czekoladowym z awokado i banana. Tata dosypał za mało kakao, ale na szczęście w czas się zorientowałam i uratowałam śniadanie. Do teraz się śmieję, jak moja mama chytrze próbowała nakarmić mojego syna czymś, czego nie lubi, ukrywając to na widelcu pod czymś, co lubi. Podobno ja się na to nabierałam. Widocznie moje dziecko ma silniejszy instynkt przetrwania. ______________________________ #neofobia #wybiórczośćpokarmowa #babeczki #bezcukru #foodofinstagram #pyszności #pysznie #pychotka #dziecko #blw #babyledweaning #bobaslubiwybor #instadziecko #instakids #obiad #instafood #dinner #blwideas #mniam #pycha #kidsfood #kidsmeal #jedzenie #montessoriathome #montessori
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


CÓRKA:
Wciąż karmiona tylko piersią. Ulewa, ale niewiele, chyba że zjem jakiś mleczny, sojowy lub pomarańczowy produkt. Karmienia trwają dość krótko - 3-5 minut, bo wszystko wokół jest takie ciekawe i wszystko ją rozprasza. Wyjątkiem są piersiodrzemki - może tak pić nawet godzinę. Odciągnęłam kilka razy swoje mleko. Na początku w opinii męża nie była zainteresowana mlekiem podanym w kubeczku do pojenia i czekali z niecierpliwością na mój powrót, gdy miałam krótkie wychodne, ale nic straconego, bo mój syn był jej bardzo wdzięczny i wypił. Któregoś razu spróbowałam z Doidy Cup, który córka od razu zaakceptowała.

JA - MATKA KARMIĄCA:
Jem wszystko poza produktami mlecznymi i sojowymi. Do produktów alergizujących dołączyła pomarańcza. Mieliśmy kilka ciężkich dni po wypiciu przeze mnie soku pomarańczowego. Zorientowałam się, że ostatnio piłam go, gdy jeszcze nie uświadamiałam sobie, że mam dziecko alergika i rzeczywiście mieliśmy w tym czasie trudny okres.


SEN:

SYN:
Usypia w swoim pokoju z tatą, bo ja w tym samym czasie usypiam jego siostrę. Rzadko zdarzało się, żeby się przebudził. Któregoś razu w środku nocy po prostu poszłam go uśpić i dokończył noc w swoim pokoju, więc już nawet do nas nie przychodzi. Śpi około 10,5-11 godzin na dobę. Zasypia ok. godz. 20.15. Ostatnio bardzo przeciąga wieczorny "rytuał", począwszy od kolacji do położenia się spać. Uwielbia wydłużać każdą czynność. Na szczęście kąpielą i usypianiem zajmuje się mój mąż.

CÓRKA:
Śpi ze mną. Śpi około 14 godzin na dobę. Wieczorne usypianie trwa około pół godziny. Ma trzy lub cztery drzemki. Cztery drzemki zdarzały się, kiedy każda z nich trwała po pół godziny. Nie przepadam za takimi drzemkami, bo czasem usypianie trwa dłużej niż sama drzemka. Pod koniec miesiąca usypianie było coraz trudniejsze, a okresy aktywności coraz mniej radosne z niewyspania. Możliwe, że było to spowodowane alergią na pomarańcze. W nocy budzi się 1-3 razy i dość szybko zasypia w trakcie karmienia. Od niedawna pobudek jest więcej - może to regres snu czwartego / piątego miesiąca. Zasypia najczęściej między 19.30 a 20.00, a dzień rozpoczyna między 6.00 a 8.00. Pobudki nocne są o różnych porach - czasem o północy, a czasem dopiero ok. godz. 4.00. Bywało, że przesypiała 8-9 godzin bez pobudki, ale te czasy właśnie minęły.



JA:
Kładę się spać o 22, a dzień zaczynam między 5 a 6. Mam coraz większe problemy z zasypianiem po nocnych pobudkach, a kiedy zostanę obudzona po godz. 5, to koniec snu mam gwarantowany.


UMIEJĘTNOŚCI:

SYN:
Sam zakłada majtki i coraz częściej spodnie. Całkowicie kontroluje swój pęcherz i jelita - okazało się, że odpieluchował się też w nocy, chociaż początkowo zakładaliśmy mu jeszcze pieluchę i chyba z lenistwa kilka razy skorzystał z niej rano.





Zakładał spodnie, wyszła mu spódnica. Mój (prawie) trzylatek wziął się za samodzielne ubieranie. Na razie radzi sobie z rozpinaną bluzą z kapturem, sandałami, przedszkolnymi kapciami, okularami przeciwsłonecznymi, kapeluszem i majtkami, a czasem właśnie spodniami. Wcześniej nie podejmował prób, twierdząc, że nie umie. Słyszałam, że chłopcy później nabywają umiejętność samodzielnego ubierania. Prawda to? __________________________ A teraz jest problem. Mam mu kupić spódnicę, bo łatwiej się zakłada. __________________________ #szorty a może #spódnica #trzylatek #dwulatek #letthekids #mały #stylista #synuś #synuśmamusi #minifashionista #minifashion #minimodel #fashionkids #samodzielność #wdomu #montessori #montessoriathome #montessorikids #montessoriactivity #practicallife #followthechild #instakids #instamama
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


CÓRKA:
Cały czas ćwiczy obroty z pleców na brzuch i coraz częściej z brzucha na plecy. Ćwiczy "samolot" na brzuchu - podnosi wysoko ręce do boku i macha radośnie nogami. W leżeniu na brzuchu zaczyna się przemieszczać wokół własnej osi, ale nie są to jeszcze pełne i celowe obroty. Ćwiczy chwytanie - chwyta wszystko, co się nawinie. Łapie mnie za włosy, twarz, chwyta ludzi za koszulki, zabiera zabawki starszemu bratu, jeśli pojawią się w zasięgu dłoni.


ULUBIONE:

SYN:
Przebywanie poza domem. Cieszy się na wszelkie wycieczki, wyjazdy. W czasie trzytygodniowej przerwy tęsknił za przedszkolem.
Uwielbia budowy, koparki i wszelkie pojazdy budowlane. Marzy o tym, żeby zostać operatorem koparki. Lubi też straż pożarną, majsterkowanie, prace ogrodowe oraz siostrę, którą uwielbia trzymać za rękę.
Coraz bardziej lubi muzykę. Wcześniej wręcz zabraniał mi śpiewać, a teraz przyłącza się ze swoim ukulele do grającego na gitarze taty. Poza tym coraz częściej sobie coś podśpiewuje - zarówno piosenki przedszkolne, jak i te, które ja śpiewam dzieciom.

CÓRKA:
Na tapecie jest chwytanie - chwyta wszystko, co jest w stanie i wszystkich. Lubi się uśmiechać, wkładać do buzi palce i zabawki, które udaje jej się złapać, spacery w wózku pod drzewami. Uwielbia brata - coraz częściej go zaczepia i mimo że ona nie robi tego zbyt delikatnie, on spokojnie z nią na ten temat rozmawia.


MOWA:

SYN:
Do jego ulubionych słów należą: chciałem / chciałam, dobra [wym. dobla, dobla].
Ulubione pytanie: Czemu? Strasznie zapętla to pytanie. Ostatnio dialog z nim polega na tym, że ja coś mówię, a on na to zadaje pytanie "czemu", odpowiadam, a on znowu pyta i tak w kółko.

I kilka scenek rodzajowych:

- Nóżko, gdzie dzisiaj byłaś? - pyta syn nogę swojego taty.
- Na basenie.
- Czemu? Przecież tam są takie korki. 
(Syn bał się takich metalowych elementów w kształcie koła na basenie.)

- Głaskam twoje piersi, mamo, żeby dla mojej siostry było dużo mleczka.

- Wlazł kotek na płotek i kuka.

- Wezmę sobie placki jutro na działkę do babci - stwierdził mój syn przy śniadaniu, gdy już się najadł.
- Jednak nie jedziesz jutro tylko pojutrze. Babcia zmieniła plany - poinformowałam go.
- Ale ja nie zmieniłem.

Rozmawiamy z dziadkiem moich dzieci. Syn (prawie 3 lata) za miesiąc będzie miał urodziny. Dziadek proponuje, że kupi mu coś z jego listy (którą od kilku tygodni razem tworzymy - w ogóle polecam to rozwiązanie, bo jak się dziecku coś podoba, to u nas załatwiał sprawę tekst: "Dobra, wpisuję na listę - może ktoś ci kupi", a teraz tylko słyszę: "Mamusia, wpisz mi to na listę"), ale uprzedza, że kupi też coś jego siostrze (prawie 5 miesięcy) i też potrzebuje podpowiedzi. Na to jego zawsze chętny do pomocy wnuk mówi:
- Ona lubi strażaki. I koparki lubi. I w ogóle różne pojazdy.

Czasem mówię (bardziej do siebie niż do dziecka): Jestem zdenerwowana. Muszę na chwilę iść do innego pokoju, bo boję się, że zaraz będę krzyczeć.
No i mój prawie trzylatek też się niedawno zdenerwował.
- Mamo, jestem zdenerwowana. Zaraz będę na ciebie krzyczeć.
- A co takiego się stało, że chcesz na mnie krzyczeć? - dopytuję.
- Posikałem krzesełko!

Jak uzasadnia swoją odmowę prawie trzylatek, któremu rodzice nie mówią "Nie wolno" czy "Nie, bo nie", tylko uzasadniają każdą swoją odmowę i wszystko cierpliwie tłumaczą?
- Tato, nie, po prostu nie.
Kotara.

CÓRKA:
Bawi się swoim głosem. Śmieje się, piszczy i przysłuchuje się sobie.


ZABAWY:

SYN:
Najczęściej bawi się pojazdami, klockami Duplo, tęczą Grimms, klockami Magformers, układa puzzle. Polubił książeczki z zagadkami obrazkowymi (Kapitan Nauka). 

CÓRKA:
Bawi się drewnianą bryłą od Manhattan Toy, piłkami (oball i takane), drewnianymi grzechotkami. Lubi gryzak Żyrafę. Ćwiczy obroty, samoloty. Dużo leży na brzuchu. Wciąż patrzy w lustro i na mobile, chociaż te drugie już powoli coraz mniej ją interesują.





Moje dzieci są w pewnych kwestiach tak podobne, że drugi raz przechodzę to samo. Na przykład zaczynają chętniej leżeć na brzuszku dopiero, gdy same potrafią się na niego obrócić. A gdy już zdobędą tą umiejętność, to ćwiczą ją zawsze i wszędzie. Po prostu muszą, nawet jeśli nie chcą. Pierworodnego od tego czasu nie dało się przewinąć. Z córką (i to na pieluchach wielorazowych!) jeszcze dajemy radę. Ale powtarzają się trudności ze snem - póki co tylko w czasie drzemki. Nawet śpiąc, musi ćwiczyć obroty. Chce spać, ale budzi się, bo nagle jest na brzuchu, a w tej pozycji to ona spać nie umie, bo głowa automatycznie unosi się w górę. Podobno dzieci "psują się" ze snem właśnie około 4-5 miesiąca ze względu na nowe umiejętności. Wasze dzieci też tak miały? _________________________ #montessori #homemontessori #montessoriwdomu #montessoribaby #montessoriplay #nurserydecor #nurserydesign #montessoriathome #pokojdziecka #niemowle #zabawki #instamatki #kidsinterior #macierzyństwo #coreczkamamusi #corka #coreczka #instababy #baby #babygirl #niemowle #malenstwo #babyonboard #tuiteraz #najlepiej #slowlife #umiejetnosci #rozwójdziecka #4monthsold #summer2018
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)


KSIĄŻKI:

SYN sięgał po:
  • Pierwsza encyklopedia. Pojazdy
  • Pucio na wakacjach
  • Pucio mówi pierwsze słowa
  • Miłość
  • Co mi powiedział tata
  • Moja młodsza siostra
  • Wielka księga wiedzy. Jak to powiedzieć?







Książki przyszły! I nawet miałam niezły pretekst do zakupów. Moje starsze dziecko będzie miało za miesiąc urodziny, więc okazja jak się patrzy. A żeby jego młodszej siostrze nie było przykro, to i jej coś zamówiłam. A żeby i mnie nie było przykro, to i sobie coś zamówiłam. Ja jestem zachwycona i to nie tylko moim nabytkiem. Ciekawe, czy dzieci podzielą mój entuzjazm. Oczywiście nie będę czekać na urodziny starszaka, bo sama nie mogę się doczekać. _________________________ #mariamontessori #montessori #mamaczyta #pucio #encyklopedia #ciało #pojazdy #onomato #seriadobraksiążeczka #lektura #lekturaobowiązkowa #dzieci #trzylatek #przedszkolak #niemowle #niemowlak #książki #książka #ksiazeczkidladzieci #bajki #czytam #czytamy #dladzieci #czytamydzieciom #ksiegarnia @nieprzeczytane.pl @wydawnictwo_nasza_ksiegarnia @wydawnictwo_zielona_sowa @wydawnictwotekturka
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)

CÓRKA oglądała:

  • Kapitan Nauka. Książeczka kontrastowa. Zwierzęta
  • Kapitan Nauka. Książeczka kontrastowa. Pokój malucha
  • Kapitan Nauka. A kuku! Kontrastowe wzory 0+


JA przeczytałam:

  • Wychowanie bez porażek w praktyce, Thomas Gordon. Należałoby przeczytać tę książkę dopiero po zapoznaniu się z pierwszą częścią, ale po pierwsze nie było jej w bibliotece, a po drugie słyszałam, że jest napisana trudnym językiem, więc wzięłam się najpierw za praktykę. Książka zawiera dużo przykładów, jak rozmawiać z dziećmi zgodnie z teorią wychowania bez porażek. Składa się z wypowiedzi rodziców, którzy uczestniczyli w kursie wychowania bez porażek. Mnie to podejście przekonuje i daje kolejne podpowiedzi, jak rozmawiać z dzieckiem.


SAMOPOCZUCIE:

SYN:
Podsumowałabym to krótko - ciągłe wahania nastroju. Nic dziwnego, jest dzieckiem, prawie trzylatkiem, trudno mu ogarnąć to, co dzieje się w jego głowie.

CÓRKA:
U niej podobnie - ciągłe wahania nastroju. Mam wrażenie, że kiedy przechodzi trudniejszy czas, bo nabywa mnóstwo nowych umiejętności, ma większe problemy ze snem, a przez to jest marudna. Po jakimś czasie odsypia braki w śnie i znów jest prostsza w obsłudze.

JA:
Najbardziej zmęczyły i zdemotywowały mnie wczasy. Miałam nadzieję na rodzinny czas, a podobnie jak w domu głównie musieliśmy z mężem dzielić się opieką nad dziećmi - on zajmował się jednym, a ja drugim. Dziwne, że mnie to zaskoczyło, bo w końcu dzieci w tak różnych wieku mają całkiem inne potrzeby i możliwości. Będę miło wspominać jeden ze spacerów, gdy wszyscy razem usiedliśmy / położyliśmy się na trawie i mogliśmy chwilę z mężem porozmawiać, a dzieci zajęły się sobą (prawie).
A w tej chwili czuję się średnio, bo z wczasów przywiozłam lekkie przeziębienie. Z drugiej strony jest mi lżej, bo starszak w przedszkolu i odpoczywam przez te kilka godzin od jego niezamykającej się buzi z licznymi pytaniami.



PLANY:

Może nazywanie tego planem to za dużo powiedziane, ale za miesiąc zaczynamy rozszerzanie diety córki, bo skończy 6 miesięcy. Ponownie mam zamiar zrobić to zgodnie z BLW. Tym razem będę musiała wziąć pod uwagę alergie pokarmowe dziecka.
Wrzesień zapowiada nam się bardzo intensywnie. Tygodniowa delegacja męża, dwa wesela, urodziny syna, kilka wizyt u specjalistów, rocznica ślubu (której nie mamy jak i kiedy świętować).


POTRZEBY:


Więcej rozmów z dorosłymi. Niby w mieście organizowane są różne spotkania mam z dziećmi, ale moja córka wtedy dziwnym trafem zwykle śpi.


Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz