środa, 2 maja 2018

Tu i teraz: kwiecień 2018 (2 lata i 7 m-cy syna || 1 m-c córki)


W kwietniu pierworodny skończył 2 lata i 7 miesięcy i urodziłam córkę, która obecnie ma miesiąc. Nawet nie wiem, kiedy ten miesiąc nam zleciał.

NA MOIM BLOGU


Na początek lista tematów, które poruszyłam w poprzednim miesiącu. Publikowałam zdecydowanie rzadziej niż w poprzednich miesiącach, a wpisy miałam przygotowane jeszcze w czasie ciąży, bo podejrzewałam, że po narodzinach córki nie znajdę czasu na pisanie. Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu pisałam na poniższe tematy:
⇨ Podsumowanie marca 2018 (2 lata i 6 m-cy syna || 9 m-c ciąży)
⇨ Chusta w ciąży. O noszeniu starszaka i motaniu brzucha
⇨ Kącik plastyczny dla małego artysty
⇨ Projekt wyprawka: pieluchy wielorazowe. Przewodnik po rodzajach pieluch i mój wybór


A CO U NAS


JEDZENIE:

SYN (2,5 roku):
Na początku miesiąca podobno sporo i chętnie jadł. Tak słyszałam. Bo ja tego nie widziałam - byłam w szpitalu, a później syn często był u babć i też podobno jadł. Jestem skłonna uwierzyć, bo podobno dzieci lepiej jedzą poza domem. Później okresy jedzenia przeplatały się z gardzeniem jedzeniem, które oczywiście przeradzało się w zły humor, bo głodne dziecko to źle zachowujące się dziecko. Na szczęście dalej mam kilka pewniaków, które zwykle zjada: domowe frytki i hamburgery drobiowe z ciecierzycą, burgery rybne, pulpety z IKEA, ziemniaki z kefirem, krem czekoladowy z awokado, jogurt z płatkami kukurydzianymi, tosty, a w ostateczności mleko i wafelek ryżowy.

CÓRKA (1 miesiąc):
Nie wiem skąd, ale od pierwszych chwil wiedziała, jak ssać pierś. W pierwszej dobie waga spadła jej o 8%. Pielęgniarka, która mi to powiedziała, chyba miała problemy z liczeniem, bo tak to sobie wszystko sprytnie zaokrągliła, że wyszło jej 10% i zaczęła straszyć, że jeśli nie dokarmię mlekiem modyfikowanym, to zostaniemy dłużej w szpitalu, a dziecko to może się odwodnić i tyle z tym będę miała problemów i w ogóle. Nawet chciała wyciskać mi mleko z piersi i po tym oceniać moje możliwości wykarmienia dziecka, ale nie ze mną te numery. Sama już w jakąś wiedzę byłam uzbrojona, a dodatkowo skontaktowałam się z kompetentną w tym temacie znajomą i mnie uspokoiła. Tylko szkoda mi niedoświadczonych matek - nimi jeszcze łatwiej manipulować. Następnego dnia dziecko zaczęło już przybierać i tak jest do teraz - przybiera sporo ponad niezbędne minimum. Karmię piersią na żądanie, czyli bywa że co chwilę, a bywają i kilkugodzinne odstępy, gdy córka śpi. Dużo je, dużo przybiera, ale niestety też dużo ulewa. Podobnie było z pierwszym dzieckiem.

JA - MATKA KARMIĄCA:
Jem wszystko. Tzn. tak jak dotychczas jem zdrowo, unikam niezdrowych tłuszczy, zwracam uwagę na skład produktów.


SEN:

SYN (2,5 roku):
Po narodzinach córki trochę się zmieniło. Syn usypia tylko z tatą (ja usypiam córkę). Przypadkiem zdecydował się na spanie w swoim pokoju. Wystarczyło przenieść jego materac z naszej sypialni. Jego decyzja raczej nie miała związku z pojawieniem się siostry. Nawet nie budził się, kiedy ona płakała. Po prostu lubi swój pokój i zrobiło się w nim miejsce na łóżko. Przez kilka pierwszych dni pytaliśmy, gdzie chce spać i zdecydowanie opowiadał się za swoim pokojem. Gdy się przebudzi (zwykle około 5 rano), woła tatę, żeby pomógł mu zasnąć, ale my go zapraszamy do naszej sypialni i kontynuuje sen z nami. Wydaje mi się, że przydałaby mu się z powrotem drzemka. Dzień coraz dłuższy, więc syn chodzi spać później i wcześniej się budzi. Dwa razy nawet zasnął w aucie, więc coś może w tym być. Tylko nie wiem, jak miałabym go usypiać. Nie mogę go nosić, a dotychczas w dzień umiał zasnąć wyłącznie dzięki noszeniu w chuście lub nosidle.

CÓRKA (1 miesiąc):
Jak to u noworodka - śpi różnie. Mam wrażenie, że śpi więcej niż pierworodny. Na razie nie walczy jak on ze snem. Zasypia przy piersi, na rękach, w chuście albo aucie. Trudnoodkładalna. Przez pierwsze pół godziny raczej nie można jej odłożyć do kosza Mojżesza. Do łóżeczka nawet nie próbowałam. W nocy budzi się zwykle trzy razy. Pierwszą noc w szpitalu przespała, w drugą ciągle się budziła, a trzecia była już znośna. Chyba odróżnia dzień od nocy, bo w ciągu dnia pomiędzy drzemkami jest aktywna przez 1-3 godziny, a w nocy po zmianie pieluszki i nakarmieniu zwykle zasypia. Na noc zasypia zwykle między godziną 18.30 a 20.30.

JA:
Śpię na razie lepiej niż w przypadku pierwszego dziecka. Może to dlatego, że obok swojego materaca mam kosz Mojżesza, z którego wyjmuję córkę, gdy się pierwszy raz danej nocy przebudzi, karmię na leżąco i z każdym dniem coraz rzadziej próbuję odłożyć ją z powrotem do kosza. Przez ostatnie noce śpimy już tylko razem. Na początku trochę się bałam spać obok takiego malutkiego noworodka, ale śpię czujnie i staram się przestrzegać zasad bezpiecznego współspania.


UMIEJĘTNOŚCI:

SYN (2,5 roku):
Potrafi wieszać wyprane skarpety za klamerki z wieszaka z IKEA. W ogóle umie używać klamerek.
Umie sam zdjąć półbuty.

CÓRKA (1 miesiąc):
Raczej trudno mówić o umiejętnościach noworodka, ale potrafi to, czego potrzebuje na tym etapie do przeżycia - ssać pierś, bardzo głośno płakać, żeby przywołać rodzica. Niestety płacze bardzo dużo, mimo że reaguję dużo wcześniej niż na płacz.


ULUBIONE:

SYN (2,5 roku):
Samodzielność. Sprzątanie z tatą. Siostra. Bob Budowniczy. Plucie, które wyprowadza mnie już z równowagi. Podejrzewam, że pluje, bo jego siostra ulewa. W ogóle pewien regres zaobserwowałam.

CÓRKA (1 miesiąc):
Mam wrażenie, że mało co lubi. Zwykle jest niezadowolona. Może coś jej dolega, co mam zamiar sprawdzić u kilku specjalistów. Na szczęście są rzeczy, które lubi. Lubi ssać pierś, kąpiel, często uspokaja się w czasie jazdy samochodem, zwykle akceptuje noszenie w chuście, chociaż czasem wrzeszczy, żeby ją uwolnić.


MOWA:

SYN (2,5 roku):
W tym miesiącu był u babć więcej niż kiedykolwiek i gdy mówi jakieś nowe słowo albo wyrażenie, to śmiejemy się z mężem, że pewnie któraś babcia go tego nauczyła. I tak oto zaskoczył nas znajomością koloru purpurowego i lazurowego. A gdy spłukuje wodę w ubikacji, mówi, że płynie do morza.
Często pyta: Jak czujesz, mamo? Jak czujesz, siostro? (nie używa jeszcze zaimka zwrotnego się)
Pyta też: Co? Co robisz? Jaki to kolor? Co jesz? itp. Ale gdy ja zadaję mu później te same pytania, odpowiada coś w stylu: Nic. Coś. Jakiś.

CÓRKA (1 miesiąc):
Co prawda nie jest to mowa, ale córka wydaje bardzo dużo dźwięków: płacze, stęka, sapie. Przez sen również, co jest normalne u takich dzieci, ale czasem te odgłosy w nocy niepotrzebnie budzą rodziców.


ZABAWY:

SYN (2,5 roku):
Dużo przebywa na podwórku. Uwielbia jeździć na rowerze. Lubi plac zabaw w naszym ogródku: drabinkę Lil Monkey, piaskownicę i drewniany domek. Chętnie kopie z tatą piłkę. Ma mało czasu na zabawę w domu i chyba mu tego czasem brakuje. Gdy ma gorszy dzień, nie umie się skupić na jednej zabawce, wyciąga kolejne zabawki i ich nie sprząta.

CÓRKA (1 miesiąc):
Niestety nie lubi leżeć na brzuszku. Chyba lubi kontrastowe książeczki i karty, na które przy lepszym humorze potrafi kilka minut patrzeć. Niestety to ostatnio rzadkość.


KSIĄŻKI:

SYN (2,5 roku) często sięgał po:
  • Rok w przedszkolu - po prostu uwielbia tę książkę. Nazywa ją książką o dzieciach.
  • Puk, puk, jest tam kto
  • Automoto
  • Pucio i ćwiczenia z mówienia 

CÓRKA (1 miesiąc):

  • Seria Dobra Książeczka dla dzieci w wieku 0-3 miesięcy
  • Kapitan Nauka. A kuku! Kontrastowe wzory 0+


JA:

  • Finansowy ninja, Michał Szafrański. Nie wiem, jak to zrobiłam, że udało mi się ją przeczytać przy noworodku, ale byłam do tego zmuszona, bo akurat teraz wpadła mi długo wyczekiwana rezerwacja tej książki w bibliotece. Książka dobrze porządkuje podejście do finansów. Myślę, że przyda się szczególnie osobom, które jeszcze nie ogarniają swojego budżetu. Z lektury wynika, że ja już jestem na trochę wyższym etapie zarządzania finansami osobistymi niż przeciętny Polak ;) Rzeczywiście - prowadzę budżet domowy, nie mamy pożyczek, a nawet budujemy poduszkę finansową. Książka otworzyła mi bardziej oczy na ewentualną emeryturę i widzę, że w tym kierunku mam dużo do zrobienia.

SAMOPOCZUCIE:

SYN (2,5 roku):
Bardzo różne. Nie dość, że jest dwulatkiem to na dodatek starszym bratem. Dużo jak na takiego małego człowieczka. Ale daje radę. Siostrę na razie dobrze traktuje. Z własnej inicjatywy próbuje się nią opiekować, zabawiać, pyta o nią, mówi do niej. Ale gdzieś tam w środku chyba przeżywa tę zmianę i bywa rozchwiany, nie wie, o co mu chodzi, co może wynikać również po prostu z wieku.

CÓRKA (1 miesiąc):
Poważnie zastanawiam się, czy coś jej nie dolega. W szpitalu dużo płakała w nocy, ale to chyba normalne. Bardzo przeżyła pierwszą noc w domu i taka reakcja na taką zmianę to chyba też standard. Później był całkiem niezły tydzień. Dużo spała, a w porach aktywności nawet bywało, że leżała w swojej strefie zabawy i wydawała się zadowolona. Chętnie przebywała w chuście, a nawet wózku. Niestety po około dwóch tygodniach płaczu zaczęło przybywać i nawet ja nie umiałam jej uspokoić. Często po prostu płacze w moich ramionach, a ja nie wiem, co poradzić. Pamiętam, że z synem było podobnie. Jednak zanim uznam, że może taki ma temperament, mam zamiar wybrać się na kilka badań i do specjalistów, żeby wykluczyć ewentualne problemy, bo pewne podejrzenia już mam.

JA:
Mimo że drugi poród również zakończył się cesarskim cięciem, uważam go za całkiem dobry poród. Cieszę się, że podjęłam próbę porodu naturalnego (vbac). Bardzo dobrą decyzją było wykupienie w szpitalu pojedynczej sali z łazienką. Czułam się dużo bardziej komfortowo niż po pierwszym porodzie. Od razu zaczęłam nawiązywać z córką więź, prawie cały czas inwestowałyśmy w karmienie piersią. Opiekę też miałam lepszą. Środki przeciwbólowe też świetnie działały. Do domu wróciłam jednak z utęsknieniem i to na szczęście już po niecałych trzech dobach. Niestety środki przeciwbólowe, które mogłam stosować na własną rękę, wcale nie dawały mi ulgi. Nie ukrywam, że ból był dużo dotkliwszy niż poprzednio i dużo trudniej dochodziłam do siebie. To mnie przybijało. Do tego ciągły, trudny do ukojenia płacz dziecka. Ale już czuję się lepiej. Czasem czuję, że mam moc :) Bez problemu karmię piersią, umiem motać chustę, a to są chyba najważniejsze dla mojego dziecka obecnie rzeczy. Czuję ogromną wdzięczność, że mam takiego męża, jakiego mam. Jest przy mnie w najtrudniejszych chwilach. Jest cudownym tatą i partnerem. On mi nie pomaga, on po prostu jest i uczestniczy w tym wszystkim, na ile jest w stanie.


PLANY:

Jakie plany? Przy niemowlaku niczego nie planuję. Dostosowuję się do dziecka.


POTRZEBY:

Wysprzątany dom. Taka pani do sprzątania by mi się przydała, bo o wiele lepiej funkcjonowałabym w czystym domu. Kiedy poziom brudu przekroczy moje granice, po prostu ją wynajmę.
Gotowe posiłki. Co prawda mam jeszcze w zamrażarce zapasy obiadów, które przygotowywałam w czasie ciąży, ale nie wiem, co pocznę, gdy się skończą.
I potrzebuję jeszcze jakiejś diagnozy dla mojej miesięcznej córki. Niech się okaże, że można to jakoś leczyć, a nie że taki ma temperament.



MOJE ODKRYCIA W INTERNECIE:

W ubiegłym miesiącu zainteresowały mnie poniższe teksty:

Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz