wtorek, 6 marca 2018

Projekt wyprawka: Kącik do spania. Łóżeczko, kosz Mojżesza czy współspanie


Gdy planujemy wyprawkę dla mającego wkrótce narodzić się dziecka, jako jeden z pierwszych punktów na liście przychodzi nam zwykle do głowy łóżeczko. Też mam łóżeczko. Zostawiłam na wszelki wypadek dla drugiego dziecka. Ale nie zdziwię się, jeśli za rok lub dwa wystawię je na sprzedaż, a ogłoszenie zatytułuję: Łóżeczko po dwójce dzieci - stan idealny, praktycznie nowe, a w zasadzie nieużywane. Jak w takim razie przygotować kącik do spania dla noworodka?



ŁÓŻECZKO


Moje pierwsze dziecko, tak delikatnie mówiąc, nienawidziło łóżeczka . Mało w nim spało, a jeśli w ogóle to nastąpiło, to tylko dlatego że odłożyliśmy je tam w głębszej fazie snu. Dużo się namęczyliśmy, zanim doszliśmy do wniosku, że to bez sensu (bo w sumie co za przyjemność spać uwięzionym za szczebelkami) i zaczęliśmy spać razem, o czym pisałam tutaj. Ale skoro już jestem posiadaczem łóżeczka, to jeszcze dam mu szansę. Na pewno przyda się jako stojak pod przewijak. 

Jeśli jednak mimo moich ostrzeżeń masz nadzieję, że kto jak kto, ale Twoje dziecko to na pewno łóżeczko zaakceptuje i zdecydujesz się na tego typu kącik do spania, sięgnij do mojego tekstu na temat tego, czego nie znajdziesz w wyprawce dla mojego drugiego dziecka, a ja poniżej jeszcze pokrótce opiszę, jak urządzić bezpieczne dla dziecka miejsce do spania w łóżeczku.

W jakim pomieszczeniu umieścić łóżeczko dla noworodka? Zdecydowanie nie w osobnym pokoju urządzonym specjalnie dla dziecka. Amerykańska Akademia Pediatryczna zaleca, żeby dzieci spały w pokoju rodziców w jak największej bliskości.


Tak właśnie wygląda łóżeczko dla mojego dziecka. Widzę niektóre miny: Ale nijako, ubogo, smutnawo, mało przytulnie. Ten obraz bardzo odbiega od katalogowych aranżacji w czasopismach dla mam czy na stronach o urządzaniu dziecięcych wnętrz. Oczywiście można się było pokusić o jakiś kolor, który nadałby charakter temu miejscu. Zdecydowałam się jednak na brak ozdobników. Nie widzę potrzeby zawieszania liter z imieniem mojego dziecka, skoro nie potrafi ono czytać, zresztą to nasza sypialnia, czyli tymczasowe miejsce dziecka. Chociaż ta tymczasowość to kwestia dyskusyjna, bo moje pierwsze dziecko śpi z nami już prawie 2,5 roku i końca nie widać. Strefa spania to miejsce służące wyciszeniu, nierozpraszające, spokojne. Noworodkowi mogą szczególnie przypaść do gustu delikatne kolory.

Brakuje tu jeszcze wielu rzeczy, prawda? Ochraniacza na szczebelki, kocyka, kołdry, poduszki, maskotek czy karuzelki. A mnie właśnie nie brakuje. To miejsce jest urządzone z naciskiem na bezpieczeństwo niemowlaka, czyli zgodnie z wytycznymi dotyczącymi bezpiecznego snu niemowląt Amerykańskiej Akademii Pediatrii. Na łóżeczku powinno znajdować się dobrze i płasko rozłożone prześcieradło i nic więcej, a niemowlę może spać w śpiworku na ramiączkach i to stanowi najbezpieczniejsze rozwiązanie. Każda zbędna rzecz będąca w łóżeczku stanowi zagrożenie - niepotrafiący się samodzielnie obrócić noworodek może się udusić, gdy przypadkiem nakryje się kołdrą czy poduszką albo jakimś sposobem przekręci się twarzą w stronę ochraniacza na szczebelki. Przy okazji dodam, że najbezpieczniejsza dla dziecka pozycja do snu to pozycja na plecach. W kąciku do spania nie znalazła się również bardzo popularna karuzelka, ponieważ uważam, że dźwięk, ruch i dużo kolorów to za dużo bodźców na raz dla małego dziecka, które w strefie odpoczynku powinno się tak naprawdę wyciszać, a nie bawić. Karuzelka zdecydowanie nie relaksuje, a może nawet przestymulowywać.



KOSZ MOJŻESZA


W pewnym momencie doszło do mnie, że idealnym miejscem do spania dla małego dziecka może być kosz Mojżesza. Dla syna było już za późno, ale córka będzie miała możliwość zdecydowania się (lub nie) na spanie w nim.


Nie liczę na to, że dziecko prześpi osobno całą noc. Zastosuję raczej system: śpi w koszu do pierwszej pobudki, a później ze mną na materacu. Myślę przede wszystkim o dziennym zastosowaniu tego typu łóżeczka. Ogromną zaletą, którą dostrzegam w koszu, jest jego mobilność - jest lekki i łatwy do przenoszenia po całym domu. Sprawdzi się podczas drzemek w ciągu dnia, bo będę mogła wziąć śpiące dziecko nawet do ogródka, kuchni czy łazienki. Podejrzewam, że sprawdzi się także w podróży - po złożeniu nawet stojak zajmuje niewiele miejsca.

Taki kosz wydaje się bardziej przytulny niż łóżeczko ze szczebelkami. Jest w nim mniej miejsca, więc służy krócej (do około 6 miesiąca życia), ale za to ogranicza przestrzeń, a to jest małemu dziecku bardziej bliskie doświadczeniom z brzucha mamy.

Kosz zajmuje zdecydowanie mniej miejsca niż tradycyjne łóżeczko. Można go więc ustawić nawet w niewielkiej sypialni tuz przy łóżku rodziców. Niestety ze względu na swoje rozmiary służy krócej, ale jako następne miejsce do spania można po prostu zaaranżować na podłodze duży materac, który - gdy dziecko podrośnie - zostanie umieszczony w ramie łóżka. Ponadto kosz po kilku miesiącach użytkowania powinien być w niezłym stanie, więc można go sprzedać z niewielką stratą.

Spotkałam się z opiniami, że tradycyjne wiklinowe kosze wydają dźwięki budzące co wrażliwsze dzieci. Szukałam więc kosza, który nie będzie skrzypiał. Znając mojego syna, wybudzałby się, trzeszcząc wikliną podczas wiercenia, więc w przypadku córki nie chciałam ryzykować tym bardziej, że posiadanie jednego wrażliwego dziecka zwiększa prawdopodobieństwo, że kolejne również takie będzie.

Zależało mi również na tym, żeby kosz był nisko, niemalże na ziemi, ponieważ śpimy na samym materacu, a to ze względu na dwulatka, który śpi z nami. Owszem, można kosz położyć bezpośrednio na podłodze, ale wtedy nie ma bujania. Produkt, na który się zdecydowałam, spełnia moje wymagania - będę mogła go bujać, leżąc w swoim łóżku. Dodatkowo moje starsze dziecko będzie w stanie w ciągu dnia zerknąć na siostrę.



Ważna była dla mnie również możliwość bujania, bo należę do tych rodziców, którzy bujają dzieci, jeśli one tego potrzebują. Podobno takie przyzwyczajanie do bujania to strzał w kolano, bo trzeba będzie bujać do osiemnastki. A tak poważnie, to dzieci są przyzwyczajone do bujania już od czasów prenatalnych, bo cóż innego robiłyśmy, nosząc je w swoich brzuchach. Mam taką nadzieję, że dzięki koszowi zdarzą się pobudki, które ogarnę samym bujaniem. Kosz Shnuggle Dreami posiada stojak 2w1 - bujano-statyczny. Postawiony nisko na ziemi w kształcie litery U staje się bujakiem. Można go także odwrócić, przez co kosz znajduje się wyżej i staje się wtedy stojakiem statycznym.



WSPÓŁSPANIE


Tak jak wcześniej wspomniałam, jestem otwarta na spanie z dzieckiem. Współspanie naprawdę wiele ułatwia. Wspiera karmienie piersią i wysypianie się matki. Zatem po pierwszej pobudce w koszu Mojżesza, córka prawdopodobnie trafi do mojego łóżka. O zasadach bezpiecznego współspania pisałam tutaj.



Ciekawa jestem stref do spania dla Waszych dzieci. Jakie były Wasze wizje? Jak zaaranżowaliście kącik do spania? Jak się sprawdził? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz