wtorek, 27 marca 2018

W oczekiwaniu na narodziny rodzeństwa

fot. Iga Hejna z Miga Studio

W połowie ciąży pisałam o tym, jak przygotowuję syna na pojawienie się młodszej siostry. Druga połowa ciąży była nie mniej ciekawa. Jestem pod wrażeniem, jak ten mały jeszcze przecież dwulatek dużo rozumie.

Przygotowania do pojawienia się noworodka mogą być naprawdę ciekawie spędzonym czasem. Nie odsuwam od nich dziecka, tylko włączam tam, gdzie wykazuje chęć.

Gdy mąż złożył łóżeczko, wytłumaczyłam synowi, że prawdopodobnie będzie tam spała jego młodsza siostra, a on poszedł po swoje maskotki i włożył je do łóżeczka, żeby nie czuła się samotna. Później zrobiło się trochę niepokojąco, bo wrzucił też drewnianą zabawkę, ale lepiej, że miałam już okazję wytłumaczyć tę kwestię teraz niż dopiero, gdy córka rzeczywiście będzie w łóżeczku. Chociaż pewnie będę powtarzać do skutku i nie obędzie się bez trudnych sytuacji. Podobno starsze rodzeństwo chętnie dzieli się swoimi zabawkami, wrzucając je maluchom do łóżeczka. Do repertuaru zabawiania siostry należało też swego czasu grzechotanie grzechotką blisko mojego brzucha.

Moje dziecko oczywiście zainteresowało się także koszem Mojżesza. Gdy syn dowiedział się, że będzie w nim spała jego siostra, bardzo wczuł się w nową rolę i intensywnie bujał koszem. Także ćwiczenia na sucho już za nami.


Jestem w trakcie organizowania kącika do zabawy dla niemowlaka. Syn już nawet swojej znajomej powiedział, że tam się będzie bawić jego siostra.

Co prawda noworodkowi nie przygotowujemy osobnego pokoju, ale w domyśle mamy pomieszczenie, w którym kiedyś zamieszka. Zawsze jakoś lepiej brzmi "pokój córki" niż "sypialnia nr 3", jak wcześniej ten pokój nazywaliśmy. Syn od razu przyswoił podział na sypialnię mamy i taty, jego pokój i pokój siostry. Gdy go pytam, dokąd idzie, mówi czasem, że do pokoju siostry.

Dwulatek chętnie przyłączył się do taty, który wziął się za odświeżenie niemowlęcego wózka. Najbardziej podobało mu się pompowanie kół.

Syn pomagał mi nawet w pakowaniu torby do szpitala. Była to świetna okazja do przypomnienia mu, że gdy jego siostra będzie chciała wyjść z brzuszka, pojadę do szpitala, żeby położna i lekarz jej w tym pomogli. On też chciał pomóc, ale gdy powiedziałam, że w tym czasie może się pobawić z babcią, chętnie przystał na nową propozycję.

W ramach przygotowania do roli brata otrzymał lalkę. Z zakupem początkowo czekałam do USG połówkowego, gdy miała potwierdzić się płeć dziecka, jednak ostatecznie dostał lalkę płci męskiej, bo sam tak zdecydował. Na początku byli nierozłączni. Razem jedli, spali. Norman (tak nazwał swoją lalkę) patrzył, jak on się bawi, a teraz tylko razem oglądają bajki. Może, gdy na świecie pojawi się noworodek, Norman wróci do łask.


Rozczula mnie troska, jaką syn okazuje mi i swojej nienarodzonej jeszcze siostrze. Powiedział mi kiedyś, żebym pocałowała swój brzuszek, bo jego siostra też lubi buziaki, na co odpowiedziałam, że nie umiem. Wtedy on pocałował brzuch, bo on umie i w takim razie będzie to robił za mnie. I tak całuje tę swoją siostrę. Cieszę się, że wyszło to z jego inicjatywy.

Czasem "opowiadam" córce, co robi jej starszy brat, a jemu mówię, co robi ona. Nie interesuje go to, że ona się rusza, bo chyba nie bardzo wie, co z tym faktem zrobić, ale jest bardzo zainteresowany, gdy jego siostra ma czkawkę. Wtedy przynosi kubek z wyimaginowaną wodą, podnosi moją bluzkę i każe jej pić przez mój pępek. Ba, nawet kiedyś próbował ją nakarmić swoją piersią, przystawiając do mojego pępka.

Był też taki okres, kiedy dużo mówił do swojej siostry, a nawet "czytał" jej książki. A gdy ja czytałam, kazał jej słuchać.

W obecnej ciąży niestety nie ominęły mnie dolegliwości związane z rwą kulszową. Dopóki byłam w stanie, podnosiłam syna, gdy tego potrzebował. Teraz tłumaczę, że nie mogę, bo bolą mnie plecy, co w zasadzie jest prawdą. Nie mówię, że to z powodu jego siostry, bo nie chcę, żeby miał z nią takie skojarzenia. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona empatią, jaką wykazuje się w stosunku do mnie moje dwuletnie dziecko. Niby nic dziwnego, skoro od swoich rodziców też otrzymuje dużo zrozumienia, ale to jednak maluszek. Często pyta o moje dolegliwości: Mamusiu, bolą cię plecy? Połóż na sofie. Ja przytulę. Przytuliłem. Już nie boli.

Żeby nie było tylko tęczowo, to jeden temat przed narodzinami drugiej pociechy mamy niezamknięty, chociaż dla mnie to wielkiego znaczenia nie ma. Odpieluchowanie. Będę po prostu przewijać dwójkę dzieci, chociaż po zajściu w ciążę myślałam, że do czasu porodu temat już będzie ogarnięty. Cóż, taka decyzja mojego dziecka, a ja jestem zbyt leniwa, żeby na siłę odpieluchowywać dziecko. Liczę jednak, że więcej niż pół roku od teraz mojemu dziecku to nie zajmie, bo potrzebuję jego wielorazowych pieluch dla drugorodnej, gdy wyrośnie z rozmiaru noworodkowego.

Trochę mnie irytuje zagadywanie mojego dziecka przez mniej i bardziej obce osoby, które pytają go, czy będzie pomagał mamie w zajmowaniu się rodzeństwem. Sama od niego tego nie oczekuję, bo to nie jest jego rola. To nie on postanowił powiększyć rodzinę. On jest dzieckiem, a nie opiekunem. Będzie miło, jeśli wykaże chęć pomocy, ale najważniejsze jest dla mnie to, żeby miał z siostrą dobrą relację.

Mam wrażenie, że dla mojego syna po prostu oczywiste jest to, że ma siostrę. Dość szybko przyjął do wiadomości i oswoił się z jej istnieniem. A to, że przebywa ona obecnie w moim brzuchu, nie robi mu różnicy. Odbył na ten temat rozmowę ze swoim wujkiem:
- A ty masz siostrę albo brata? - zapytał wujek.
- Tak, mam siostrę - odpowiedział mój dwulatek.
- A gdzie ona jest?
- W brzuszku mamy.

Ale już niedługo. Czekamy na Ciebie, córeczko. Twój brat chyba też. Nie może się doczekać, kiedy zacznie jeść z Tobą lody ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz