piątek, 2 marca 2018

Podsumowanie lutego 2018 (2 lata i 5 m-cy syna || 8 m-c ciąży)


W lutym minął ósmy miesiąc mojej ciąży, a mój syn skończył 2 lata i 5 miesiący. Ten miesiąc upłynął mi głównie na przygotowaniach do porodu i pojawienia się na świecie drugiego dziecka. Miałam urodziny, ale nie przywiązuję do tego zbytniej wagi. Na wielkie świętowanie nie miałam chęci ani sił.

NA MOIM BLOGU


Na początek lista tematów, które poruszyłam w poprzednim miesiącu. Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu pisałam na poniższe tematy:
⇨ Podsumowanie stycznia 2018 (2 lata i 4 m-ce syna || 7 m-c ciąży)
⇨ Strefa zabawy. Jak zorganizować przyjazną i zachęcającą do zabawy przestrzeń, która sama się sprząta
⇨ Projekt wyprawka. Pierwszy fotelik samochodowy
⇨ Dlaczego moje dziecko od 6 miesiąca życia je samodzielnie? Zalety BLW
⇨ Sposoby na bardziej ekologiczne życie w naszej rodzinie z małym dzieckiem
⇨ Wicie gniazda i inne przygotowania przed porodem, czyli jak spędzam ostatni trymestr ciąży


A CO U NAS


JEDZENIE:

Dominowała neofobia, ale były też takie sukcesy jak ten, że dwulatek zjadł całego burgera rybnego. Nigdy wcześniej nie zjadł tyle ryby na raz. Zwykle tylko kosztował i rezygnował.

Ma swój wieczorny rytuał na kolację: siada na sofie, przykrywa się kocem, a następnie zjada i wypija na zmianę mleko, wafelek ryżowy, kefir, wafelek ryżowy i czasem jeszcze prosi o kakao.


SEN:

W tym temacie nic nowego. Nie ma już drzemek. Zasypia przed 20 i śpi do 7-8. Zasypia z maskotką borsukiem i na zmianę ze mną lub moim mężem. Wieczorem w łazience pyta, z kim tego dnia zasypia i wyciąga wnioski, z kim będzie zasypiał jutro. Czasem się budzi, ale że śpimy razem, to po prostu się przytula i szybko zasypia.


UMIEJĘTNOŚCI:

Syn potrafi samodzielnie zdjąć skarpety. W ogóle chyba zainteresowało go samodzielne ubieranie i rozbieranie, bo coraz więcej próbuje robić sam.

Zaczyna rozpoznawać, że ma mokrą pieluszkę i czasem prosi o zmianę na suchą.

Kolejny postęp w przełamaniu lęków - syn zdecydował się na strzyżenie u fryzjera. Podobało mu się, chociaż mina w trakcie cięcia na to nie wskazywała, ale chyba po prostu był zawstydzony.


ULUBIONE:

Na topie wciąż straż pożarna, policja i Bob Budowniczy.

Bardzo lubi sprzątać i kiedy ja sprzątam, bo znajduje różne skarby, którymi się bawi i odkrywa.

Lubi skręcać meble z IKEA. Chyba wyssał to z mlekiem matki albo jeszcze z czasów prenatalnych, gdy namiętnie składałam meble do nowego domu.


MOWA:

Buzia mu się nie zamyka.

Ciągle zadaje pytania. Do najczęstszych należy: Jaki to ma kolor? Jaki to ma smak? Choć czasem na te pytania trudno odpowiedzieć, bo pyta nawet o kolor piosenki czy pracy taty.

Ostatnio doszło dużo zabawnych przekręceń, gdy odmienia wyrazy:
- mój rąk = moja ręka
- moja mopa = mój mop
- ten aut = to auto

A najczęściej słyszę od niego: dobla (dobra),  ja sama! (o sobie mówi wciąż czasem w rodzaju żeńskim, a do mnie często zwraca się w męskim)

I to, co lubię najbardziej - dialogi:
- A ty masz siostrę albo brata? - zapytał brat mojego męża.
- Tak, mam siostrę - odpowiada dwulatek
- A gdzie ona jest?
- W brzuszku mamy.




ZABAWY:

Wciąż bawi się wyobraźnią. Nawet pływa w niewidzialnym basenie na dywanie.

Odgrywa role. Lubi być policjantem. Po mojej ciążowej sesji zdjęciowej był fotografem. Z okazji moich urodzin lepił tort ze świeczkami z piankoliny, kazał śpiewać "Sto lat", udawać, że zapalamy świeczki i dmuchamy. I tak przez kilka dni.

Lubi swój kącik plastyczny. Maluje, rysuje, nakleja pieczątki.

Do ulubionych zabawek należą aktualnie: puzzle, skoczek krowa Tootiny, wóz strażacki, maskotka-borsuk, klocki Lego Duplo, piankolina. Ostatnio namiętnie układa puzzle z Bobem Budowniczym - to był strzał w dziesiątkę. W przypadku puzzli dwudziesto- i więcej elementowych układam zwykle obrzeża i mogę dziecko zostawić - jest bardzo skupiony i koniecznie chce ułożyć je sam do końca. W czasie takiej pracy nie ma mowy, żeby mu przerwać, bo przyszła po niego babcia albo obiad jest gotowy. Mówi, że przyjdzie dopiero, gdy skończy. I w ogóle w końcu bawi się dłużej (kilkanaście minut) sam! Szczególnie gdy skądś wraca, krąży chwilę po domu i sam znajduje sobie zajęcie.

Znów pojawiło się trochę śniegu, więc był bałwan i odśnieżanie naszego podjazdu i ogródka łopatą. Któregoś razu mi powiedział: Nie chcę lepić bałwana. Chcę odśnieżać! 







Zapraszam na mój Instagram do śledzenia na bieżąco, co ciekawego robimy.


KSIĄŻKI:

W tym miesiącu książki wzbudzały mniejsze zainteresowanie. Dwulatek szczególnie często sięgał po:
  • Strażak Sam. Akcja w jaskini - gdy tylko mu ją dałam, prosił, żebym czytała kilkukrotnie, a że miałam kaszel, to zaproponowałam mu, że po n-tym razie włączę mu bajkę. Ale nie. Książka wygrała z bajką, wow :)
  • Rok w lesie
  • Moja młodsza siostra
  • Nocnik nad nocnikami

A ja czytałam:

  • Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności, Charles Duhigg. Pozycja autora "Siły nawyku". Równie ciekawie napisana, z licznymi przykładami. Dzięki przykładom z życia prezentowane techniki łatwo zapamiętać i zrozumieć.
  • Księga ciąży, Searsowie. Nie przeczytałam jej od początku do końca, tylko rozdziały, które mnie interesowały. Nie mam jej od początku ciąży, więc tematy dotyczące pierwszych miesięcy mnie nie interesowały. Książka bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ bardzo naturalnie podchodzi do porodu, daje wiarę we własne siły i jest napisana empatycznie i z poszanowaniem kobiety ciężarnej.
  • Cesarskie cięcie. Powrót do formy, Chrissie Gallagher-Mundy. Napisana w przystępny sposób. Zawiera wiele ilustracji, które przedstawiają, jak wstawać po cesarce, karmić, ćwiczyć itp.
  • Fenomen poranka. Jak zmienić swoje życie, Elrod Hal. Książka chyba bardziej przyda się osobom pracującym niż na urlopie wychowawczym. Mnie trudno będzie wprowadzić w życie propozycje autora, szczególnie gdy na świecie pojawi się drugie dziecko, ale dzięki nim już trochę bardziej ogarniam poranki. Trochę nie przekonywał, a wręcz irytował mnie zbytni entuzjazm autora. Książka nieco przegadana.


SAMOPOCZUCIE:

Ta ciąża jest zdecydowanie lżejsza niż pierwsza. A może to właśnie kwestia dbania o siebie, lepszego odżywiania, ruchu. Nawet wyniki badań mam lepsze. Jednak nie ukrywam, że ciąża nie jest lekkim okresem, bo mam po prostu mniej siły, szybciej się męczę, a na dodatek czasem niespodziewanie i boleśnie atakuje mnie rwa kulszowa. O dziwo jestem niezwykle spokojna jak na ten czas.

A moje dziecko jak zwykle miewa lepsze i gorsze chwile. Najgorzej, gdy nie ma na nic ochoty, a jest głodny.




PLANY:

Za miesiąc Święta Wielkanocne, ale niczego w związku z nimi nie planuję. W ogóle niczego większego nie planuję. Ogarniam tylko bieżące sprawy. Czekam na pojawienie się na świecie drugiego dziecka. Teoretycznie jeszcze miesiąc (+/- dwa tygodnie).


POTRZEBY:

Więcej snu. Niestety gdy mój syn przebudzi się po godz. 5, ja już zwykle nie jestem w stanie zasnąć, mimo że chętnie bym jeszcze pospała.



MOJE ODKRYCIA W INTERNECIE:

W ubiegłym miesiącu zainteresowały mnie poniższe teksty:

Tyle "w skrócie" działo się u nas w lutym. Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minął ten miesiąc :)

Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz