piątek, 23 marca 2018

Czym się różni druga ciąża od pierwszej


Podobno każda ciąża jest inna. Bazując na swoim doświadczeniu, mogę się z tym stwierdzeniem zgodzić. Jest inaczej. W moim przypadku lepiej.

Przede wszystkim jestem bardziej świadoma. Większą wagę przywiązuję do tego, jak się odżywiam. Unikam stresu, bo nie mam pojęcia, jaki może mieć wpływ na dziecko. W czasie pierwszej ciąży dużo brałam na siebie i do siebie, a to powodowało stres. Problemy w trakcie budowy domu, praca czy rozmowy z osobami, które straszą, na siłę zasypują lepszymi i gorszymi radami albo wręcz coś nakazują, zdecydowanie nie wprowadzają ciężarnej kobiety w pozytywny nastrój. Tym razem bardziej dbam o siebie. Pozwalam się wyręczać, żebym mogła odpocząć. Wyznaczam granice, jeśli ktoś je narusza.

Wbrew pozorom to teraz więcej interesuję się ciążą. Mam wrażenie, że dopiero nadrabiam temat. Może wynika to z tego, że będąc w pierwszej ciąży, dużo bardziej się bałam, a unikanie tematu sprawiało, że pozbywałam się strachu. Poza tym miałam wytłumaczenie, miałam inne sprawy na głowie - praca, budowa domu. Chodziłam do szkoły rodzenia, która zapewniała mi spokój w głowie - wmawiałam sobie, że tam się przygotuję do swojej nowej roli i wszystkiego się dowiem. W praktyce okazało się inaczej. Teraz uważam, że skupianie się na swojej ciąży nie jest przejawem egocentryzmu. Koncentrując się na sobie, dbam również o swoje dziecko. Dlatego dużo więcej czytam na temat ciąży i porodu.

Mam wrażenie, że skupienie na wyprawce w czasie pierwszej ciąży również było u mnie przejawem uciekania od właściwego tematu. Przeglądałam różne listy wyprawkowe i weryfikowałam swoją. Tym razem wiem, co jest dziecku przede wszystkim potrzebne. I nie są to te wszystkie akcesoria, które próbują nam wszelkimi sposobami sprzedać ich producenci. Aktualnie postawiłam na minimalizm.

Dużo lepiej się czuję. Do terminu porodu zostało niewiele czasu, a ja całkiem nieźle się wysypiam w porównaniu do pierwszej ciąży, mimo że tym razem nie używam specjalnej poduszki dla ciężarnych, tylko posiłkuję się zwykłą poduszką. Ale żeby nie było, nie obywa się bez bezsennej godziny czy dwóch w środku nocy. Jednak grunt, że pęcherz nie budzi mnie kilka razy w ciągu nocy, a mniej pobudek to mniej okazji do problemów z ponownym zaśnięciem. Mam zdecydowanie lepsze wyniki badań. Nie puchną mi stopy, łydki, ani palce u rąk. W pierwszej ciąży to był po prostu koszmar. Zwykle rano z trudem zginałam palce. Nie jestem w stanie wymienić konkretnego czynnika, którym jest to spowodowane. Może to kwestia pory roku - latem chyba łatwiej o opuchliznę. Może to kwestia odżywiania. Dzięki temu, że mam już dziecko, większą wagę przykładam do tego, co jemy, a jemy różnorodnie i zdrowo. Mam świadomość, że dziecko poznaje smaki już w brzuchu matki, a tym, czym odżywiam siebie, odżywiam też córkę. Istnieją składniki, co do których nie ma pewności, czy nie wpływają negatywnie na płód, więc ich unikam. Kolejny czynnik, który zapewne wpływa na moje lepsze samopoczucie to to, że nie bagatelizuję swoich dolegliwości. W pierwszej ciąży dzielnie znosiłam ból spowodowany rwą kulszową. Tym razem chodzę do fizjoterapeutki, wykonuję ćwiczenia, które mi zaleciła i raz w tygodniu pływam na basenie. A może po prostu moja druga ciąża jest lżejsza od pierwszej i już.

Mówią, że dziewczynka odbiera przyszłej mamie urodę. A ja czuję się dobrze w swoim ciele. Nie puchnę. W pierwszej ciąży z powodu opuchlizny palców dość wcześnie musiałam zrezygnować z obrączki, w drugiej noszę ją do teraz, czyli w zasadzie do końca. Moja cera jest w dużo lepszym stanie. Nawet mniej przytyłam, choć dla mnie nie ma to akurat znaczenia. W drugiej ciąży rzeczywiście brzuszek zaczyna się zaokrąglać i jest widoczny wcześniej niż w pierwszej.

Dużo mniej boję się porodu. Choć skurcze przepowiadające odczuwam wcześniej i mocniej. Ale czuję się lepiej do niego przygotowana. W poprzedniej ciąży panikowałam na długo przed terminem. Teraz też się boję, ale polegam na wiedzy na temat porodu i dobrych historiach porodowych innych kobiet, które dają wiarę we własne siły, więc tym razem ten strach nie jest paraliżujący. Dużo pracowałam nad tym, żeby być w tym miejscu, w którym jestem. Bardzo pomogły mi książki i wiedza, a także unikanie demotywujących rozmów. Czuję się komfortowo dzięki rozmowom z mężem, który będzie mnie wspierać w tych wyjątkowych chwilach, zapewnieniu sobie indywidualnej opieki położnej, która dała mi również mnóstwo pomocnych rad, zobaczeniu szpitala, który wybrałam i dzięki temu, że w ostatnim czasie trochę popracowałam nad asertywnością, a ta moim zdaniem może przydać się w szpitalu. Wcześniej autorytet lekarza odbierał mi mowę i wszystko pokornie przyjmowałam, gotując się w środku. Obecnie nie boję się stawiać granic, dyskutować i pytać, gdy mam wątpliwości. Poza tym znam swoje prawa i mam nadzieję, że uda mi się dopilnować ich respektowania.

Na wizyty kontrolne w drugiej ciąży w przeciwieństwie do pierwszej zwykle chodziłam sama. W końcu ktoś musiał zaopiekować się w tym czasie starszym dzieckiem. Ale nie stanowiło to dla mnie problemu. I tak mam wrażenie, że to drugą ciążę przeżywamy pełniej. Znajdujemy więcej czasu na rozmowy na ten temat. Poza tym mamy już dziecko, które razem z nami przeżywa i czeka na narodziny nowego członka rodziny.

Jestem spokojniejsza w kwestii opieki nad małym dzieckiem, bo w końcu jestem doświadczoną matką i zdaję sobie sprawę, jakie mogą być dzieci. Nie mam już złudzeń. Mam świadomość, że dzieci dużo płaczą i mało śpią, a w łóżeczku bardzo niechętnie. Przynajmniej moje. A ja się z tym już raz zmierzyłam, więc i tym razem dam radę. Bardzo uwalniające i uspokajające jest to, że nie muszę już szukać rozwiązań, czytać i dokonywać wyboru spośród często sprzecznych informacji. Po prostu wiem, co robić. A jak nawet nie będę wiedziała, bo w końcu każde dziecko jest inne, to przynajmniej mam świadomość, że trudne chwile prędzej czy później miną. W drugiej ciąży cudowne jest przekonanie, że nie muszę się już tyle uczyć i dowiadywać. Potrafię wiązać chustę do noszenia dzieci, a ona jest cudownym lekiem na wiele problemów. Wykarmiłam piersią już jedno dziecko, więc powinno mi być choć trochę łatwiej, a w razie potrzeby wiem do kogo się zgłosić. Wcześniej czułam się zdana tylko na siebie.

A z takich prozaicznych rzeczy to moja druga ciąża bardzo różni się od pierwszej również garderobą. Poszczególne trymestry pierwszej ciąży przypadły na całkiem inne pory roku niż obecnie. Moje pierwsze dziecko urodziło się z początkiem jesieni, drugie ma się pojawić na początku wiosny. Także potrzeby odzieżowe są całkowicie odmienne.

Oczywiście pojawiają się nowe obawy. Przede wszystkim wiążą się z tym, że wychowanie dwójki dzieci na pewno wymaga więcej siły, energii i cierpliwości. To też więcej obowiązków i trudnych sytuacji. Ale nie chcę martwić się na zapas. Razem z mężem jesteśmy już zgranym zespołem. Zastanawiam się też, jak pierworodny zareaguje na młodsze rodzeństwo. Bo jego obecne pozytywne podejście nie daje przecież żadnej gwarancji, że tak również będzie po narodzinach.


Jestem wdzięczna, że druga ciąża, mimo że na stanie mam angażującego dwulatka, jest dla mnie lżejsza niż pierwsza. Nie żeby było lekko, bo ciąża to wymagający stan, ale mam porównanie i doceniam obecną sytuację, bo mogło być ciężej. Jest dużo bardziej radośnie, również za sprawą pierwszej pociechy, która uczestniczy w tym radosnym oczekiwaniu. Jestem dużo bardziej świadoma, zaangażowana w ten stan, spokojniejsza i mniej zestresowana, czego życzę każdej przyszłej mamie.


A jakie różnice między pierwszą a drugą ciążą Wy dostrzegacie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz