piątek, 9 lutego 2018

Strefa zabawy. Jak zorganizować przyjazną i zachęcającą do zabawy przestrzeń, która sama się sprząta


Moje pierwsze dziecko przez pierwszy rok życia nie bawiło się zabawkami. Nie żeby ich nie miało. Nie bawiło się nimi nawet ze mną. Co prawda generalnie najlepszą zabawką dla małego dziecka jest rodzic, ale z perspektywy czasu chyba też wiem, jaki popełniłam błąd - nie przygotowałam mu odpowiednich warunków do zabawy. Zamiast tego był chaos, w którym mój wrażliwy syn doznawał jedynie przestymulowania. Gdy tylko w miejsce rozpraszających puzzli piankowych i dużego kosza z zabawkami pojawił się jednolity materac i regał z uporządkowanymi zabawkami, mój syn zaczął się bawić. Oczywiście nie sam, ale sukcesem było dla mnie to, że w ogóle się bawił.



Szkoda, że nie spotkałam się z podejściem Montessori wcześniej. Teraz, oczekując drugiego dziecka, już planuję, jak będzie wyglądała strefa zabawy dla niemowlaka. Będzie się trochę różniła od tego, co dziś przedstawię - pokażę ją innym razem. A teraz zapraszam do strefy zabawy, która powstała, gdy moje pierwsze dziecko miało rok (obecnie jest dwulatkiem).

Według pedagogiki Montessori dzieci są bardzo wrażliwe na porządek - i to nawet już od urodzenia. Podobno między przyjściem na świat a szóstym rokiem życia u dziecka nadejdzie taki czas, kiedy wystąpi u niego potrzeba porządku. U mnie ta faza trwa do dziś ;) Trudno mi funkcjonować, gdy coś nie leży na swoim miejscu, nie mówiąc już o większym bałaganie. Dzieci również frustruje chaos w otoczeniu. Lepiej odnajdują się w uporządkowanej, zorganizowanej i przewidywalnej przestrzeni. Porządek zapewnia im poczucie bezpieczeństwa.


Gdy dowiedziałam się, jak powinna wyglądać przyjazna dla dziecka strefa zabawy, nie musiałam nawet niczego kupować - wystarczyło wykorzystać to, co mieliśmy w domu. A mieliśmy regały Kallax z IKEA i różne pudełka - choć w późniejszym okresie kilka dokupiliśmy. O regałach przeczytasz poniżej, a o koszykach na zabawki pisałam więcej tutaj.


Do ekspozycji zabawek idealnie nadają się otwarte regały. Warto zwrócić uwagę, czy dziecko może sięgnąć do każdej półki, więc najlepiej zdecydować się na niski regał. Czego szukać? Kilka przykładów z IKEA:

  1. Regał KALLAX. Sprawdza się jako miejsce na zabawki, gdy zostanie postawiony poziomo. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale wiele osób (jak my) ma taki w domu, więc może wykorzystać, a nie od razu biec do sklepu po nowy mebel. Drobny problem stanowią wydzielone niewielkie półki. To trochę ogranicza. Regał zajmuje sporo miejsca, jest stosunkowo głęboki, a najkorzystniejszym w jego przypadku ułożeniem jest jedna zabawka na jeden kwadrat, przez co trochę miejsca się marnuje. Można się trochę podratować dodatkowymi elementami przeznaczonymi do tego regału: półką wstawianą czy przegrodą półki. W salonie mamy drugi taki regał ustawiony w pionie - w ten sposób powstało miejsce do eksponowania zabawek w pomieszczeniu, w którym najczęściej przebywamy. Górne półki należą do nas, a dolne oddaliśmy synowi na jego zabawki. W ten sposób strefa zabawy jest wkomponowana w salon.
  2. Regał BILLY. Gdybym wcześniej nie miała innego regału i miałabym urządzać pokój na nowo, prawdopodobnie zdecydowałabym się na tego typu mebel. Można na nim ułożyć więcej lub mniej zabawek w zależności od ich wielkości i wydaje mi się, że miejsce tak się na nim nie marnuje. 
  3. Stolik nocny RAST. Niestety już wycofany ze sprzedaży, ale udało nam się kupić wcześniej. Wykorzystam go do ekspozycji zabawek mojego drugiego dziecka, gdy się pojawi na świecie.
  4. Regał HEMNES
  5. Półka ścienna LACK (dostępne są różne szerokości). Zaletą tego rozwiązania jest to, że montując kilka półek jedna nad drugą, można samodzielnie zdecydować o odległości między nimi. Do wad zaliczyłabym fakt, że przemeblowanie w przypadku takiej półki staje się problematyczne, bo półkę przytwierdza się na stałe do ściany.
  6. Półki ALGOT. W tym przypadku również trzeba wiercić w ścianie, a dodatkowo na ścianie widoczne są szyny, ale zestaw można dopasować do swoich potrzeb i wybrać również półki o innych wielkościach, a układ półek zmieniać nawet po zamontowaniu. My tę serię mamy w garderobach, ale podejrzewam, że w pokoju dziecięcym również się sprawdzi, choć ich wygląd jest moim zdaniem trochę toporny i nadaje się przede wszystkim do pomieszczeń gospodarczych.


Niskie półki, do których dziecko może bez problemu sięgnąć w każdej chwili, dają niezależność. Zachęcają do samodzielnego wyboru i korzystania z zabawki.

Na regałach nie znajdują się wszystkie zabawki mojego dziecka. Część znajduje się w dużym koszu w szafie i czeka na rotację. Regularnie podmieniam zabawki, po które moje dziecko od jakiegoś czasu nie sięga już tak chętnie. Nie wymieniam wszystkiego na raz, tylko właśnie te rzadziej używane lub niewzbudzające żadnego zainteresowania. Taka podmiana wprowadza na półki efekt nowości, dzięki czemu dziecko cieszy się dawno niewidzianymi zabawkami jak by były nowe.

Półki wymuszają ograniczenie liczby zabawek. Nadmiar przedmiotów przytłacza. Ograniczenie liczby dostępnych na raz zabawek sprawia, że dziecko się tak bardzo nie rozprasza i dłużej skupia się na zabawie jedną rzeczą. U nas króluje minimalizm. Nadmiar bodźców utrudnia koncentrację i może przestymulować wrażliwsze dziecko.

Taka organizacja strefy zabawy ułatwia dbanie o porządek. Dziecko zna miejsce danego przedmiotu, a to nie tylko sprawia, że łatwo mu zawsze daną zabawkę znaleźć, ale też, że po skończonej zabawie odkłada ją z powrotem. Początkowo pomagałam synowi sprzątać po skończonej zabawie, dając mu w ten sposób przykład, z czasem zaczął się do mnie przyłączać, a obecnie ma już prawdopodobnie wyrobiony nawyk samodzielnego odkładania swoich rzeczy na miejsce. Widzę, że ma potrzebę porządku. Gdy dostaje nową zabawkę i od razu po rozpakowaniu się nią bawi, to po zakończeniu aktywności szuka miejsca dla nowego przedmiotu i nie widząc pustej półki, bywa trochę zagubiony.

Mata z strefie zabawy w naszym salonie

Żeby wybrane z półki zabawki nie były porozrzucane po całym domu, wydzieliłam i tym samym określiłam miejsce do zabawy matą gimnastyczną, którą szczególnie polecam, bo ma wszechstronne zastosowanie, a i jej przechowywanie jest bezproblemowe. Dzięki temu też nie przeszkadzało mi, jeśli zostały na niej nieodłożone na miejsce zabawki, bo stanowiła przestrzeń do zabawy mojego dziecka i nie wnikałam, co się tam dzieje.

Obecnie testuję rozwiązanie pod tytułem dywanik, który wydziela przestrzeń do zabawy, dzięki czemu przy okazji ekspansja zabawek nie jest tak daleko posunięta. A że dzieci lubią bawić się przede wszystkim na podłodze, to taki dywanik warto rozważyć. Obok stoi stolik i krzesełko, ale z nich moje dziecko korzysta raczej podczas prac plastycznych. Do zabaw preferuje podłogę.


Przechowywanie dywanika

Dzieci uczymy przede wszystkim przez przykład. Więc jeśli sami nie utrzymujemy porządku w swoich rzeczach, to nie dziwmy się, że dziecko też tego nie robi. Przecież dzieci nas naśladują. Robią to, co my, bo skoro my rodzice żyjemy, to dla dzieci sygnał, że robiliśmy coś, dzięki czemu przetrwaliśmy, więc warto nas naśladować. Poza tym najpierw wymagajmy od siebie, a dopiero później od innych.

Staram się po prostu zachęcać dziecko do utrzymywania porządku - poprzez dawanie przykładu czy tłumaczenie, w czym porządek mi pomaga. Próbuję formułować konkretne zadania do wykonania jak na przykład włożenie puzzli do pudełka czy odłożenie na półkę książki. Rzucenie ogólnikowego posprzątaj zabawki mogłoby być trudne do zrozumienia dla małego dziecka w taki sposób, jaki tego oczekujemy. Ale myślę, że przede wszystkim sprawdza się stały, logiczny system przechowywania zabawek.


Czy mojemu dziecku tak zostanie? Czy już na zawsze nauczyło się utrzymywać porządek? Pewnie nie. Dziecko przechodzi przez różne etapy rozwoju i spodziewam się, że to może się zmienić. Po fazie na porządek może nadejść czas na bałagan. Ale i tak uważam, że warto obserwować dziecko pod kątem wrażliwości na porządek - choćby dla tych kilku miesięcy czy lat, kiedy małe dziecko jest zainteresowane porządkiem i chętnie sprząta. Przynajmniej przez kilka ostatnich miesięcy w naszym domu panuje porządek, o który nie muszę dbać sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz