piątek, 2 lutego 2018

Tu i teraz: styczeń 2018 (2 lata i 4 m-ce syna || 7 m-c ciąży)


W styczniu minął siódmy miesiąc mojej ciąży, a mój syn skończył 2 lata i 4 miesiące. W tym miesiącu miałam prawdziwe trzy dni wolnego - mój mąż wyjechał z synem, a ja odpoczywałam w domu. Skorzystałam z przyjemnością - taka okazja nigdy więcej się nie powtórzy.

NA MOIM BLOGU


Na początek lista tematów, które poruszyłam w poprzednim miesiącu. Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu pisałam na poniższe tematy:
Podsumowanie grudnia 2017 (2 lata i 3 m-ce syna || 6 m-c ciąży) 
Najpopularniejsze wpisy 2017 roku. Przegląd ubiegłego roku i plany na 2018 rok 
Koszyki na zabawki. Trochę inne podejście 
Prezent dla babci i dziadka 
Minimalistyczno-ekologiczna wyprawka dla mojego drugiego dziecka
Jazda samochodem z dzieckiem, które tego nie znosi
Książki dla dzieci: Miłość; Puk puk, jest tam kto? W brzuchu naszej mamy; Malarze dzieciom. W sekretnym ogrodzie
⇨ Jak pomóc, a jak nie pomagać świeżo upieczonym rodzicom
⇨ Zaśnij wreszcie, czyli jak usypiałam dziecko od noworodka do dwulatka


A CO U NAS


JEDZENIE:

Mój syn raz je więcej, a raz mniej - w zależności od apetytu. Czasem mnie zaskakuje i je to, o co bym go nie podejrzewała. Kosztuje nawet nowości. Spróbował kotleta z ciecierzycy i powiedział, że jest smaczny. Zjadł całego burgera z mięsa i ciecierzycy, a innego dnia z samej ciecierzycy. Mam już sprawdzony sposób na dania pomieszane - nie mieszam ich, tylko składniki podaję obok siebie. I tak na przykład zjadł ryż z jabłkiem, bo nie była to papka, tylko ryż obok jabłka, które sam sobie wymieszał.



SEN:

Dwulatek całkiem nieźle śpi. Całkiem zrezygnował już z drzemek, więc zasypia po godz. 19 i śpi do 6-7. Czasem się budzi raz lub dwa, ale szybko zasypia wtulony w tatę.


UMIEJĘTNOŚCI:

Sam zdejmuje sobie spodnie, chociaż nie zawsze i nie każde.

Może trochę to naciągane, żeby przypisywać to do umiejętności, ale moim zdaniem to ogromny postęp - mój syn dał się zbadać lekarzowi i zrobić USG klatki piersiowej. Nawet powiedział: pani doktor, chcę jeszcze. Myślę, że umie już nieco zaufać lekarzowi i odnaleźć się w niektórych stresujących go sytuacjach. Chyba dużo dały też zabawy w lekarza. Wkrótce idziemy do fryzjera. Ostatnio się nie skusił, więc ja skorzystałam. Zobaczymy, co będzie tym razem.


ULUBIONE:

Do ulubionego Strażaka Sama dołączył ponownie Bob Budowniczy. Teraz prosi, żebym mu włączyła najpierw Boba, a później Strażaka.

Uwielbia porządek, uporządkowaną przestrzeń jeszcze bardziej niż wcześniej. Zauważa i nazywa, że jest bałagan i chce wspólnie sprzątać.


MOWA:

Buzia mu się nie zamyka.

Ostatnio nazywa mnie mamusia kotusia. A wzięło się to prawdopodobnie stąd, że mąż mówi do mnie kotku, a moja mama na kota mówi kicia / kotusia / kotunia.

I moje ulubione - dialogi:

- Jak było w przedszkolu? - pytam syna
- Czysto!

- Chcę malować! - oznajmia moje dziecko
- A co będziesz malować? - pytam
- Byle co!

- Idę do góry. - informuje mnie dwulatek
- A co będziesz tam robić? - pytam
- Różne rzeczy!

- Twoja siostra w moim brzuszku ma czkawkę. - zagaduję syna
- Pomogę!
I przyniósł kubek z wyimaginowaną wodą, przechylił w stronę mojego pępka, mówiąc:
- Pij, siostro.


ZABAWY:

Przede wszystkim bawi się wyobraźnią. Otwiera niewidzialne drzwi; wrzuca pieniądze do automatu i wyciąga kawę / herbatę / ciasteczka / zwierzątka (oczywiście wszystko jest na niby). Wpuszcza do domu swoich wyimaginowanych przyjaciół - sarnę i borsuka, mówi im, co mają robić, a oni chodzą za nim i patrzą, jak ten się bawi. Niedawno nawet otworzył okno i wpuścił niewidzialnych członków rodziny, za którymi się chyba stęsknił.

Przeprowadza z dziadkiem, który mieszka daleko, wideorozmowy, podczas których sprzedaje mu różne produkty spożywcze. Oczywiście to on decyduje, co dziadek ma kupić, a nie sam kupujący.

Byliśmy na dniu otwartym w przedszkolu, do którego planuję kiedyś wysłać syna. Podobało mu się tam, a na pytanie, czy chciałby tam chodzić, odpowiedział, że tak, ale z mamą. Zostaliśmy również zaproszeni na bal przebierańców w tym przedszkolu, ale syn za bardzo nie skorzystał, bo tym razem było dla niego zbyt głośno i twierdził, że był bałagan. 

Namiętnie skacze skoczkiem krowa Tootiny, ratując przy tym swoją ulubioną obecnie maskotkę-borsuka albo policjanta z Duplo. Bardzo często bawił się wozem policyjnym z Lego Duplo, odgrywając różne scenki. Wyobraźnia pracowała. Lubi też kulodrom.

Lubi znikopis - prosi o narysowanie lodów i balonów lub strasznego potwora i zmazuje. Ale sam również uczestniczy w pracach plastycznych - z własnej inicjatywy maluje, rysuje, robi pieczątki. Przygotował pierwsze w swoim życiu laurki dla babć i dziadków.

Niestety śniegu było jak na lekarstwo, ale syn chętnie go zgarniał z naszego podjazdu i ogródka łopatą. Świetnie bawił się na wyjeździe z tatą i dziadkami w górach - były sanki i zabawy w śniegu.

To jest taka dziwna zabawa, że aż opowiem. Zaczęło się od ratowania hipków z Lego Duplo (no bo mój syn jest fanem strażaka Sama i w ogóle straży pożarnej, i ratuje wszystko i wszystkich). Czymś musiał jednak do tych hipków dotrzeć. Więc skacze do nich na skoczku krowa Tootiny (to jest po prostu hit! na zimę dla dwulatka jak znalazł). A później hipki już mu się znudziły, więc zaczął ratować maskotkę borsuka. A borsuk to też taka osobna historia. Tak w skrócie: czytaliśmy "Rok w lesie" i w pewnym momencie mojego syna naszło: "Szukam sarny i borsuka" i tak szukał, wypatrując ich w naszym ogrodzie. Później przypadkiem dostał maskotkę dołączoną do jakichś słodyczy (które ja zła matka zjadłam, bo przecież muszę uchronić przed nimi dziecko), ale się jej bał. I tak kminiliśmy z mężem, co to za zwierzę. W końcu doszłam do wniosku, że chyba borsuk. I jak tylko mój syn to usłyszał, lalka Norman została zdetronizowana przez maskotkę borsuka. No, także ten, na powyższej fotografii moje dwuletnie dziecko pędzi na ratunek borsukowi, skacząc na krowie. #krowa #skaczemy #skoczek #domowy #placzabaw #wdomu #dladziecka #motoryka #motorykaduża #worldoflittles #letthekids #kidsinterior #duzypokoj #pokojdziecka #kidsroom #boysroom #wnetrze #interior #toddlerboy #toddlerfun #toddlerstyle #toddlers #instadziecko #instamatki #kochamnajmocniej #polishbaby #dziecko #synek #dwulatek #twoyearsold
Post udostępniony przez Ewelina Rozmus (@mamoza.com.pl)






Obejrzyj też ⇨ Zapraszam na mój Instagram do śledzenia na bieżąco, co ciekawego robimy.


KSIĄŻKI:

Dwulatek szczególnie często sięgał po:


A ja czytałam:


  • Położna. 3550 cudów narodzin, Jeannette Kalyta. Tak w ramach psychicznego przygotowania do porodu. Opowieść z perspektywy położnej, ale i kobiety, która sama przeszła dwa porody. Dobrze, że istnieją położne, które właśnie tak podchodzą do swojej pracy - z ciepłem, sercem i zrozumieniem.
  • Minimalizm dla zaawansowanych, czyli jak uczynić życie jeszcze prostszym Anny Mularczyk-Meyer. Wypożyczyłam tę książkę, bo podobała mi się poprzednia publikacja tej autorki na temat minimalizmu. Tę niestety momentami czytałam mniej chętnie, chociaż zawierała ciekawe przemyślenia na temat minimalizmu nie tylko w domu.
  • Złe matki są najlepsze (poradnik szczęśliwej mamy) Matyldy Kozakiewicz. Wypożyczyłam, bo chciałam przeczytać coś lekkiego o początkach macierzyństwa, przypomnieć sobie, jak to jest pod koniec ciąży i po pojawieniu się nowego dziecka w domu. Niczego nowego się nie dowiedziałam, ale co się pośmiałam dzięki świetnemu humorowi autorki to moje. Kobieta pisze wspaniale, sama bym tak chciała. W większości kwestii zgadzam się też z jej podejściem, więc lektura była całkiem przyjemna, bo lubię czytać to, z czym się identyfikuję.
  • Matka młodej matki, Justyna Dąbrowska. Wypożyczyłam z myślą o mojej mamie, ale sama przeczytałam. Zbiór felietonów babci, a bardziej matki młodej matki, bo bardziej niż na wnuku skupia się w tej książce na młodych rodzicach. Pełna empatii i zrozumienia opowieść.
  • Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł, red. Jocelyn K. Glei. Zbiór inspirujących i ciekawych artykułów na temat zarządzania czasem. Niektóre z porad na pewno wcielę w życie.
  • Dziecko bez kosztów. Przewodnik po niekupowaniu, Giorgia Cozza. Książka, którą warto przeczytać w czasie ciąży przed kompletowaniem wyprawki. Podejście bardzo zgodne z moim. Przeczytałam po tym, jak napisałam tekst na temat swojej wyprawki i wygląda na to, że w wielu kwestiach bardzo się z autorką zgadzamy. Książka zawiera nie tylko rady, co kupić, a czego nie, ale też prezentuje bliskie mi podejście do wychowania - bo dziecku nie potrzeba przedmiotów, tylko ludzi, którzy zajmą się nim z szacunkiem.
  • Czytam też książki dotyczące ciąży i porodu. Dotychczas unikałam tematu, ale w ostatnim trymestrze chcę to nadrobić. Szczególnie do gustu przypadła mi Księga ciąży Searsów, w trakcie której obecnie jestem.


SAMOPOCZUCIE:

Czuję się nieźle jak na trzeci trymestr ciąży. W poprzedniej ciąży na tym etapie puchłam - opuchliznę miałam na dłoniach i nogach. Teraz wciąż mogę nosić obrączkę, więc jest nieźle. Może to kwestia zdrowszego odżywiania. Niestety z kręgosłupem coraz gorzej. Ulgę przynosi basen i joga. Poza tym byłam właśnie u fizjoterapeuty i liczę na poprawę. Kondycja psychiczna jak na ten czas też niezła. Momentami nawet nie mogę się doczekać na drugie dziecko i mam mniej obaw niż za pierwszym razem, ale później przychodzi mi do głowy, że może warto jeszcze nacieszyć się czasem z tylko jednym dzieckiem, bo z dwójką na pewno lżej nie będzie.
Natomiast moje dziecko miewa lepsze i gorsze chwile. Często dopada go taki - powiedzmy - egzystencjalny ból. Bardzo lubi się do mnie przytulać i to go koi.


PLANY:

Planuję dalej intensywnie przygotowywać się do porodu i ponownego zostania matką. W późniejszych planach mam zmniejszenie intensywności prowadzenia bloga, żeby skupić się właśnie na zmianach, które u nas zajdą. Chciałabym też trochę bardziej ogarnąć organizację w domu i jeszcze trochę zredukować liczbę posiadanych rzeczy, żeby przy noworodku i pod sam koniec ciąży nie mieć zbyt wiele na głowie.


POTRZEBY:

Potrzebuję więcej czasu na czytanie książek i karnetu na kilka godzin bez dziecka. Co prawda czasem gdzieś beze mnie wybywa za sprawą swojego taty lub babć, ale kręgosłup daje w kość właśnie wtedy, kiedy w najbliższej perspektywie nikt mnie nie uratuje od dziecka.



MOJE ODKRYCIA W INTERNECIE:

W ubiegłym miesiącu zainteresowały mnie poniższe teksty:

Tyle "w skrócie" działo się u nas w styczniu. Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minął ten miesiąc :)

Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz