wtorek, 2 stycznia 2018

Tu i teraz: grudzień 2017 (2 lata i 3 m-ce syna || 6 m-c ciąży)


W grudniu minął szósty miesiąc mojej ciąży, a syn skończył 2 lata i 3 miesiące. Cudowny świąteczny czas, chociaż niestety znów nie ominęły nas choroby.

NA MOIM BLOGU


Na początek lista tematów, które poruszyłam w poprzednim miesiącu. Znów pisałam dwa razy w tygodniu, a tematów zamiast ubywać, to mi przybywa. Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu napisałam takie teksty:
⇨ Podsumowanie listopada 2017 (2 lata i 2 m-ce syna || 5 m-c ciąży)
⇨ Kącik do czytania dla dziecka
⇨ Czego nie znajdziesz w wyprawce dla mojego drugiego dziecka
⇨ To, co najważniejsze w świętach, czyli jak spędzę przedświąteczny czas. O jedzeniu, porządkach i ozdobach
⇨ Nie mam się w co ubrać, bo jestem w ciąży, czyli capsule wardrobe na jesienny drugi trymestr
⇨ Książki dla malucha: Kołysanka o piersiach mamy, Malarze dzieciom. Czyj to domek, Nasze ciało
⇨ Dziecko przed telewizorem. W poszukiwaniu równowagi w cyfrowym świecie
⇨ Święta święta i po świętach. Co tu zrobić z tymi wszystkimi prezentami
⇨ Śpię z tymi, których kocham, czyli o współspaniu z dzieckiem



A CO U NAS


JEDZENIE:

Czasem je, a czasem nie, jak to dzieci w tym wieku. Bardziej chce piec i gotować, niż to później jeść. Ale ja chętnie zjadam. Nie dość, że gotujemy dla siebie smacznie, to jeszcze zdrowo - czego chcieć więcej w czasie ciąży.
Do ulubionych "potraw" tego miesiąca zdecydowanie mogę zaliczyć jogurt i frytki. Jestem pod wrażeniem, jak mój dwuletni syn radzi sobie w restauracjach. Spokojnie czeka z nami na zamówienie (chociaż trochę też w tym naszej zasługi, bo czas oczekiwania staramy się mu ciekawie zorganizować), a później je i to dłużej niż my, więc i my możemy spokojnie zjeść.



SEN:

Wciąż trudno przewidzieć, czy drzemka danego dnia będzie czy nie. Ostatnio częściej jej nie ma niż jest. Kiedy widzę, że jest już bardzo śpiący, to z trudem przekonuję go do usypiania w chuście/nosidle. Ale nie mam innego sposobu.
Usypianie na noc na szczęście jest dalej proste. Opowiadam, co robił danego dnia i po jakimś czasie zasypia, leżąc obok mnie. Albo męża - bo teraz usypiamy na zmianę.


UMIEJĘTNOŚCI:


Bardzo dużo potrafi zakomunikować, nawet o swoich potrzebach.


ULUBIONE:

Bajka pt. "Strażak Sam" i wszystko co związane ze strażą pożarną. Fascynuje go dym wylatujący z kominów i nazywa go pożarem. Niestety to prawdopodobnie wynik palenia w piecach przez sąsiadów czym popadnie.


MOWA:

Mnóstwo opowiada. Buzia mu się po prostu nie zamyka. Jest bardzo rozmowny. Z członkami rodziny przy stole wigilijnym i w aucie prowadził swego rodzaju small talk. Zabawia rozmową ;)

Często mówi:
Aha, rozumiem.
Jestem zachwycony.

To był kolejny miesiąc pełen pytań i podejrzewam, że z każdym dniem będzie ich coraz więcej.

Czy tylko mnie śmieszą dialogi mojego dziecka?

- Zrobiłam budyń jaglany. Jest bardzo dobry i zdrowy - powiedziałam.
- Nie, jest chory. Koktajl zdrowy. Chcę koktajl - odpowiedział dwulatek.

- Mama Mikołaj dała Cię krówko

- Powiedz hasło - mówi mój mąż do syna.
- Hasło - odpowiada dwuletnie dziecko.
- A jakie jest hasło?
- Pomarańczowe!
- Znasz hasło?
- Tak.
- To jak brzmi hasło?
- Hopus kopus!

Ostatnio nauczył się, jak ma na nazwisko. Już pominę fakt, że wszyscy teraz według niego noszą nasze nazwisko, nawet kot i zabawkowa krowa.
- Wiesz, jak będzie się nazywała twoja siostra? - zapytała babcia.
- Rozmus.
A babci zapewne chodziło o imię.


ZABAWY:

Zabawy na zewnątrz zostały odczarowane. A to za sprawą śniegu, który uwielbia z tatą odgarniać z podjazdu, lepić z niego bałwana, kopać w nim łopatą i po nim chodzić. Niestety śniegu było w grudniu bardzo mało.


Pierwszy raz w swoim życiu bawił się grzechotką. Wcześniej grzechotki nie zyskiwały jego zainteresowania, aż tu nienarodzona jeszcze siostra dostała, więc postanowił jej grzechotać. 

Lalka Norman jest jeszcze bliższa synowi niż miesiąc temu. Śpi z nim. Muszę ich razem usypiać, nawet w chuście.

Prezenty mikołajkowe i świąteczne bardzo się udały. Ciastolina, tor kulkowy, kolejny zestaw klocków Magformers, skoczek krowa to strzały w dziesiątkę. Farby również przypadły do gustu, chociaż mam wrażenie, że maluje, bo lubi je wyciskać do pojemnika. Był też szał na nożyczki - szczególnie robiące wzorek. Kącik plastyczny nieźle się rozrósł. W tym miesiącu trochę go przearanżowałam, więc po czasie testów pewnie o nim napiszę.

Życie codzienne cały czas jest najlepszą zabawą. Syn ciągle chciałby coś piec albo gotować. Przygotowania do świąt będę miło wspominać - syn był zachwycony wieszaniem ozdób na choinkę. Wszystko powiesił sam.

Poza tym bardzo lubi budowanie toru przeszkód z kocy, foteli, krzeseł itp.

>>Obejrzyj też<< Zapraszam na mój Instagram do śledzenia na bieżąco, co ciekawego robimy.


KSIĄŻKI:

Dwulatek szczególnie często sięgał po:

A ja czytałam:

  • Siłę nawyku Charlesa Duhigga. Taka gruba książka, a pochłonęłam ją dość szybko. Świetnie napisana i wyjaśniająca działanie nawyków. Bardzo ciekawe historie z życia i biznesu. Bardzo polecam.
  • Jak zostać panią swojego czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet Oli Budzyńskiej - prezent mikołajkowy. Wiele osób zarzuca, że nie ma w tej książce nic odkrywczego. Może i nie ma, ale wszystko jest w niej tak opisane, że do mnie przemawia. Nad zarządzaniem swoim czasem pracowałam już od dawna i bardzo stopniowo, a teraz zauważyłam obszary, w których jeszcze mogę popracować i jest coraz lepiej.
  • Minimalizm po polsku Anny Mularczyk-Meyer. W moim życiu minimalizm gości już od jakiegoś czasu. Trochę na ten temat czytałam, ale uważam, że warto było wypożyczyć również tę książkę. Dobrze napisana, lekko się czyta. Zawiera przemyślenia nie tylko na temat minimalizmu w przedmiotach, ale i w życiu, pracy, relacjach. Autorka pisze z perspektywy osoby, która kiedyś zachłysnęła się konsumpcją, a obecnie jest minimalistką.
  • Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny Małgorzaty Musiał. Doszłam do wniosku, że jednak już za dużo przeczytałam w tej tematyce. To znaczy, niczego nowego niestety się już nie dowiedziałam, chociaż nie uważam czasu przeznaczonego na czytanie tej książki za stracony, bo autorka pisze dobrze i podrzuca ciekawe przykłady. Ale że jest tu wiele odwołań do Juula, Cohena, Kohna i innych autorów, których czytałam, to dochodzę do wniosku, że na razie muszę sobie dać spokój z tego typu poradnikami dla rodziców. Aczkolwiek rodzicom, którzy szukają książki o dobrych relacjach z dziećmi na początek, polecam.
  • Make photography easier, Katarzyny Tusk - prezent świąteczny Książka wypełniona pięknymi zdjęciami i ciekawymi poradami. Chociaż przyznam, że liczyłam na więcej wskazówek, jak robić dobre zdjęcia.


SAMOPOCZUCIE:

Miesiąc bez przeziębienia miesiącem straconym. Już nie zliczę który raz w tej ciąży dopadło mnie przeziębienie. Do tego coraz silniejszy ból pleców, to chyba rwa kulszowa, więc moje samopoczucie najlepsze nie jest. Jednak psychicznie jakoś tak całkiem nieźle. Dla mojego syna też był to niezły miesiąc pod względem emocji. Święta minęły nam bardzo miło. Do przygotowań podeszłam tak, że w czasie świąt czułam się bardzo dobrze - nie przemęczyłam się, a jednak miałam satysfakcję, że przygotowałam to, na czym mi zależało.


PLANY:

Planuję kontynuować pisanie dwóch tekstów tygodniowo. Może uda się tak do porodu, a później kto wie, co to będzie z tym blogiem. Jeśli moje drugie dziecko będzie takie jak pierwsze, to marnie widzę dalsze losy bloga ;)


POTRZEBY:

Jak to w ciąży - potrzeby fizjologiczne są coraz częstsze. A tak poważnie, to nie potrzebuję teraz zbyt wiele. Może tylko więcej leżenia. A tak to mam wszystko - cudownego męża i syna, a wkrótce i córkę.



MOJE ODKRYCIA W INTERNECIE:

W ubiegłym miesiącu zainteresowały mnie poniższe teksty:

Tyle "w skrócie" działo się u nas w grudniu. Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minął ten miesiąc :)

Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz