wtorek, 9 stycznia 2018

Koszyki na zabawki. Trochę inne podejście


Kiedy myślimy o koszykach na zabawki, zwykle przychodzi nam do głowy duży kosz, do którego wieczorem dziecko (choć częściej rodzic) wrzuca wszystkie używane danego dnia zabawki. Niestety nie ułatwia on dziecku utrzymywania porządku. Za to na własnej skórze przekonałam się, co się sprawdza u małych dzieci - koszyczki, pudełka i tacki, których używa się do przechowywania pomocy Montessori. Jeśli chcesz zwiększyć szanse na to, że dziecko samo będzie utrzymywało porządek w swoich zabawkach, zapraszam do przeczytania pierwszego wpisu dotyczącego strefy zabawy w naszym domu.

Wielkie pudło na zabawki wręcz utrudnia dziecku korzystanie ze swoich zabawek. Żeby wydobyć z niego przedmiot, którym chce się bawić, musi najczęściej wszystko wysypać. Już na wstępie tworzy się więc bałagan, na który mam wręcz alergię. Dziecko się rozprasza i nie może skupić na zabawie. Często rodzice narzekają wtedy, że dziecko nie sprząta po sobie, zostawia swoje rzeczy porozrzucane po całym domu, a ja się wcale nie dziwię. Sama nie odnalazłabym się w swoich rzeczach upchniętych w jednym wielkim koszu i raczej nie potrafiłabym zachować w nich porządku, a co dopiero małe dziecko, dla którego kilka rzeczy juz znaczy dużo.

Sekret porządku w zabawkach mojego dziecka, które samo go utrzymuje, tkwi m.in. w koszykach - jeden na jedną zabawkę. Bo jedna zabawka może się składać z naprawdę wielu elementów. W ten sposób dziecko widzi, z jakich części składa się dany przedmiot. W jednym koszyku znajdują się wszystkie elementy zabawki w rozsypce, dzięki czemu zabawka jest atrakcyjniejsza, bo trzeba się zastanowić, jak ją ułożyć - w koszyku nie ma gotowego rozwiązania.

Dziecko chętniej się bawi, gdy ma łatwy dostęp do zabawek, a samodzielne znalezienie konkretnej rzeczy nie sprawia mu kłopotu. Najlepiej, gdy od razu może zidentyfikować, co znajduje się w danym koszyku, więc dobrze sprawdzają się niskie koszyki czy tace.

Gdy dziecko już wybierze to, czym chce się w danym momencie zająć, bez problemu przenosi taki koszyk z zabawką w miejsce, w którym chce się nią pobawić.

Jeden koszyk na jedną zabawkę bardzo ułatwia utrzymanie porządku. Mój syn już od roczku (bo właśnie wtedy wprowadziłam ten sposób przechowywania zabawek) po skończonej zabawie odkłada zabawki na miejsce, bo jest to dla niego łatwe. Po prostu zbiera wszystkie elementy, wkłada do koszyka i odnosi. A gdy dostanie nową zabawkę, która jeszcze nie ma miejsca na żadnej półce, pyta, gdzie ma odłożyć - taki nawyk wyrobił sobie już w wieku roku.


A tak wygląda cały pokój mojego dziecka [klik]


PRZYKŁADY KOSZY NA ZABAWKI W DUCHU MONTESSORI


Podmieniając zabawki, które w ostatnim czasie nie wzbudzają w dziecku zainteresowania, staram się wybrać koszyk najlepiej eksponujący daną zabawkę, tak żeby była w nim odpowiednio widoczna.

Koszyki można kupić albo stworzyć, samodzielnie je wykonując lub wykorzystując coś, co mamy w domu. Gotowe koszyki znajdziesz w wielu sklepach, na przykład w Jysk czy IKEA. U najmłodszych dzieci, które mogłyby przypadkiem uderzyć koszykiem siebie lub kogoś, lepiej sprawdzą się miękkie koszyki na przykład ze sznurka bawełnianego. Ich zaletą jest też to, że można je wyprać.

Poniżej kilka przykładowych koszyków na zabawki mojego dwulatka:


  • Kosz z trawy morskiej SALNAN




  • Pudełka z pokrywką z trawy morskiej LJUSNAN, pokrywek oczywiście nie używam, bo mijałoby się to z celem - dziecko ma widzieć, co jest w środku


  • Pudełka z pokrywką z trawy morskiej FRYKEN


  • Niestety wycofany już ze sprzedaży miękki koszyk, który kiedyś służył mi w przedpokoju, a później w łazience. Inne miękkie koszyki z IKEA to na przykład NORDRANA czy KNATTING.



  • Kolejny wycofany ze sprzedaży koszyk, który dobrze nam się sprawdza: 


  • Tace. Nasza jest trochę za duża, ale korzystam z tego, co mamy w domu.


  • Koszyk z odzysku - na takich fajnych tackach często sprzedawane są zabawki marki Melissa&Doug:


  • Samodzielnie, ręcznie robiony przeze mnie na szydełku podczas warsztatów z szydełkowania koszyk ze sznurka. Korzyść dla mamy (relaks) i dla dziecka (koszyk).



Jedna prosta rzecz, a zabawki nie są porozrzucane po całym domu czy choćby dziecięcym pokoju. Małe koszyki - jeden na jedną zabawkę. Mojego dziecka nie zmuszam do sprzątania po skończonej zabawie - ono robi to samo. Bo to jest naprawdę łatwe. Może i utrzymywanie porządku w swoich rzeczach znudzi mu się za jakiś czas, ale uważam, że było warto dla tych kilkunastu miesięcy, kiedy nie sprzątam po dziecku.

A jakie koszyki na zabawki sprawdzają się u Ciebie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz