wtorek, 16 stycznia 2018

Minimalistyczno-ekologiczna wyprawka dla mojego drugiego dziecka


Pisałam już o tym, co nie znajdzie się w wyprawce dla mojego drugiego dziecka. Pora na listę tego, co zamierzam uwzględnić w drugiej wyprawce. Jako zaprawiona w bojach matka dwulatka dobrze pamiętam, co nam się sprawdziło, a czego brakowało lub co chciałabym wypróbować. Znajdą się tu nie tylko rzeczy dla dziecka, ale i dla zajmującej się nim mamy. Chociaż o torbie do szpitala napiszę osobny wpis.

Chciałabym, żeby ta wyprawka była nie tylko minimalistyczna, ale też w miarę moich możliwości i świadomości ekologiczna oraz bezpieczna dla dziecka. Nie mam jednak zamiaru na siłę redukować jej do granic, bo są rzeczy, które chciałabym po prostu mieć, żeby ułatwiły mi życie. Nie chodzi o to, żeby wyzbyć się wszelkich potrzeb i koniecznie radzić sobie bez żadnych udogodnień. Lista powstała na bazie moich doświadczeń i intuicji, więc nie znajdzie zastosowania dla każdego, ale super, jeśli kogoś zainspiruje i skłoni do przemyśleń nad swoimi decyzjami zakupowymi.

Moja córka według lekarzy ma się urodzić na początku kwietnia. Termin będzie miał pewien wpływ na to, co znajdzie się w wyprawce, ale niewielki. Na razie tworzę taką listę ogólny zarys potrzebnych nam rzeczy. Wyprawkę podzieliłam na kategorie, które szczegółowo omówię i zobrazuję zdjęciami gotowych już kącików do pielęgnacji, odpoczynku, zabawy itp., gdy już je przygotujemy w domu.


UBRANIA


Ekspertem w tej kwestii nie jestem, szczególnie że pierwsze dziecko urodziło mi się na początku jesieni, a drugie ma się pojawić wczesną wiosną. Kuzynki i znajome pożyczyły mi sporo ubranek po swoich córkach, a poza tym mam też parę ubranek po synu, więc mam z czego wybierać i raczej niczego nam nie zabraknie. Gdybym nie miała pożyczonych, najpewniej kupiłabym używane. Tak jest bardziej ekologicznie. Ogłoszenia z używanymi ubrankami można bez problemu znaleźć w serwisach ogłoszeniowych czy na lokalnych grupach sprzedażowych na Facebooku albo skorzystać z lumpeksu. Używane ubranka można wyprać w wysokiej temperaturze, jeśli pozwala na to materiał albo dodać do proszku odkażacz typu Nappy Fresh, który działa w temperaturze 40 stopni i skoro używa się go do pieluch wielorazowych, to z ubrankami również powinien sobie poradzić.

W poradnikach polecają:

  • body z długim rękawem - 5 sztuk,
  • body z krótkim rękawem - 5 sztuk,
  • śpiochy - 5 sztuk,
  • pajace - 5 sztuk,
  • skarpetki - 5 par,
  • bluzy lub swetry - 2 sztuki.

Dodatkowo na wiosenny czas przydadzą się:

  • lżejszy kombinezon,
  • odpowiednia do pogody czapka na spacer.
Do okrycia na spacer: koc, rożek, pielucha tetrowa - w zależności od pogody i preferencji.

Liczba tych ubranek jest mała, chyba dlatego że przed porodem nie ma pewności, jak duże urodzi się dziecko. Wszystko jest w sklepach i internetowych ogłoszeniach, więc można szybko dokupić.

Osobiście nie przepadam za śpiochami - wolę spodenki i to bez stópek, bo do noszenia w chuście lepiej nadają się skarpety. Pajacy też nie lubię ze względu na zakładanie, ale dziecku w nich wygodnie.

Do prania używam ekologicznego, prawie bezzapachowego proszku.
Ubrania przechowujemy w komodzie. Uważam, że tak małemu dziecku nie ma jeszcze sensu urządzać pokoju.


KARMIENIE


Piersi już mam - niczego więcej nie potrzebuję. A tak poważnie, to posiadam już albo mam zamiar dokupić:
  • Książkę pt. "Po prostu piersią", o której więcej pisałam tutaj.
  • Wielorazowe wkładki laktacyjne. Lubię rzeczy wielorazowego użytku, nie lubię ogromu śmieci, które produkuje się przy małym dziecku, dlatego tym razem decyduję się na tego typu wkładki.
  • Muszle laktacyjne. Do zbierania pokarmu, który wypływa z drugiej piersi podczas karmienia. Takie mleko można później wlać do kąpieli. W ogóle mleko matki ma mnóstwo zastosowań. Można nim także potraktować podrażnione karmieniem brodawki.
  • Kubeczek do pojenia niemowląt. Moja alternatywa dla butelki, której dzieci karmione piersią zwykle nie akceptują. Tutaj pisałam, jak używać tego typu kubeczka, a także o moim podejściu do naczyń do picia dla dziecka.
  • Laktator. Mam, bo kupiłam w czasie pierwszej ciąży. Pomógł mi w początkach karmienia piersią. Z posiadaną obecnie wiedzą chyba bym już go nie kupowała. Poza tym niby kiedy przy dwójce dzieci ja to mleko miałabym odciągnąć, ale może czasem się przyda, jak bym poczuła wyjątkowo silną potrzebę wyrwania się samotnie z domu.
  • Biustonosze do karmienia. O ubraniach do karmienia więcej pisałam tutaj.


PIELĘGNACJA


  • Wanienka. Ponownie wybrałam wanienkę z IKEA. Prosta, tania, zajmuje mało miejsca. Teraz tylko szukam wśród używanych, bo poprzednią sprzedaliśmy, żeby nam nie zajmowała miejsca, gdy już nie była potrzebna. Zastanawiałam się nad wiaderkiem do kąpieli niemowląt. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na sprawdzoną opcję.
  • Żel do mycia ciała. Jedyny kosmetyk do mycia dziecka, jakiego używamy. Od początku sprawdza nam się żel do kąpieli Babydream z Rossmanna i przy nim pozostajemy.
  • Ręcznik kąpielowy. Może być dziecięcy z kapturem. Ale nie musi.
  • Waciki kosmetyczne wielorazowe. Do swojej twarzy używam wacików wielorazowych - dla dziecka też się nadadzą. 
  • Myjki wielorazowe. Wspominałam już w innym tekście, że nie używamy jednorazowych mokrych chusteczek. Alternatywą jest mycie pupy pod kranem albo właśnie myjki wielorazowe. Jedyne chusteczki, które w wyjątkowych sytuacjach rozważam to Water Wipes dostępne m.in. w Rossmannie.
  • Przewijak. Tym razem kupiliśmy usztywniany przewijak, który można zamontować na łóżeczku, położyć na komodzie czy podłodze. To rozwiązanie odpowiada mi bardziej niż stół do przewijania.
  • Wielorazowa mata do przewijania. Zamiast jednorazowych podkładów, których zużycie przy pierwszym dziecku mnie przerażało.
  • Pieluchy tetrowe. Mają wszechstronne zastosowanie. Sprawdzają się przy ulewaniu, przewijaniu, wytarciu buzi dziecka, okrywaniu w ciepłe dni. Lubię te z IKEA.
  • Pieluchy wielorazowe. U pierwszego dziecka używam, od kiedy skończył rok. Tym razem mam zamiar zacząć od początku. No prawie. Do wyprawki szpitalnej pakuję ekologiczne jednorazówki. Co konkretnie i w jakiej ilości napiszę później, bo na razie kompletuję. Są różne systemy i każdemu może odpowiadać inne rozwiązanie. Ja lubię otulacze z tetrą. Do pieluch wielorazowych przydadzą się też worki wielorazowe na pieluchy oraz odkażacz do pieluch np. Nappy Fresh.
  • Szczotka do włosów z miękkim włosiem.
  • Aspirator do nosa. Przy pierwszym dziecku wystarczył nam najzwyklejszy aspirator (nie gruszka). Zwracałam uwagę na to, żeby nie trzeba było dokupować filtrów, tylko wystarczyło umyć.
  • Termometr. Nasz coś niestety przekłamuje, więc nie polecę żadnej konkretnej marki.
  • Nożyczki do paznokci
  • Octenisept. Do pielęgnacji pępka. W ogóle przydaje się w apteczce.
  • Sól fizjologiczna.


SEN


Jak sen, to łóżeczko? Niekoniecznie. Z mojego (i wielu innych rodziców) doświadczenia wynika, że dzieci nie chcą spać same, nawet gdy to łóżeczko znajduje się w sypialni rodziców (chociaż ja podobno w łóżeczku spałam; ale mój brat już nie). Gdybym wiedziała wcześniej, to bym nie kupowała. Pamiętaj, że ostrzegałam. W razie czego będziesz w nim przechowywać pranie albo zabawki czy co tam chcesz. My jednak łóżeczko mamy po pierwszym dziecku i na razie nie sprzedajemy - może akurat czasem się przyda chociaż w ciągu dnia. Albo przynajmniej pod przewijak. W końcu syn miał w swoim życiu taki okres około roczku, kiedy w tym łóżeczku spał, to może i córka się czasem skusi. Więcej o tym pisałam przy okazji tematu współspania.

Zamierzam kupić kosz mojżesza. Mam już upatrzony model, tylko jakoś w ogłoszeniach z używanymi rzeczami jeszcze niestety nie natknęłam się na dobrą ofertę. 

I jeszcze tekstylia przeznaczone do snu. Minimalizm okazuje się najbezpieczniejszy. Już pisałam o tym, co według Amerykańskiej Akademii Pediatrii nie powinno znaleźć się w łóżeczku i jak według Searsów urządzić bezpieczne współspanie. Wniosek jest taki - wystarczy śpiworek oraz płasko rozłożone prześcieradło.


PODRÓŻOWANIE


Z pierwszym dzieckiem podróżowanie łatwe nie było. W samochodzie płakało, wózka przez większość swojego niemowlęctwa nie akceptowało, a w chustę nie zawsze dało się zamotać, ale ta ostatnia była jednak najczęściej przeze mnie używaną rzeczą z kategorii "podróżowanie". Nic to, że podróżowaliśmy z nią głównie po domu. Na mojej liście wyprawkowej znajdzie się zatem:
  • Bezpieczny i łatwy w obsłudze fotelik samochodowy. Już go kupiliśmy, a szczegóły dotyczące, czym się kierowałam, podejmując taką, a nie inną decyzję zakupową, pojawią się niebawem. Zdradzę tylko, że jest to Axkid Babyfix. Jako że przewożenie dzieci ubranych w kombinezony czy kurtki w aucie nie jest zbyt bezpieczne, to w kwietniu prawdopodobnie przyda nam się jakieś okrycie. Bardzo mnie kuszą specjalnie do tego przeznaczone śpiworki do fotelików, ale szkoda kupować na bardzo krótki okres coś tak drogiego, więc liczę, że wystarczą nam kocyki, których mamy po pierwszym dziecku pod dostatkiem.
  • Lusterko do obserwacji dziecka w samochodzie. Co prawda gadżet, ale ja sobie bardzo chwalę. Widzę siedzące na tylnej kanapie dziecko, a ono widzi mnie.
  • Chusta do noszenia dzieci. Powtarzam - chusta. Nie nosidło, bo nosidła są przeznaczone dla dzieci potrafiących samodzielnie siadać, więc używając ich wcześniej, można kręgosłupowi dziecka wyrządzić krzywdę. Chustę - a w zasadzie chusty, bo używałam zarówno długiej, jak i kółkowej - mam po pierwszym dziecku, które nosiłam nawet w czasie ciąży. Ten cudowny kawałek materiału przydaje się nie tylko na spacery, ale również w domu, żeby ogarnąć 2 w 1 - gotować/sprzątać/jeść czy nawet załatwić potrzebę fizjologiczną, a jednocześnie nosić potrzebujące bliskości dziecko, mając przy tym wolne ręce. Chusta była też zbawienna, gdy mój syn nie potrafił usnąć przy piersi. Ja gotowałam, a dziecko przy dobrych wiatrach zasypiało.
  • Wózek. Niby można nosić w chuście, ale że nie należę do wyjątkowo silnych fizycznie kobiet, to jednak wózek mi się przydawał. Syn czasem miewał nawet takie okresy, że go tolerował i w nim usnął. Poza tym trudno by mi było nieść ciężką siatkę z zakupami, niosąc jednocześnie owinięty w chustę balast. Nigdy jednak nie zapominałam o spakowaniu do wózka chusty. W kryzysowych momentach wystarczyło zamotać płaczącego maluszka i kontynuować spacer. Dla pierwszego dziecka miałam również rożek. Myślałam, że częściej się go używa. Nam się sprawdzał w wózku, ale równie dobrze można dziecko przykryć kocykiem.
O ile fotelik kupiliśmy nowy, bo nie ryzykowałabym życia dziecka przewożeniem go w foteliku niewiadomego pochodzenia, to pozostałe rzeczy transportowe polecam kupować używane. Taniej, a poza tym w przypadku chusty lepiej, bo używana chusta jest złamana, czyli łatwiej się mota.


ZABAWA


Znam najlepsze zabawki dla niemowlaka i mam je już w domu. To mama i tata. Mam nadzieję, że starszy brat również zostanie zaaprobowany. W końcu ma już doświadczenie - grzechotał niedawno grzechotką nieopodal mojego brzucha. 

Ale żeby nie było - trochę wesprzemy rynek produktów dziecięcych i nie tylko. U córki chcę od początku stosować w domu podejście w duchu Montessori. W strefie zabawy znajdą się:
  • Materac-mata, którą córka podbierze swojemu starszemu bratu.
  • Lustro - bo dobrze czasem zobaczyć twarz inną niż tej nudnej matki.
  • Mobile Montessori. Niektóre mam zamiar zamówić (tu), a co łatwiejsze zrobić sama - jeden już mam.
  • Książeczki kontrastowe i wydrukowane kartki z ciekawymi dla małego dziecka motywami i kolorami.
  • Piłeczka Takane - może sama się pokuszę o uszycie.
  • Drewniane zabawki i gryzak.


Po głowie chodzi mi coś jeszcze, ale jeszcze nie wiem, czy to potrzeba, czy zachcianka, więc musi trochę w tej głowie posiedzieć.


A Wy mi teraz, kochani, podpowiedzcie, proszę, czy o czymś istotnym nie zapomniałam :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz