czwartek, 18 stycznia 2018

Jazda samochodem z dzieckiem, które tego nie znosi


Podobno jazda samochodem działa usypiająco na dzieci. Podobno. Jeśli mój syn w ogóle zasnął z aucie, to z wyczerpania płaczem. Jazda samochodem przez pierwsze dwa lata - a już szczególnie pierwszy rok jego życia - była dla nas wszystkich koszmarem. Jeśli też masz taki problem, to cię uspokoję - to kiedyś minie. Do tego podrzucę kilka sposobów, które może nieco polepszą komfort waszej jazdy.

Jednemu dziecku niechęć do jazdy przejdzie wcześniej, bo na przykład po zmianie pierwszego fotelika, czyli tzw. łupiny na drugi fotelik, a innemu niestety później. Kiedy? Z mojego doświadczenia i rozmów z wieloma rodzicami, którzy przechodzili przez to samo, wynika, że często dzieje się to między 1,5 a 2 rokiem życia.

Długo szukałam przyczyny niechęci mojego dziecka do samochodu i sposobów na to, żeby podróżowanie stało się chociaż trochę łatwiejsze. Na nic. To znaczy coś czasem trochę pomogło, więc w dalszej części tekstu przeczytasz, co można spróbować zrobić, żeby wszystkim pasażerom było choć trochę lżej, ale obawiam się, że trudno znaleźć na to całkowicie skuteczny sposób. Bo coś mi się wydaje, że dzieci po prostu nie znoszą tego unieruchomienia, spięcia pasami i niewygodnej pozycji.

Szczególnie znienawidzony był właśnie ten nieszczęsny pierwszy fotelik - łupina. Ale czemu się dziwić, gdy temperamentnego i nieznoszącego nudy dziecka na pewno nie zachwyca i nie ciekawi ten sam widok sufitu w samochodzie przez wiele kilometrów. Na dodatek pozycja w nosidełku może być dla dziecka niekomfortowa i niewygodna, o czym więcej mówił Paweł Zawitkowski w Pytaniu na śniadanie. Mój syn zawsze dobitnie domagał się tego, czego potrzebował i nie wahał się oznajmić, co mu nie odpowiada. A fotelik stanowi formę unieruchomienia dziecka, które znajduje się wtedy w wymuszonej pozycji, z ograniczoną możliwością ruchu. Hamowanie naturalnej potrzeby ruchu dziecka niekorzystnie wpływa na jego rozwój psychomotoryczny. Znalazłam także informację, że jeśli dziecko posiada cechy asymetrii ułożeniowej i obniżonego napięcia mięśniowego, pozycja półleżąca może dodatkowo utrwalać nieprawidłowy rozkład napięcia mięśniowego, więc może warto to sprawdzić u specjalisty.


JAK POMÓC MAŁEMU PASAŻEROWI W PODRÓŻY SAMOCHODEM


Przede wszystkim warto postarać się zrozumieć dziecko. Nerwowa atmosfera już od momentu wyjścia z domu do auta na pewno nikomu nie ułatwia podróży. Złapałam się na tym, że gdy tylko myślałam o tym, że chcę lub muszę się gdzieś wybrać samochodem, byłam zdenerwowana, a to udziela się dziecku za sprawą tzw. mózgowego wi-fi. Frustrowaliśmy się z mężem, że syn znów będzie przeraźliwie płakał podczas jazdy, a my nic na to nie poradzimy, bo bezpieczeństwo przedkładamy nad wszystko inne. Tak, wolę mieć zapłakane, ale żywe dziecko, więc nie wyciągam go z fotelika w trakcie jazdy. Nie powinno się również podawać dziecku jedzenia w samochodzie ze względu na ryzyko udławienia. A szkoda, bo bułka albo inna przekąska w wózku zwykle działa.

Jestem ogromną zwolenniczką jazdy tyłem, która stanowi najbezpieczniejszą formę podróżowania samochodem dla dziecka. Niektórzy rodzice jako drugi kupują fotelik do jazdy przodem - może właśnie ze względu na wcześniejsze doświadczenia podczas jazdy w łupinie, która w każdym przypadku musi być zamontowana tyłem. I bywa, że dziecku właśnie nie odpowiadała wymuszona pozycja w łupinie, a w drugim foteliku pokochało jazdę samochodem. Przez to mogą utożsamiać niechęć swojej pociechy do auta właśnie z jazdą tyłem. Ja jednak mam takie doświadczenie, które mnie utwierdziło w przekonaniu, że akurat mojemu dziecku nie chodzi o to, w jakim kierunku podróżuje. Będąc na wczasach, wypożyczyliśmy auto. Niestety dostępne były tylko foteliki do jazdy przodem. Syn płakał w nim jeszcze bardziej niż w swoim RWFie. 

A teraz o tym, co się czasem sprawdza, czyli co może nieco poprawić komfort jazdy małego podróżnika i współpasażerów - oczywiście wybierzesz sposoby odpowiednie do wieku i etapu rozwoju swojego dziecka.

Ubierz dziecko odpowiednio do panującej w samochodzie temperatury. Może poprzez płacz po prostu dobitnie oznajmia, że mu za ciepło. Przy okazji dodam, że ze względów bezpieczeństwa nie powinno się przewozić dziecka w kurtce czy kombinezonie.

Uprzedź dziecko, dokąd jedziecie (może akurat kierunek podróży trochę zrekompensuje jego dyskomfort - u mojego dwulatka czasem działa) i jak długo potrwa podróż.

Nie zapomnij zabrać smoczka, jeśli dziecko go używa. Moje nie chciało smoczka, a słyszałam od innych rodziców, że znacznie poprawiał komfort jazdy, bo przecież ssanie uspokaja.

Weź do auta książeczki, zabawki (albo niezabawki typu chusteczki, papier toaletowy, folia bąbelkowa itp.) - odpowiednie do wieku i mając na uwadze fakt, że będą używane w jadącym pojeździe. Trzeba wziąć pod uwagę to, że w razie wypadku przedmiot, którym bawi się dziecko może stać się bardzo niebezpieczny.

Zainwestuj w stolik małego podróżnika, który przyda się na przykład do układania puzzli, rysowania czy przyklejania naklejek. My mamy taki.

Jedzenie i zabawa potencjalnie niebezpiecznymi przedmiotami oczywiście tylko w czasie postoju


Przygotuj playlistę z ulubionymi piosenkami małego pasażera. O ile mój śpiew tylko pogarszał sytuację, to już piosenki uratowały niejedną podróż (choć może twoje dziecko akurat będzie wolało śpiew rodzica). Świetnie sprawdzają się nam też nagrania odgłosów zwierząt - syn lubi takie zagadki. Mam też w planie poszukać innych dźwięków np. pojazdów. Na pewno znajdą zainteresowanie. Dźwiękowe bingo to też zajmująca zabawa.

Zachęć dziecko do obserwowania widoków za szybą. Opowiadaj, co mijacie po drodze. Wbrew pozorom z fotelika montowanego tyłem widać więcej niż podczas jazdy przodem.

Wgraj bajki (albo filmy z udziałem dziecka / filmy ze zwierzętami / czy co tam lubi oglądać) na tablet i włącz w trakcie podróży. Zalecenia AAP, swoją opinię na temat telewizji w życiu dziecka, a także propozycje bajek i filmów przedstawiłam tutaj. W skrócie: lepiej nie robić dziecku ekspozycji na media cyfrowe poniżej 18 miesiąca życia. Ale powyżej tego wieku korzystam z dobrodziejstw nowoczesnych technologii. Do zamontowania tabletu w aucie można znaleźć oczywiście odpowiednie uchwyty na zagłówek.

Zamontuj lusterko do obserwacji dziecka. Dzięki niemu ty widzisz małego pasażera, a on widzi ciebie i może być mu dzięki temu nieco lżej.

Sprawdź, co dziecku bardziej odpowiada - samotna jazda na tylnej kanapie czy z kimś obok. Okazało się, że mój syn mniej płakał, gdy nie siedziałam obok niego, tylko z przodu. Podobno jest to też bezpieczniejsze. Aczkolwiek nie zawsze da się stworzyć taką możliwość, żeby ktoś obok dziecka siedział, bo gdy jedzie z nim tylko jedna dorosła osoba, która przecież musi prowadzić, to siłą rzeczy dziecko zostaje z tyłu samo. Może pomocne będzie wtedy lusterko, o którym wyżej wspomniałam.

Jeśli podejrzewasz chorobę lokomocyjną, zapytaj lekarza, jak możesz zminimalizować dyskomfort małego pasażera.

Jeśli to możliwe, zaplanuj podróż na czas drzemki. Mój syn rzadko kiedy usypiał w aucie, ale znaleźliśmy na to sposób - przed wyruszeniem usypialiśmy go i dopiero wtedy wkładaliśmy do fotelika. Niestety działało to dopiero, gdy stał się nieco bardziej odkładalny.

Zachęć dziecko do tego, żeby wybiegało się i wyszalało przed podróżą. Zmęcz je wcześniej. W trakcie wycieczki również rób postoje, żeby miało okazję się rozruszać.

Unikaj jazdy samochodem. Jeśli to możliwe, jedź pociągiem, autobusem. Jeśli ta rada wydaje ci się idiotyczna, to prawdopodobnie nie byłeś w takiej sytuacji jak ja i wielu innych rodziców. My nie zdecydowaliśmy się dotychczas na dalszą niż niespełna 200 km podróż samochodem, a i tak było ciężko. Na wczasy latamy samolotem i choć nie zawsze była to ulubiona przez moje dziecko opcja, o czym pisałam tutaj, to jednak jest o niebo lepiej.

Zaakceptuj to. Mimo że twoje dziecko płacze, ty po prostu czasem musisz albo chcesz gdzieś dotrzeć samochodem i nic nie poradzisz. Próbowałeś już wszystkiego i jedyne rozwiązanie, które pozostało to rezygnacja z podróżowania i czekanie na lepsze czasy (a one przecież kiedyś nadejdą) albo akceptacja tego stanu rzeczy. To, że twoje dziecko płacze w aucie, to nie twoja wina. Kiedyś mu przejdzie - dzieci z tego wyrastają. Tymczasem przytul je, gdy już cali, zdrowi i bezpieczni dojedziecie na miejsce.


Twoje dziecko też nie znosi jazdy samochodem? Cóż, niektóre dzieci tak mają. A może jest ich znacznie więcej niż nam się wydaje, tylko mało kto o tym mówi. Mnie się w końcu udało to zaakceptować. Zresztą im starsze dziecko, tym lepiej i w końcu możemy całkiem komfortowo jeździć. Co prawda najlepiej, gdy ograniczamy się do godzinnych wyjazdów, ale patrząc na to, co było dwa lata temu, to już coś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz