piątek, 1 grudnia 2017

Podsumowanie listopada 2017 (2 lata i 2 m-ce syna || 5 m-c ciąży)


W listopadzie minął piąty miesiąc mojej ciąży, a syn skończył 2 lata i 2 miesiące. To był miesiąc pt. chcę, ale jednak nie chcę. To znaczy mój syn tak miał. Ja byłam oazą spokoju.

NA MOIM BLOGU


Na początek lista tematów, które poruszyłam w poprzednim miesiącu. Jest ich zdecydowanie więcej niż w poprzednich miesiącach, bo starałam się pisać do najmniej 2 razy w tygodniu. Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu napisałam takie teksty:
⇨ Podsumowanie października 2017 (2 lata i 1 m-c syna || 4 m-c ciąży)
⇨ Dziecko w kuchni, czyli o kitchen helper i innych rozwiązaniach wspierających samodzielność
⇨ Książki o żywieniu dzieci od urodzenia, które warto znać
Jak przygotowuję swoje dziecko do pojawienia się rodzeństwa
Jestem leniwa - czekam aż moje dziecko będzie gotowe na odpieluchowanie
O trafionych i tych mniej udanych prezentach dla dzieci
Książki dla malucha: Różnimisie, Robimisie, Do kąpieli, króliczku
Jak przetrwać lot samolotem z małym dzieckiem


A CO U NAS


JEDZENIE:

Neofobia dwulatka trwa w najlepsze. I tak pewnie będzie jeszcze parę miesięcy lub lat, więc nie stresuję siebie ani dziecka, tylko akceptuję. Gotuję zdrowo i to, co ja lubię, bo u nas to gotujący ma decydujący głos. Bywa, że cały dzień żyje na mleku, kefirze i koktajlu. Następnego dnia apatyt wraca i je kaszę, mięso, warzywa, makaron itd.

Nie martwi mnie uboga dieta i ilości, które zjada moje dziecko. Problem pojawia się, gdy nie chce jeść, a jest głodny. Głód fatalnie wpływa na zachowanie i samopoczucie dziecka. Mój syn pewnego listopadowego dnia płakał ponad godzinę. Przez ponad godzinę nie umiałam go uspokoić! Czuł się źle, a ja nie wiedziałam, co mu jest. Obiad był gotowy, ale nie chciał go zjeść. Dopiero gdy zaproponowałam mu wafle ryżowe, poczuł się lepiej i po ich wchłonięciu zjadł obiad.

Chciał koktajl. Wyciągając mikser, powiedział, że pomoże.


SEN:

Nie jest źle, aczkolwiek regularność, która kiedyś zagościła w naszym życiu, była chwilowa. Teraz drzemka czasem jest, a czasem jej nie ma. Nie mam pojęcia, od czego to zależy i nie wnikam. Jeśli drzemka nastąpi, to sen nocny jest później, a kiedy drzemki nie ma, to oczywiście mam dłuższy wieczór, ale brak wolnej chwili w ciągu dnia. Jednej nocy syn się obudził na dłużej, czyli na jakąś godzinę, ale przyjął moje wyjaśnienie, że jest jeszcze noc i ja chcę spać, więc po prostu opowiedział mi swój sen i spokojnie leżał, próbując zasnąć. Chwała mu za to, że nie pomyślał o zabawie w środku nocy.


UMIEJĘTNOŚCI:

Potrafi liczyć do dwóch, tzn. rozumie, że dwa to dwa przedmioty. A liczy jak to dzieci w tym wieku: jeden, dwa, osiem, sześć. Totalny chaos, ale na liczenie ma jeszcze czas - podobno większość dzieci potrafi poprawnie zliczyć 3 przedmioty dopiero w wieku 5 lat.

Duże postępy zrobił, jeśli chodzi o "kulturę". Dziękuje, przeprasza, prosi. Nikt go do tego nie zmuszał. Podejrzewam, że nauczył się z obserwacji. Zatem naprawdę nie trzeba mówić: a co się mówi? Wystarczy dawać przykład. W ogóle się elokwentny zrobił, ale o tym w punkcie o mowie.

Coraz lepiej wyraża emocje, uczucia. Mówi, że się boi i czego. Komunikuje, że potrzebuje się przytulić. Szukamy razem rozwiązania. Próbuje nas uspokoić, gdy się zdenerwujemy - mówi: Mamusiu, spokojnie. Tatusia trzeba przytulić itp. Jestem pod wrażeniem jego empatii.


ULUBIONE:

Może nie jest to jego ulubiona czynność, ale wreszcie bywają dni, kiedy akceptuje zmianę pieluchy. Kiedyś było z tym bardzo ciężko. Obecnie czasem nawet kładzie się na pieluszce i mówi: mamusiu, ja czekam na ciebie.

Uwielbia piosenkę "Idziemy na jagody". Tyle mu śpiewałam, a pierwsza piosenka, którą zaczął śpiewać to akurat ta, którą puszcza mu ktoś inny. Ale w końcu jagody to prawdopodobnie jego ulubione owoce.


MOWA:

Mnóstwo opowiada. Mówi coraz dłuższymi zdaniami. Opowiada sobie podczas zabawy, wymyślając jakieś historie.

Wcześniej wypisywałam ulubione słowa. Teraz są ulubione zdania:
Nie mam ochoty. 
Wygląda wspaniale. 
Nie mam pojęcia. Mam pojęcie.
Zapomniałem.
Pomyliłem.

Ostatnio często nadaje rzeczom i ludziom rodzaj męski: mój krzesełek, z babciem, z mamusiem. Mam wrażenie, że wcześniej mówił bardziej poprawnie.

To był miesiąc pełen pytań.
A co to jest? 
A co to było? 
A co to słychać? 
A co robisz, mamusiu? 
A gdzie tatuś? 
Nóż! Nóż! Gdzie jesteś mój nożu? 
I powoli zaczyna się pytanie o przyczynę - uwielbiane przez rodziców: Dlaczego?

Dialogów u nas pod dostatkiem:
Na kolację proponuję dwulatkowi placki z obiadu.
- Chcesz placki?
- Nie, dziękuję. Już jadłem. Poproszę coś innego.

- To jaką chcesz tę lalkę? - pytam
- Lalkę dziewczynkę z siusiakiem i waginą!

- Jest noc - rzekł nad ranem dwulatek.
- Już się robi jasno. Zaraz będzie dzień - odpowiadam.
- Przyniosę dzień.
Poszedł do swojego pokoju. I przyniósł. Książkę pt. "Jeden dzień".

- Zmieniamy pieluszkę? - pytam.
- Jutro!

- Robię siku.
- To chodź na nocnik - proponuję.
- Wyschnie.

- Idę do koleżanków i kolegi - oświadcza moje dziecko
- A gdzie oni są? - pytam
- Tam daleko!
- W klubie mam?
- Nie, tam są dzieci.


ZABAWY:

Mój syn już nie lubi zabaw na zewnątrz tak namiętnie jak kiedyś. Nawet zdarza się, że nie chce wyjść, tylko chce bawić się w domu. Gdy są kałuże po deszczu, udaje mi się go przekonać na spacer. Nawet na rower się wybrał. 

Przeplatają się u niego takie dni, kiedy bawi się sam po kolei wszystkimi zabawkami na półkach, a inne dnia tak się snuje po domu i nie umie sobie znaleźć pomysłu i miejsca.

Mój dwulatek coraz więcej robi na niby. Odgrywa różne role: lekarza, sprzedawcy, opiekuna. Zrobiłam mu zestaw lekarza z tego, co miałam w apteczce; źle działający termometr, który jakimś cudem się uchował, strzykawka po skończonym lekarstwie, miarka do syropu, bandaż. Znalazł się i stetoskop nie wiadomo skąd. Syn mówi: Jestem doktorem i leczy pluszaki, otwiera niewidzialne lekarstwa i podaje swojemu pacjentowi.

Na topie są używany prawie codziennie piasek kinetyczny i ciastolina. Bardzo lubi układać puzzle. A ostatnio daliśmy mu lalkę, którą miał dostać na Mikołaja, ale my nie mogliśmy się doczekać, a poza tym i tak dostanie wtedy dużo nowych zabawek. Teraz wszędzie chodzi z lalką, którą nazwał Norman (bohater bajki pt. "Strażak Sam"). Przytula go, karmi, nosi i dużo do niego mówi. Norman szczególnie często słyszy: Nie bój się, Normanu, Strażak Sam tu jedzie. W ogóle lalka to materiał na osobny temat :)

Życie codzienne jest najlepszą zabawą: pomoc tacie w skręcaniu mebli, łupanie orzechów włoskich dziadkiem do orzechów, mieszanie składników w misce, mycie podłogi mopem z tatą.








>>Obejrzyj też<< Zapraszam do śledzenia na bieżąco, co ciekawego robimy na mój Instagram.


KSIĄŻKI:

Książki wróciły do łask. Czytamy namiętnie. Dwulatek szczególnie często sięgał po:
  • Kołysanka o piersiach mamy - nie zliczę, ile razy ją czytałam. Po prostu ją uwielbia. Jest idealna na ten czas po odstawieniu się od piersi. Słucha z zapartym tchem.
  • Różnimisie
  • Robimisie

A ja czytałam "Pozytywną dyscyplinę" Jane Nelsen. Tytuł sprawiał, że podchodziłam trochę jak do jeża, ale gdy nadeszła moja kolej na rezerwację w bibliotece, zaryzykowałam i wypożyczyłam. To nie jest książka o surowej dyscyplinie, więc mogę nieco uspokoić zwolenników rodzicielstwa bliskości. To jest książka z szacunkiem dla dziecka. Mam jednak zastrzeżenia do jednej z opisanych w niej metod - logiczne konsekwencje. Dla mnie to wciąż jednak kara, szczególnie po przeczytaniu jednego z przykładów, które miały obrazować, że to tylko konsekwencja. Co prawda autorka pisze, że logiczna konsekwencja powinna być ostatecznością, ale jednak niepodanie dziecku śniadania, bo przyszło minutę po ustalonej porze, byłoby dla mnie zbyt brutalne.

Przeczytałam też ponownie "Moje dziecko nie chce jeść" Carlosa Gonzaleza w związku z niechęcią do jedzenia mojego syna, żeby jeszcze bardziej się uspokoić. Pisałam o tej książce więcej w tym miesiącu tu.

Przeczytałam jeszcze "Metoda Montessori. Naucz mnie robić to samodzielnie" Charlotte Poussin. Prosto o podstawach Montessori. Szczególnie powinna zainteresować rodziców dzieci w wieku 3-6 lat, którzy chcą się zaznajomić z tą metodą.


SAMOPOCZUCIE:

Mój dwulatek potrzebuje bardzo dużo przytulania i zrozumienia. A ja mam zmienne nastroje. Czasem jestem oazą spokoju, a innym razem denerwuje mnie byle głupstwo. Jest mi coraz ciężej fizycznie - brzuch rośnie, plecy bolą coraz bardziej.


PLANY:

Planuję kontynuować pisanie dwóch tekstów tygodniowo. Już zaplanowałam kilka ciekawych tematów na grudzień.


POTRZEBY:

Chciałabym lżej przechodzić ciążę. Mam też potrzebę wyjścia do kina, ale nic ciekawego nie grają.



MOJE ODKRYCIA W INTERNECIE:

W ubiegłym miesiącu zainteresowały mnie poniższe teksty:

Tyle "w skrócie" działo się u nas w listopadzie. Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minął ten miesiąc :)

Zobacz, co się u nas działo w poprzednich miesiącach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz