wtorek, 12 grudnia 2017

To, co najważniejsze w świętach, czyli jak spędzę przedświąteczny czas. O jedzeniu, porządkach i ozdobach


Co jest najważniejsze w świętach? Oczywiście mnóstwo prezentów, gigantyczna, kolorowa choinka, dużo dobrego i koniecznie domowego jedzenia oraz sterylna czystość w domu. Tak wyglądają przygotowania do świąt wielu rodzin. Ale nie mojej. Ja robię to, na co mam siłę i ochotę, a nie to, co wypada.
Jak już niejednokrotnie wspominałam, jestem leniwa. Chociaż wolę nazywać to wyznaczaniem priorytetów. A dla mnie priorytetem w święta jest przede wszystkim atmosfera i miło spędzony rodzinny czas.

Obserwując starsze pokolenia, już dawno doszłam do wniosku, że nie ma sensu zajeżdżać siebie i swojej rodziny tylko po to, żeby w święta było pięknie. Tak powierzchownie pięknie. Bo w środku możemy być przez tę wytworzoną resztkami sił otoczkę jedynie zmęczeni, skłóceni i nie potrafić cieszyć się tym magicznym czasem.


JEDZENIE


Najlepsze jest domowe - powie niejedna idealna gospodyni. I tak się te kobiety na różnych grupach dyskusyjnych nakręcają. Licytują się, która przygotuje lepszą wieczerzę wigilijną. Gdzie będzie bardziej odświętnie. Aż strach zapytać o catering. Może i domowe lepsze. Ale w imię czego mamy przygotowywać dwanaście domowych potraw? Żeby dostać tytuł perfekcyjnej pani domu? Na co to komu? Coś można przygotować, a coś kupić. W sprzedaży znajduję produkty o coraz lepszym składzie, więc czemu nie.

Wigilię zawsze spędzamy rodzinnie. Każdy przygotowuje coś na miarę swoich aktualnych możliwości. Ustalamy wcześniej, co kto przygotowuje lub kupuje. Kiedyś zrobiłam uszka, innym razem zrobiła je moja mama. W zeszłym roku kupiliśmy gotowe o całkiem dobrym składzie. Tym razem też tak będzie. Żadnej z nas się nie chce męczyć. Bo czy święta z gotowymi uszkami są jakieś wybrakowane? Wybrakowane byłyby dla mnie, gdybym przez całe święta czuła ból od ugniatania ciasta albo słyszała użalanie się innej osoby.

Jako że jestem u końca drugiego trymestru ciąży, chciano mnie tak odciążyć, że nie musiałabym robić nic. Ale zgłosiłam się na ochotnika do ugotowania barszczu i ziemniaków. A, i do nabycia uszek. Tyle jestem w stanie zrobić, więc zrobię.

W pierwszy i drugi dzień świąt zostaliśmy zaproszeni na rodzinny obiad. Bardzo to doceniam. Gdybym ja w tym roku organizowała świąteczny obiad, zdecydowałabym się na catering. W odwiedziny zwykle staramy się nie przychodzić z pustymi rękami. Myślę, że propozycja przygotowania przez gości sałatki albo upieczenia pierniczków jest przez gospodarzy mile widziana. Przynajmniej tyle mogę zrobić. Aczkolwiek nie robię tego za wszelką cenę. Nie terroryzuję męża i syna, żeby pomogli. Albo w drugą stronę - żeby nie pomagali, bo zrobią krzywo, brzydko i koślawo. Mój dwuletni syn bardzo lubi prace kuchenne i sam mnie czasem wzywa do kuchni, żebyśmy coś przyrządzili, więc myślę, że wyjdzie nam z tego fajna zabawa i ciekawe kształty ciasteczek.

Nigdy też nie zrozumiem, dlaczego świątecznego jedzenia zawsze jest za dużo. Przerażają mnie kolejki i wypakowane po sufit wózki zakupowe w sklepach. Obawiam się, że duża część tego jedzenia się później po prostu marnuje. Ale trzeba się pokazać. Bo co powiedzą inni, gdy zabraknie karpia w galarecie.


PORZĄDKI PRZEDŚWIĄTECZNE


Doprawdy nie wiem, o co chodzi w tych porządkach przedświątecznych. Dla mnie to jakaś paranoja, że właśnie tuż przed świętami koniecznie trzeba wysprzątać wszystkie zakamarki, szafy, szafki, szafeczki, umyć okna, drzwi, futryny itd. Może moje święta według niektórych osób coś tracą, ale moim zdaniem zyskują na spokojnej atmosferze. Dzięki temu potrafię skupić się na czymś innym niż upragniony odpoczynek po tych wszystkich "niezbędnych" przedświątecznych pracach domowych. Przed świętami tak czy siak mamy dodatkowe sprawy do załatwienia, więc nie widzę sensu dokładać sobie jeszcze takiego ogromu prac. U mnie porządki są robione w ciągu całego roku - czasem mam czyste okna, a czasem drzwi. Nigdy razem.

Mnie wystarczy czysta podłoga, łazienka, blaty kuchenne i stoły. Czyli to, co utrzymuję w czystości na bieżąco. Żeby nie było - w moim domu pewne minimalne standardy czystości obowiązują i na przykład podłogę myję zwykle raz w tygodniu. I generalnie lubię porządek, ale w jego utrzymaniu bardziej pomaga mi minimalizm niż ciągłe bieganie ze szmatą.


PREZENTY


U mnie na szczęście nie ma problemu z prezentami. Każdy kupuje coś na miarę swoich możliwości. Najczęściej podpowiadamy sobie, czego byśmy sobie życzyli, ale w granicach zdrowego rozsądku. W naszej rodzinie prezenty dostają tylko dzieci. No dobrze, jeszcze z mężem kupujemy sobie prezenty, bo dla nas to przyjemność, a nie obowiązek. Dzięki temu nie mamy niechcianych, niepotrzebnych prezentów.


DEKORACJE


Tu naprawdę nie mam się czym chwalić, ale napiszę, jak to u nas wygląda. Mamy kilka drobnych ozdób i w zasadzie tyle. Nie kupiliśmy jeszcze choinki większej niż kilkunastocentymetrowej. Nie miałam nigdy do tego głowy. Mieszkając w poprzednim mieszkaniu, kupiliśmy małe, sztuczne drzewko i tak na razie zostało. Aczkolwiek bardzo je lubię. Przypomina mi nasze pierwsze wspólne święta. Z drugiej strony marzy mi się minimalistycznie udekorowana, średniej wielkości choinka w doniczce. Może jeszcze kupimy ją w tym roku. W zeszłym roku wystarczyły mi tuje za oknem :) W naszym domu na pewno nie zabraknie świątecznej muzyki.


UBRANIA


A skoro o dekoracjach domu mowa, to wspomnę też o naszych ubraniach. Nie kupiłam nikomu nowych, odświętnych ubrań. W szafach zawsze znajdziemy coś eleganckiego, a ja nie czuję potrzeby pokazania się w czymś nowym. Tym razem wyciągnę sukienkę z pierwszej ciąży. Stratą pieniędzy wydawałoby mi się kupowanie czegoś dodatkowego w tym wyjątkowym stanie, który często się przecież nie zdarza. Na co mi druga ciążowa sukienka.


Brudno, ubogo na stole, w starych ubraniach, bez prezentów i gigantycznej choinki. Takie będą nasze święta. Najlepsze, jakie mogę sobie wyobrazić. Każdy ma inne priorytety. Życzę Ci, żebyś spędziła święta tak, jak tego chcesz, a nie jak wypada, trzeba lub ktoś od Ciebie oczekuje.

A jak wyobrażasz sobie swoje wymarzone święta?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz