czwartek, 7 grudnia 2017

Czego nie znajdziesz w wyprawce dla mojego drugiego dziecka


Powiększające się rodziny stanowią dla producentów kopalnie złota. Spodziewając się dziecka, jesteś najbardziej podatna na wpływ działań marketingowych. Pojawienie się noworodka to prawdziwa rewolucja, a właśnie wielkie zmiany sprawiają, że zmieniamy zwyczaje zakupowe. Marki wchodzą na oddziały położnicze, a czasem sami je wpuszczamy do swojego życia, dobrowolnie podając swoje dane w zamian za próbki i gratisy. Rynek produktów dziecięcych jest wart ogromne pieniądze. Także miej się na baczności i przekonaj się, bez czego możesz się obyć.


Tym razem, kompletując wyprawkę, mam tę przewagę, że czekam na swoje drugie dziecko i wiem, co się sprawdziło (a co nie) przy pierwszym. Uważam, że każdy powinien dopasowywać wyprawkę do swojego stylu życia i potrzeb. Ja coraz bardziej jestem za minimalizmem. Przeraża mnie ogrom rzeczy, które pojawiają się w domu wraz z przybyciem do niego nowego członka rodziny. Producenci starają się nas przekonać, że sprzedawane przez nich rzeczy dla małego dziecka są niezbędne, a tymczasem zdecydowanie można się obyć bez większości z nich.

Gdy mój syn miał kilka miesięcy, przejrzałam na oczy. Zobaczyłam, iloma niepotrzebnymi rzeczami zostaliśmy obdarowani, ile niekoniecznie trafnych decyzji zakupowych podjęliśmy. Byliśmy też w tej korzystnej sytuacji, że wiele rzeczy zostało nam po prostu pożyczonych i mogliśmy je spokojnie zwrócić, a dzięki nim wiem teraz, czego tak naprawdę potrzebujemy.

Ponieważ od początku wiedzieliśmy, że kiedyś będziemy chcieli jeszcze powiększyć rodzinę, sprawdzone i przydatne naszym zdaniem rzeczy zostawiliśmy dla następnego potomka. Są także rzeczy, które postanowiliśmy kupić, mimo że wcześniej już mieliśmy produkt tego typu, ale okazał się wątpliwej jakości. Ale nie będę teraz rozwijać tego tematu, bo o tym, co w naszej niemowlęcej wyprawce się znajdzie, napiszę wkrótce.

Tym tekstem zaczynam cykl wpisów z serii wyprawkowej. Zanim napiszę, co znajdzie się wśród rzeczy dla mojego drugiego dziecka, zdradzę, co uważam za zbędne w wyprawce, którą powoli kompletuję.


ZBĘDNE RZECZY DLA NIEMOWLAKA


Lista rzeczy, które prawdopodobnie nie znajdą się w naszej wyprawce:

✗ Zapas pieluch jednorazowych
Ostatnio staram się o ograniczenie produkowania śmieci w kolejnych obszarach. Również tych wytwarzanych przez dziecko, a może być ich naprawdę sporo. Dla dwulatka od ponad roku używam pieluch wielorazowych i w przypadku drugiego dziecka też chcę je stosować - tym razem od początku. Jako że noworodka jeszcze nie pieluchowałam wielorazowo, to nie mam odwagi zacząć w szpitalu, także jedną paczkę ekologicznych pieluch jednorazowych zapewne nabędę. Jeśli postanowiłaś, że będziesz używać pieluch jednorazowych, to też nie ma potrzeby zaopatrywać się na początku w kilka paczek. Po pierwsze nie wiadomo, która marka pieluch będzie odpowiadać pupie twojego dziecka, a po drugie wielu gości nowonarodzonego dziecka ofiaruje mu właśnie pieluchy.

✗ Zapas mokrych chusteczek
Sytuacja podobna jak w przypadku pieluch jednorazowych. Może czasem poza domem użyję chusteczek jednorazowych, chociaż i to da się obejść, ale doświadczenie z moim starszym synem pokazało mi, że do mycia pupy lepiej sprawdza się woda. Tu również biorę pod uwagę środowisko.


✗ Podkłady jednorazowe do przewijania
Ileż my tego przy pierwszym dziecku zużyliśmy! A tym razem stawiam sobie kolejne wyzwanie - ograniczenie lub wręcz całkowita rezygnacja z nich. Są przecież alternatywy.


✗ Stół do przewijania
Staram się unikać przedmiotów, które można zastąpić wielofunkcyjnymi rozwiązaniami. Mieliśmy to szczęście, że dla pierwszego dziecka stół do przewijania nam pożyczono i mogliśmy go wypróbować. I powiem tak. Zajmuje sporo miejsca, a posiadał tylko jedną półkę. Po kilku miesiącach już go nie używaliśmy, bo dziecko staje się mobilne - było to niebezpieczne i przewijałam głównie na podłodze.

✗ Próbki i gratisy
W poprzedniej ciąży otrzymałam sporo gratisów i próbek w szkole rodzenia. Tym razem nawet się do niej nie zapisałam. Wiele przyszłych mam dodatkowo wypełnia różne formularze przez internet i podaje swoje dane, żeby otrzymać od producentów próbki kosmetyków czy mleka. Od dawna nie przyjmuję próbek kosmetyków dla siebie i nie będę tego robić w przypadku dziecka. Mam sprawdzone kosmetyki z dobrym składem i na nie stawiam. Nie chcę też wyrzucać kolejnych plastikowych opakowań po kilku gramach umieszonego w nich kosmetyku.

✗ Szampon
Dla dwulatka używam jednego kosmetyku do mycia całego ciała i tak też zrobię w przypadku noworodka.

✗ Oliwka
Nie używałam dla syna i tym razem też nie będę jej kupować. Nie widzę potrzeby stosowania oliwki. Jeśli dziecko będzie miało suchą skórę, użyję ewentualnie kremu o dobrym składzie.

✗ Puder
Też nie widzę potrzeby stosowania pudru. W razie czego - mąka ziemniaczana.

✗ Krem na pupę przeciw odparzeniom
Wspominałam, że zdecydowałam się na pieluchy wielorazowe. W ich przypadku raczej nie stosuje się kremów przeciw odparzeniom, bo zatłuszczają pieluchy. Poza tym w razie czego można zastosować inne rozwiązania. Nigdy nie używałam zapobiegawczo tego typu specyfików, tylko dopiero gdy odparzenie się pojawiło i należało je wyleczyć. Przy okazji też wspomnę o polecanym przez niektóre położne i lekarzy Tormentiolu - nie używaj go na odparzenia u dziecka poniżej 3 roku życia, bo jest szkodliwy.

✗ Dziecięcy proszek dla prania
Wszystkie ubrania i pieluchy pierzemy w tym samym ekologicznym, delikatnym, prawie bezzapachowym proszku do prania. Płynu do płukania też od dawna nie używam.

✗ Mleko modyfikowane
Wiele kobiet w rodzinie doradza ciężarnej, żeby kupiła jeszcze przed porodem mleko modyfikowane - tak w razie czego. Gdyby nie miała pokarmu. Albo z innych bzdurnych powodów. Ponownie nastawiam się na karmienie piersią. I pamiętam, że to mleko modyfikowane wcale nie dawało mi spokoju. Ono tam leżało w tej szafce i wołało: on płacze i nie zasypia, bo nie masz mleka, weź mnie. Gdyby go nie było, to może bym nie miała takich problemów z karmieniem w pierwszym miesiącu życia mojego dziecka. A cudowne doradczynie od kupowania mleka przed porodem lepiej by się ugryzły w język i nie zasiewały braku wiary w siebie przyszłej matce.

✗ Butelka
Nastawiam się na naturalne karmienie. Karmienie butelką nie jest zalecane na początku życia dziecka, bo może zaburzyć odruch ssania. A gdy będę chciała podać dziecku swoje odciągnięte mleko, to są inne, bardziej bezpieczne dla naturalnego karmienia rozwiązania. Zresztą mój syn wcale nie chciał pić z butelki, bo nie umiał. I tak to często jest w przypadku dzieci karmionych piersią.

✗ Podgrzewacz i sterylizator do butelek
Podgrzewacz miałam i używałam do podgrzania swojego odciągniętego mleka, a później sprzedałam. Uważam, że garnek z ciepłą wodą wystarczy do takich sporadycznych akcji.

✗ Kapturki do karmienia
Niektóre mamy martwią się, że ze względu na kształt brodawek nie będą mogły karmić dziecka. Albo  kapturki mają według nich zapobiec uszkodzeniom piersi. A dziecko tak naprawdę nie zna innej piersi i będzie pić z takiej, jaką dostanie. Dodatkowo kapturki mogą sporo namieszać i zaburzyć naturalne karmienie. Przez brak kontaktu brodawki ze śliną do organizmu kobiety może nie dochodzić informacja o rzeczywistym zapotrzebowaniu dziecka na pokarm, przez co produkcja mleka może być mniejsza niż potrzeby. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.

✗ Smoczek
Nie zaleca się stosowania smoczka w pierwszych tygodniach życia dziecka ze względu na ryzyko pojawienia się w związku z tym trudności z karmieniem naturalnym. Mój syn nie chciał smoczka. Uprzedzam - piersiowe dzieci często tak mają. Ale nie wykluczam, że po kilku tygodniach zaproponuję dziecku smoczek. Bo decyzja o używaniu smoczka należy do matki.

✗ Poduszka do karmienia
Przy pierwszym dziecku obyłam się bez niej. Karmiłam w różnych miejscach i nie chciałoby mi się szukać za każdym razem po całym domu poduszki.

✗ Fotel do karmienia
Jak wyżej. Karmiłam, gdzie popadło. W łóżku, na sofie, na dywanie, w biegu i nie powiem gdzie jeszcze. Podejrzewam, że przy dwójce dzieci tym bardziej tak będzie.

✗ Poduszka
Amerykańska Akademia Pediatryczna zaleca, żeby małe dziecko spało bez poduszki. Więcej o bezpiecznym śnie niemowląt tutaj.

✗ Kołdra
Istnieje ryzyko, że dziecko nakryje się kołdrą, co może być niebezpieczne.

✗ Ochraniacz na szczebelki
Nie jest zalecany ze względu na ryzyko uduszenia. Zresztą o czym ja mówię. Obstawiam, że moje dziecko będzie spało z nami.

✗ Otulacz do spowijania
Pierwsze dziecko spowijaliśmy kocykiem. Okazuje się, że to też nie jest najszczęśliwsze rozwiązanie. Badania wskazują, że otulanie dziecka mające zapobiegać wybudzaniu się spowodowanym odruchem moro i przez to sprawiać, że dziecko będzie lepiej spać, wcale nie jest dobre, bo wydłuża zanikanie tego odruchu i może powodować inne negatywne konsekwencje. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.

✗ Rękawiczki niedrapki
Dziecko powinno móc poznawać swoje ciało poprzez dotyk. Nie chcę uniemożliwiać tego swojemu dziecku.

✗ Buty
Buty kupię, gdy dziecko zacznie chodzić. Za wcześnie kupione buty mogą niekorzystnie wpływać na rozwój stopy.

✗ Zbędne ubranka
Mam trochę rzeczy po synu, choć wiele nie kupowałam, bo małe ubranka pożyczyli mi znajomi i rodzina. Dzieci tak szybko rosną, że nie ma sensu robić nie wiadomo jakich zakupów. Dżinsy, sukienki i spódnice nie wydają mi się wygodne dla małego dziecka. Moja córka będzie nosiła wygodne i praktyczne ubrania, żeby miała swobodę ruchu. Ewentualnie na jakieś szczególne okazje planuję jedną sukienkę w danym rozmiarze. Czapeczki po domu też są moim zdaniem zbędne.

✗ Byle jaki fotelik samochodowy
Biję się w pierś. Przed pojawieniem się na świecie pierwszego dziecka nie zainteresowaliśmy się zbytnio fotelikami. Doradzał nam sprzedawca wózków. Błąd. Tym razem kupiliśmy porządny, bezpieczny pierwszy fotelik, o którym wkrótce napiszę więcej.

✗ Waga
W wyprawkach dla zdrowego i urodzonego w terminie noworodka pojawiają się nawet wagi. Moim zdaniem dokładają rodzicom niepotrzebnego stresu. Warto poznać wskaźniki skutecznego karmienia, a dziecko można zważyć w przychodni.

✗ Leżaczek bujaczek
Mieliśmy pożyczony. Drugi dostaliśmy w spontanicznym prezencie. Od początku byłam do tego przedmiotu sceptycznie nastawiona, a na dodatek mój syn nie chciał z niego korzystać. Chyba nie znosił braku swobody. Poza tym fizjoterapeuci leżaczkom mówią nie i to jest dla mnie wystarczający argument.

✗ Mata edukacyjna
Matę też nam pożyczono, a mój syn również nią pogardził. Moje pierwsze dziecko jest dość wrażliwe i wydaje mi się, że te wszystkie atrakcje, które zapewnia mata edukacyjna to było dla niego za dużo, przez co mógł być przebodźcowany. Za dużo kolorów, wiszących zabawek, doznań. W strefie zabawy znajdzie się u nas coś innego.

✗ Karuzelka nad łóżeczko
Dostaliśmy. Sprzedaliśmy. Za dużo bodźców na raz dla jednego małego dziecka. Dźwięk, ruch, kolorowe zabawki. Poza tym łóżeczko przynależy do strefy odpoczynku, a karuzelka moim zdaniem zdecydowanie nie relaksuje, tylko przestymulowuje.

✗ Plastikowe grzechotki i gryzaki
Nie kupowałam tego typu zabawek, ale i tak je mieliśmy. Goście lubią coś wręczać małemu dziecku i chyba wychodzą z założenia, że grzechotek i gryzaków nigdy za wiele. Kolorowy plastik dla maluszka jednak mnie nie przekonuje. Wolę drewno.

✗ Przytulanki
To też dość popularny prezent, a małe dzieci wcale się tym nie bawią, bo wolą przytulić się do rodzica. Mój syn polubił się z przytulanką dopiero około 1,5-2 roku życia.

✗ Szumiący miś
O kojącym wpływie szumu na małe dziecko słyszy się wiele. Na mojego syna czasem działał. Ale rzadko, bo na niego mało co działało. Czasem włączałam go podczas usypiania z aplikacji w telefonie ustawionym na tryb samolotowy. Warto wziąć pod uwagę, że nie do końca wiemy, jaki wpływ może mieć biały szum i jeśli chcemy go używać, to róbmy to rozsądnie i z umiarem. Więcej na ten temat tutaj.

Na koniec wspomnę jeszcze o łóżeczku. My je zostawiliśmy po pierwszym dziecku, które teraz czasem je traktuje jak miejsce do czytania książek. Ale gdybym wiedziała, że moje dziecko nie będzie chciało spać samotnie (a zaryzykuję stwierdzenie, że chyba nikt - dorosły także - nie lubi spać sam), to bym go nie kupowała. Są alternatywy: współspanie czy kosz mojżesza, a później materac na podłodze.

Co w zamian? W niektórych przypadkach nic. Można sobie poradzić bez tych przedmiotów. Dla niektórych już podałam alternatywę, a więcej napiszę już wkrótce. Pozostawiam to do indywidualnego rozważenia.


Nie wiem, czy to już wszystko, czego nie zamierzam uwzględnić w wyprawce dla swojego dziecka. Może jeszcze zmienię zdanie, ale na pewno nie diametralnie. Oczywiście każdy ma inne podejście, inne potrzeby i skompletuje inną wyprawkę, ale jeśli niektóre punkty tej listy otworzą ci oczy na własną wyprawkę, to świetnie. Bo naprawdę nie ma sensu tracić pieniędzy i zagracać sobie przestrzeni zbędnymi akcesoriami. Nie mówiąc już o tym, że niektóre produkty mogą okazać się niezbyt korzystne dla małego dziecka albo po prostu nieatrakcyjne dla twojego malucha. Bo to, że znajdują się w sprzedaży wcale nie oznacza, że dziecko ich potrzebuje i że na pewno są bezpieczne.


A co Ty jeszcze uważasz za zbędne w wyprawce? Albo dla odmiany - co warto koniecznie wziąć pod uwagę w wyprawce? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz