czwartek, 21 grudnia 2017

Dziecko przed telewizorem. W poszukiwaniu równowagi w cyfrowym świecie


Dwie skrajności. Moje kilkuletnie dziecko nie ogląda telewizji, bo nie jestem taka leniwa i potrafię ciekawiej zorganizować mu czas i A moje dziecko od zawsze ogląda telewizję i żyje. Obu nie rozumiem.

Jedna matka pyta o bajki nadające się dla dwulatka, a druga z wyższością odpowiada: żadne, bo bajka mu zniszczy mózg! Nie mogę znieść, jak idealne matki krytykują za to, że rodzic w ogóle śmie włączać dwulatkowi telewizję. A może! Nie dość, że takie jego prawo do decydowania o swoim dziecku, to jeszcze Amerykańska Akademia Pediatryczna nie ma nic przeciwko. Więcej na temat zaleceń przeczytasz tutaj.

Z drugiej strony nie umiem przejść obojętnie obok stwierdzenia: U nas telewizor jest włączony przez cały dzień i nasze dziecko żyje. Naprawdę chodzi tylko o przeżycie? Czy może jednak zależy nam na tym, żeby nasze dzieci rozwijały się w zdrowiu i sprzyjających warunkach? Nie umiem zrozumieć, jak w czasach, gdy wiemy, jaki wpływ na rozwój dziecka mają zbyt wcześnie wprowadzane media cyfrowe, telewizor jest w niektórych domach włączony przez cały dzień. To, że dziecko nie patrzy na ekran, nie oznacza, że nie ma to na niego wpływu. Telewizja w tle codziennego życia też oddziałuje na dziecko. Poza tym przykład idzie z góry - jeśli sam pół dnia siedzisz przed telewizorem, to nie dziw się, że dziecko chce robić to samo.

I szukam w tym cyfrowym świecie równowagi, takiego złotego środka. Żeby dziecko nie było odseparowane od tego, co nas otacza, a jednocześnie, żeby telewizja całkowicie nie zawładnęła jego życiem. Bo od mediów cyfrowych po prostu nie uciekniesz, nie schowasz ich przed dzieckiem do osiemnastego roku życia, nie sprawisz, że przestaną istnieć. Są nieodłącznym elementem naszego życia. I moim zdaniem warto po prostu nauczyć się nimi rozsądnie posługiwać. Ja chyba tego wciąż nie umiem, ale chcę, żeby moje dziecko zaczęło się tego uczyć.

Moim zdaniem całkowite odcinanie dziecka od mediów cyfrowych wcale takie rozsądne - jak to się niektórym wydaje - nie jest. Obawiałabym się, co by było, gdybym udawała przed dzieckiem, że telewizja nie istnieje, a ono poznałoby ją na przykład u znajomych w późniejszym wieku. Póki jeszcze mam na swoje dziecko wpływ, staram się wyrobić w nim pewne nawyki, bo gdy zacznie chodzić do kolegów na bajki i gry, może być już za późno.


JAK WPROWADZAM SWOJEMU DZIECKU MEDIA CYFROWE


Jestem absolutną przeciwniczką włączania telewizji przy dziecku poniżej 1,5 roku życia. Nawet jeśli maluch nie patrzy na ekran, to wszystko dociera do niego w tle, a to wpływa na jego mózg. Dzieci zbyt wcześnie oglądające telewizję mogą być bardziej narażone na opóźnienie rozwoju mowy. Niestety. Mózg małego dziecka może sobie z tym nie poradzić. I wybiera: telewizja albo rozwój mowy. Wybór jednak tak naprawdę należy do rodzica.

Z tego względu poważnie porozmawiałam z rodziną i ustaliłam, że przy dziecku telewizor jest wyłączony. Chociaż dalszej rodzinie, z którą widzimy się raz na rok, darowałam takie rozmowy.

Pierwszy kontakt z elektroniką mój syn miał w wieku roku i czterech miesięcy. Pamiętam to dokładnie, bo mąż wyjechał wtedy w delegację. Trzytygodniową. Nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji nie umożliwić dziecku kontaktu z ukochanym tatą. Za nadrzędny uznałam kontakt z ojcem. Zresztą najświeższe zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej nie są w tym temacie szczególnie restrykcyjne. Rozmowy wideo stanowią wyjątek od pozostałych cyfrowych aktywności i AAP dopuszcza je w przypadku dzieci młodszych niż 18 miesięcy. Także syn pozostał w kontakcie z tatą. 

AAP proponuje, że jeśli rodzic wyraża taką chęć, to może zacząć zapoznawać dziecko z nowoczesnymi technologiami powyżej 18 miesiąca życia dziecka. Oczywiście wszystko pod kontrolą - rodzic wybiera, co dziecko ogląda (coś wartościowego), robi to z nim i przez ograniczony czas. Ja z tego zalecenia nie skorzystałam i nie włączałam dziecku w tym wieku bajek, bo po pierwsze nie miałam takiej potrzeby, a po drugie ze względu na negatywny wpływ, jaki może mieć telewizja na rozwój mowy, czekałam, aż moje dziecko zacznie więcej mówić. Sporadycznie (może raz na kilka tygodni) włączałam niespełna dwulatkowi filmik z odgłosami, jakie wydają zwierzęta. Uwielbiał też krótkie filmiki z sobą w roli głównej.

Gdy skończył już dwa lata, a ja sobie po jakimś czasie przypomniałam o telewizji, zaczęłam włączać mu jego ulubione dziecięce piosenki na youtube. A później zaczęłam szukać odpowiednich dla mojego dziecka bajek.


BAJKI DLA DWULATKA I NIE TYLKO


Co oznaczało dla mnie odpowiednia dla mojego dziecka bajka? Pozbawiona przemocy, raczej spokojna, z realnymi postaciami. Chyba większość dzieci zna Świnkę Peppę. Mieliśmy ją na tablecie, który wzięliśmy do samolotu, bo szukając pomysłu na bajkę, mąż natrafił w sieci na komentarze mnóstwa zachwyconych nią rodziców. A ja mam wobec niej mieszane uczucia. To nie jest realna postać. To upersonifikowane zwierzę, a ja nie chcę tak wcześnie wprowadzać dziecku fikcji. Nie chcę, żeby moje dziecko miało problemy z odróżnieniem świata rzeczywistego od wyimaginowanego. Niech się najpierw dobrze zakotwiczy w rzeczywistości. Zatem w tym przypadku przekonała mnie pedagogika Montessori. Dodatkowa i najistotniejsza dla mnie kwestia to reakcja mojego dziecka na niektórych bohaterów tej bajki - on się ich bał i był bliski płaczu. Uznałam, że za wcześnie dla niego na mówiące zwierzęta. Definitywnie zrezygnowałam więc z Peppy i znalazłam kilka innych ciekawych propozycji. Szukałam opowieści, w których bohaterami są istoty ludzkie. A jeśli chodzi o zwierzęta, to obecnie jestem skłonna pokazywać je mojemu dziecku jedynie w ich środowisku naturalnym, więc wybrałabym raczej filmy przyrodnicze.

Lista bajek, które uzyskały moją aprobatę:

  • Strażak Sam. I to jest ulubiona bajka mojego dziecka. Ogląda ją najczęściej. Dowodem na to jest także to, że syn nazwał swoją lalkę imieniem jednego z bohaterów - Norman. Niestety na youtube często jest ona poszatkowana i znalazłam zaledwie kilka odcinków, które nie są pocięte tylko w całości. Moim zdaniem mogłaby być nieco spokojniejsza.
  • Kajtuś. Mój faworyt. Kanadyjski serial animowany. Historia o czteroletnim chłopcu imieniem Kajtuś, którego każdy dzień jest pełen niespodzianek. Podoba mi się spokój, jaki wprowadza ta bajka i tematyka bliska małemu dziecku. Moje dziecko lubi Kajtusia, ale nie tak bardzo jak Strażaka Sama.
  • Bob Budowniczy. Uprzedzam, że oprócz ludzi występują tu upersonifikowane pojazdy. Szał na tę bajkę synowi minął.
  • Tosia i Tymek. Nie jest to bajka animowana, tylko prawdziwe dzieci - pięcioletnie bliźniaki. Syn oglądał kilka razy i nawet mu się podobało, ale rzadko ją wybiera.
  • Bolek i Lolek. Syn oglądał tę bajkę kilka minut. Kazał wyłączyć, bo mu się nie spodobała. Może za jakiś czas znów spróbuję.
  • Mali Einsteini. Przejrzałam, ale jeszcze nie zaproponowałam synowi, chociaż moim zdaniem nadaje się.
  • Listonosz Pat. Włączyłam raz. Odcinek był dość dynamiczny i syn się wystraszył, więc ta bajka czeka, aż moje dziecko będzie trochę starsze.


ZASADY OGLĄDANIA TELEWIZJI W NASZYM DOMU


Oglądanie bajek rządzi się w naszym domu pewnymi zasadami. Po pierwsze oglądam z dzieckiem. Najpierw sama dokonuję selekcji, a gdy już taką bajkę dopuszczę, to w czasie przeznaczonym na telewizję, nie robię sobie z telewizora opiekunki, tylko robię coś, siedząc obok i w razie czego rozmawiam z dzieckiem o tym, co je poruszyło.

Bardzo istotną kwestią jest ograniczenie czasu oglądania bajek. U nas jest to około pół godziny na raz. Czasem, gdy mam ciężki dzień, włączam w ciągu dnia jeszcze kolejne pół godziny. Syn zna zasady, ale jak to w tym wieku (i nie tylko w tym, bo przecież my też nie lubimy, gdy ktoś nam przerywa coś, co nas wciągnęło) nie jest zadowolony, gdy bajka się kończy i prosi o więcej. Myślę, że to całkiem naturalna reakcja. Jestem nieugięta i zwykle proponuję atrakcyjną zabawę. Przed włączeniem bajki nastawiam budzik - przypomnienie na kilka minut przed końcem, tzn. mówię, że ogląda dany odcinek do końca i wyłączamy telewizor. Podobno na niektóre dzieci działa dostanie w ręce pilota i samodzielne wyłączenie filmu. Zdarza się nawet, że syn sam przed końcem limitu czasu mówi, żeby wyłączyć już bajkę. Po zakończeniu bajki często o niej rozmawiamy. Syn coraz częściej sam wychodzi z taką inicjatywą i mi opowiada, co widział.

Bajki ogląda się u nas w ciągu dnia. Obawiałabym się o usypianie mojego wrażliwego dziecka, gdyby na godzinę przed porą snu miał ekspozycję na włączony ekran.

Bezdyskusyjną zasadą jest też niespożywanie posiłków w trakcie oglądania telewizji. Dla niektórych babć jest to sposób na niejadka (znam to z autopsji, gdy sama byłam dzieckiem), ale moim zdaniem to okropne, podstępne zmuszanie do jedzenia. Jeść należy przy stole, skupiając się na posiłku.

Miałam jeszcze taką chęć, żeby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i włączać bajki po angielsku. Niestety się to dotychczas nie udało, ale zachęcam do prób, bo przy okazji dziecko może się osłuchać z językiem. Może mój błąd polegał na tym, że szukałam znanych już synowi bajek po angielsku, a on kazał mi takiego Strażaka Sama wyłączyć. Spróbuję z inną bajką, której jeszcze nie zna. Chociaż mam wrażenie, że ostatnio lubi oglądać tylko odcinki, które zna.

Nie ukrywam, że będąc w ciąży, uważam nowoczesne technologie za wybawienie. Mój dwulatek coraz częściej rezygnuje z drzemki, a ja nie jestem w stanie cały dzień być na najwyższych obrotach. Bajki pozwalają mi na chwilę usiąść i odpocząć. Nie dziwię się też mamom, które mając już dwójkę lub więcej dzieci i chcąc wykąpać i uśpić młodszą pociechę, starszaka sadzają przed telewizorem.


Nie wiem, czy i na ile mój sposób wprowadzania dziecku telewizji sprawi, że mój syn nauczy się rozsądnie korzystać z mediów cyfrowych. Staram się to robić wystarczająco dobrze. Bo idealnego rozwiązania nie znam. Znam za to zalecenia, które mnie przekonują i opierając się na nich, próbuję znaleźć odpowiednie dla swojego dziecka podejście.


A może Ty chcesz się podzielić jakimiś dobrymi radami na temat wprowadzania dziecku telewizji? Jak to u Ciebie wygląda? Jakie bajki ogląda Twoje dziecko? Chętnie poczytam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz