czwartek, 2 listopada 2017

Podsumowanie października 2017 (2 lata i 1 m-c syna || 4 m-c ciąży)


W październiku minął czwarty miesiąc mojej ciąży, a syn skończył 2 lata i 1 miesiąc. To był ciężki miesiąc. Znowu chorowałam, a moje dziecko ma teraz chyba trudniejszy okres.

NA MOIM BLOGU


Na początek lista tematów, które poruszyłam w poprzednim miesiącu. Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu napisałam takie teksty:
⇨ Tu i teraz. Podsumowanie września 2017 (2 latka syna)
⇨ Tego naprawdę nie musisz mówić kobiecie w ciąży
⇨ Książki dla malucha: Pierwsze urodziny prosiaczka, Moja młodsza siostra, Automoto
⇨ Zmiana czasu na zimowy a sen małego dziecka
⇨ Kiedyś samo zrezygnuje z karmienia - o odstawieniu mojego dwulatka


A CO U NAS


JEDZENIE:

Neofobia, która dotyka dwulatki, jest u mojego syna teraz bardzo nasilona. Mam spory problem ze śniadaniami. Ostatnio nic mu nie podchodzi. Czasem tylko sucha bułka albo chleb i kefir albo kakao.
Syn wciąż uwielbia ziemniaki pod każdą postacią. Kocha mięso. Najbardziej lubi w panierce, więc mielę płatki kukurydziane i obtaczam w nich mięso. Chętnie je makaron, ale bez sosu. Zjadł krupnik jaglany. Jestem pozytywnie zaskoczona, bo kasza jaglana i wymieszane składniki ostatnio w niełasce, a zupę wcinał ze smakiem.


SEN:

Na drzemkę, która następuje zwykle około godziny 13, usypiam w chuście albo na huśtawce. Jeśli usypianie przypada na męża, to nosidło lub huśtawka. Babcia - w wózku. Drzemka trwa 1,5-2h. To znaczy trwała prawie do końca miesiąca, kiedy to coś się synowi odmieniło i nie umiał któregoś dnia zasnąć (a próbowaliśmy chyba 1,5 godziny). W nocy od razu nadrobił i przespał 12 godzin. Tak też było przez kilka następnych dni. Niedawno jednak uznał już o 10 rano, że jest śpiący i drzemka znów była. Nie wiem, jak potoczą się losy drzemki - będę je śledzić z ciekawością.

Gdy miał drzemkę, wieczorem zasypiał po godz. 21, po usłyszeniu opowieści, jak mu minął dzień. Trzyma mnie za rękę albo każe się objąć i zasypia w kilka minut. Czasem się budzi w nocy, wędruje po naszym wielkim łóżku, ale wystarczy mu dać rękę albo nawet nie. Budzi się po godz. 7. W dni bezdrzemkowe po zmianie czasu śpi od ok. 19 do 7.



UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wkręca śrubkę śrubokrętem. 
  • Wchodzi po schodach krokiem naprzemiennym, trzymając się poręczy.
  • Zna podstawowe kolory.
  • Zna przepis na koktajl. Mówi mi, co mam mu zblendować: Mamusia, chcę koktajl, banan, gruszka, kakao, kefir.


ULUBIONE:

Uwielbia dorosłych. Do dzieci się jeszcze nie przekonał, ale po prostu jest jeszcze mały, więc ma czas. Bardzo lubi kremować mi brzuch i rozmawiać z "dzidziusiem".


MOWA:

Mówi dużo, choć nie zawsze go rozumiem. Coraz bardziej rozbudowuje zdania.
Spodobało mu się używanie wołacza z imieniem: mamusiu Elino, tatusiu Adasiu, dziadku taki, babciu taka itd.
Ulubione słowa w październiku: nic, trudno, troszeczkę, ciekawe. Teraz, jak coś mu spadnie, to mówi: trudno. Wcześniej mówił: ptaszki zjedzą, bo tak mu babcia w ogródku powiedziała, a on uznał, że to działa również w domu.
O sobie mówi raz w rodzaju żeńskim, a raz w męskim.
Choć w naszym domu nie mówi się nie wolno, to niestety syn tak do nas mówi: tatusiu, nie wolno.
Rozmawia z moim brzuchem, tzn. z dzidziusiem: Cześć dzidziusiu, kupię ci inne chrupki w innym sklepie. I mus owocowy. Tam daleko, daleko. W ogóle opowiada mu, co robił, co jest dookoła.

Dialogów u nas pod dostatkiem:

- Pora na drzemkę. Chyba pójdę po nosidło - rzekł tata.
- Chyba nie - odparł syn.

Czytając książkę z tatą:
- Basen! - krzyczy syn.
- Może w sobotę pójdziemy na basen?
- A może teraz?

- Czy ty jesteś chłopczykiem?
- Nie!
- Jesteś dziewczynką?
- Nie!
- To kim jesteś?
- Dawidkiem!


ZABAWY:


Mój dwulatek coraz więcej bawi się sam. Niech nikogo to jednak nie zmyli - nie są to jakieś powalające ilości wolnego dla rodzica czasu. Wymagane jest siedzenie obok, często trzeba patrzeć i w razie czego animować.

Szał na klocki Magformers. Uwielbia z nich budować - na początku figury na płasko. Teraz coraz częściej zdarza mu się też ułożyć coś trójwymiarowego. Często budujemy razem, bo ja też za tymi klockami przepadam.


Zaczęłam wprowadzać media cyfrowe. Dwulatek według AAP może oglądać telewizję do godziny dziennie, więc uznałam, że pora zacząć uczyć dziecka rozsądnego korzystania z mediów. Na razie ustaliłam krótszą ilość czasu i choć ta nowość, która pojawiła się w syna życiu, skradła jego serce, jestem stanowcza w tych ograniczeniach.


Uwielbia zjeżdżalnie na placach zabaw. Im dłuższa tym lepiej. Jechał z tatą na torze saneczkowym i był zachwycony. Za każdym razem prosił: jeszcze raz!

W październiku znów dopadło mnie mocne przeziębienie. A że dwulatki lubią ruch, czyli motoryka duża rządzi, a chora matka z dzieckiem nie była w stanie wychodzić na plac zabaw, to w końcu zdecydowaliśmy się na drabinkę Lil Monkey, która zimą będzie stacjonować w domu. Póki co syn jest zachwycony, ale jeszcze wiele nie jest w stanie na niej zrobić - musi podrosnąć. Zdecydowaliśmy się już teraz, bo w ramach spóźnionego prezentu urodzinowego syn dostał odpowiednie środki, a my wytyczne, żeby kupić za nie coś do zabawy w ogrodzie, a Lil Monkey to coś, co i tak planowaliśmy w bliżej nieokreślonej przyszłości kupić.

Jeśli chodzi o zabawy bez zabawek to dalej na topie jest po prostu życie codziennie - szczególnie w kuchni. Lubi robić sos i przyprawiać potrawy.






>>Obejrzyj też<< Po więcej zdjęć zapraszam na mój Instagram.


KSIĄŻKI:

Zapał do czytania ostatnio mojemu dwulatkowi zmalał. Częściej to ja proponuję, że mu poczytam, niż sam przynosi książkę. Szczególnie często w październiku sięgał po:

A ja czytałam "Rodzicielstwo przez zabawę", Lawrence'a J. Cohena. Nie miałam ostatnio ochoty bawić się ze swoim dzieckiem. Przez dwa lata zabawa zdążyła mi się znudzić. Sięgnęłam po tę książkę w celu znalezienia motywacji i sposobów na zabawę. Po lekturze trochę się wyluzowałam. Niestety czytanie szło jak po grudzie, przez co przeczytałam w tym miesiącu tylko jedną książkę. Kilkadziesiąt ostatnich stron czytało się już zdecydowanie lepiej, więc czasem warto nie skreślać książki. Temat ciekawy, ale coś sprawiało, że do tej książki zabierałam się od dawna i po paru stronach traciłam zapał. Trudno mi było się na niej skupić - ciężko mi się ją czytało.


SAMOPOCZUCIE:

Czuję się zmęczona. Brakuje mi energii. Nie należę do osób, które w ciąży tryskają energią i czują się kwitnąco w tym błogosławionym stanie. A dwulatek tego nie ułatwia.

Mój syn przechodzi teraz trudniejszy czas. Dopadają go silne emocje, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Na przykład burzy swoją budowlę z klocków i zaczyna płakać, a ten płacz jest bardzo trudny do ukojenia. Bardzo często odpowiada nic albo nie. Trudno mu pomóc, ale jesteśmy przy nim i staramy się go zrozumieć.


PLANY:

Zaplanowałam juz wstępnie wyprawkę dla noworodka. Po doświadczeniu z pierwszym dzieckiem podejście mi się nieco zmieniło i coś tam jednak chyba dokupimy, szczególnie że z poprzedniej wyprawki dużo sprzedałam.
W domu też będzie trochę zmian. Ja, osoba kochająca minimalizm, postanowiłam, że kupimy szafę. Ale to bardziej sposób na uporządkowanie rzeczy, które mamy, niż miejsce na nowe.


POTRZEBY:

Potrzebuję odporności na choroby i zdrowia. Trzy przeziębienia w ciągu czterech pierwszych miesięcy ciąży to zdecydowanie za dużo. Łapię wszystko od wszystkich i długo przechodzę, bo niestety w ciąży wybór leków jest ograniczony.



MOJE ODKRYCIA W INTERNECIE:

W ubiegłym miesiącu zainteresowały mnie poniższe teksty:

Tyle "w skrócie" działo się u nas w październiku. Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minął ten miesiąc :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz