czwartek, 16 listopada 2017

Jestem leniwa - czekam aż moje dziecko będzie gotowe na odpieluchowanie


Tak, jestem leniwa. Nie wyobrażam sobie, że miałabym przez kilka tygodni albo miesięcy pytać dziecko co 15 minut, czy chce mu się siku albo kupę i kilka razy dziennie myć podłogę po każdej wpadce. I że miałabym prać dodatkową górę mokrych i brudnych majtek, rajtuz czy spodni. O sofach, fotelach i dywanach nawet nie chcę myśleć.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. To, co się pod nim kryje jest dużo istotniejsze. Chodzi o gotowość dziecka do odpieluchowania. Bo lepiej odpieluchować dziecko później niż za wcześnie.

Tak samo jak nie sadzałam dziecka niepotrafiącego samodzielnie siadać, nie prowadziłam za rączki dziecka niepotrafiącego samodzielnie chodzić, tak też nie pozbawiam pieluchy dziecka niepotrafiącego kontrolować jelit i pęcherza i nie zakładam mu na gołą pupę rajstop, żeby poczuł, że ma mokro. Nie przekonuje mnie takie rozwiązanie.


PRESJA NA ODPIELUCHOWANIE


Moje dziecko ma obecnie 2 lata i 2 miesiące i używa pieluchy. W takich przypadkach życzliwe ciotki, babcie i koleżanki najczęściej już od dawna pytają: to on robi jeszcze w pieluchę? Nie dość, że nie podoba mi się to wtrącanie się w czyjąś fizjologię, to jeszcze takie sformułowanie kojarzy mi się z brakiem szacunku do dziecka. Ale ja w takich przypadkach cierpliwie odpowiadam: tak, korzysta z pieluchy, bo nie jest jeszcze psychicznie i fizjologicznie gotowy na całkowite przejście na nocnik. Mam wrażenie, że kiedyś to, kiedy dziecko przestało nosić pieluchę, stanowiło o tym, jaką jesteś matką. Jeśli nastąpiło to wystarczająco wcześnie, to bardzo dobrze o kobiecie świadczyło - była dobrą, zaangażowaną mamą. Gorzej, jeśli dziecko nie radziło sobie z tymi wygórowanymi wymaganiami albo co gorsza matka czekała na gotowość dziecka - kiedyś było to chyba nie do pomyślenia. Na szczęście presja na rodziców, żeby zaczynali trening czystości, gdy tylko dziecko zacznie samodzielnie siadać, maleje.

Obecnie mamy coraz większą wiedzę i świadomość. Nerwy i mięśnie odpowiedzialne za kontrolę jelit i pęcherza nie dojrzewają u większości dzieci do 1,5-2 lat. Zwieracz zewnętrzny odbytu dojrzewa do pełnej sprawności w wieku 2,5 lat. Gdy ten mięsień nie jest jeszcze dojrzały, dziecko, próbując spełnić oczekiwania rodzica, używa mięśni dna miednicy i pośladkowych, co może powodować problemy w przyszłości. Podobno gotowość psychiczna może nastąpić jeszcze później. Dziecko gotowe na rezygnację z pieluszki szybciej nauczy się korzystać z nocnika niż zbyt wcześnie sadzane na nocnik.

Nie uważam jednak, że dziecko powinno żyć w błogiej nieświadomości, myśląc, że jedynym miejscem załatwiania potrzeb fizjologicznych jest pielucha. Ale raczej trudno, żeby nie wiedziało, gdzie docelowo należy się załatwiać, bo przecież dziecko widzi, jak rodzice korzystają z ubikacji. Przynajmniej moje, bo od początku musiałam swojego syna brać ze sobą do łazienki albo przynajmniej korzystać z niej przy otwartych drzwiach - w innym wypadku płakał z tęsknoty.


TROCHĘ TEORII NA TEMAT ODPIELUCHOWANIA


W procesie odpieluchowania dziecko musi przejść poniższe etapy:
✓ być świadome wrażenia ucisku na pęcherz i jelita, 
✓ powiązać to odczucie z tym, co dzieje się wewnątrz jego ciała,
✓ dojść do tego, żeby w odpowiednim momencie dotrzeć do nocnika, 
✓ umieć zdjąć ubranie,
✓ wytrzymać z potrzebą fizjologiczną do czasu, kiedy usiądzie na nocnik.

Patrząc na umiejętności, które trzeba posiąść, żeby zacząć korzystać z nocnika, nie ma się co dziwić, że dwulatki noszą jeszcze pieluszki. Mój syn co jakiś czas przechodzi okres, kiedy za nic w świecie nie chce, żeby go przewinąć. Kiedy oboje mamy już dość, zakładam mu majtki i spodnie, żeby przynajmniej nie miał gołej pupy. I kiedy robił w takiej sytuacji siku, to był bardzo zdziwiony. Nie miał pojęcia, co się dzieje. Jak więc od dziecka, które nie potrafi przewidzieć, że zaraz zmoczy podłogę i zawsze twierdzi, że ma suchą pieluszkę, bo po prostu nie czuje, że jest mokra, wymagać, że skorzysta w odpowiednim momencie z nocnika.

Najczęściej dzieci zyskują umiejętność kontroli jelit i pęcherza w następującej kolejności:
✓ kontrola jelit w nocy (często następuje to między 6 miesiącem a rokiem życia),
✓ kontrola jelit w dzień,
✓ kontrola pęcherza w dzień,
✓ kontrola pęcherza w nocy (do 5 roku życia).

Oznaki gotowości dziecka do uczenia się korzystania z toalety to m.in.:
✓ sygnalizowanie, że zrobiło siku/kupę albo próby ściągnięcia mokrej/brudnej pieluszki,
✓ wspinanie się na nocnik lub sedes,
✓ sucha pielucha przez co najmniej 2-3 godziny,
✓ umiejętność samodzielnego rozebrania/ubrania przed/po skorzystaniu z nocnika.

Zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej (AAP) wskazują, że dzieci mogą zacząć wykazywać gotowość do odpieluchowania w wieku 18-24 miesięcy - wtedy warto zacząć zaznajamiać dziecko z tematem. Aczkolwiek nie wszystkie dzieci są gotowe na trening czystości właśnie w tym wieku, więc najlepiej po prostu podążać za swoją pociechą. High need babies podobno potrzebują trochę więcej czasu. Więc czekam.


JAK ODPIELUCHOWANIE WYGLĄDA U NAS


Przede wszystkim bez presji, zmuszania i stresu, które mogłyby przynieść wręcz odwrotny skutek. Nie dla mnie bicie braw, zakładanie dziecku rajstop na gołą pupę, żeby czuło, że ma mokro. Przy tym delikatnym procesie staram się wykazywać empatią, zrozumieniem, łagodnością, szacunkiem i nieprzesadzonym entuzjazmem.

Nocnik kupiłam około roczku syna. Z perspektywy czasu uważam, że mogłam to zrobić dużo później. Ale tym sposobem kupiłam sobie spokój od otoczenia, które pytało, jak nam idzie odpieluchowanie. Nie brałam pod uwagę wyboru pomiędzy nocnikiem a nakładką na sedes. Dla małego dziecka odpowiedni jest nocnik, żeby miało właściwe podparcie całych stóp. Na sedesie nogi zwisałyby w powietrzu, co nie jest odpowiednią pozycją do wypróżniania - trudniej w niej kontrolować zwieracze. Wybrałam niski i mały nocnik, bo moje dziecko należy raczej do tych drobniejszych.

Po prostu postawiłam nocnik w łazience i czekałam. Chociaż nie z całkiem założonymi rękami, bo po drodze przygotowałam przyjazną dla dziecka łazienkę i podejmowałam inne delikatne kroki w drodze do odpieluchowania. Wracając do początków nocnika - chciałam, żeby syn oswoił się z jego obecnością w łazience, a nawet się pobawił. Po jakimś czasie zainteresował się nowym sprzętem, zaczął na nim siadać, a z czasem pojawiła się w nim nawet kupa lub siku. Na początku wykazywał spory entuzjazm. W końcu pierwsza fascynacja minęła i nie chciał na nocniku siadać, więc nie poruszałam tematu. Obecnie mamy taką rutynę, że rano idziemy do łazienki, ja zajmuję się swoją poranną toaletą, a dziecko w tym czasie siedzi na nocniku. Później doszło do tego korzystanie z nocnika przed wieczorną kąpielą. Ja tylko proponowałam.

Nabywanie każdej umiejętności odbywa się u nas bez braw i przesadzonych zachwytów, bo nie jestem zwolenniczką kar i nagród. Załatwienie potrzeby fizjologicznej na nocnik stanowi normalną czynność. Jest to umiejętność, którą każdy kiedyś w odpowiednim dla siebie czasie osiągnie. Dodatkowo moim zdaniem bicie brawa może stanowić dla dziecka pewnego rodzaju presję, od której wywierania jestem bardzo daleka. Po prostu naturalnie stwierdzam fakt: O, zrobiłeś kupę/siku. Kiedy zaobserwowałam moment, gdy się załatwiał, sugerowałam, żeby zwrócił uwagę, co wtedy czuł w brzuszku. Kiedy siedzi już długo na nocniku i nic się nie pojawia, a nie chce z niego wstać, to pytam, czy czuje, że brzuszek chce kupę albo siku.

Moje dziecko od zawsze towarzyszyło mi podczas korzystania z toalety. W innym przypadku płakałoby z tęsknoty. To utrudnienie potraktowałam jako szansę na zaznajomienie syna z teorią na temat korzystania z wc. W końcu dzieci uczą się przez obserwację i naśladowanie. Opowiadałam mu o swoich odczuciach w brzuchu i tego typu sprawach.

Korzystny wpływ miała obecność nieco starszej koleżanki mojego syna, która już była odpieluchowana i korzystała u nas z nocnika. Sama zaproponowała, że wytłumaczy mojemu dziecku, co i jak z tym nocnikiem. Ta sytuacja spowodowała większe zainteresowanie treningiem czystości u mojego syna. Aczkolwiek tylko chwilowe. W każdym razie inne dziecko, a już szczególnie tej samej płci może nieco przekonać do nocnika. Ale tu trzeba uważać. Nie porównuj osiągnięć nocnikowych dzieci.

Obok nocnika leży bardzo lubiana przez moje dziecko książeczka pt. "Nocnik nad nocnikami". Jest to naprawdę ciepła (o ile tak można powiedzieć o książce na temat kupy), bezpruderyjna i bezpośrednia opowieść o chłopcu, który zaczyna korzystać z nocnika. To też jakiś sposób na oswojenie dziecka z nocnikiem.

Ostatnia kwestia, którą chciałabym w tym temacie poruszyć, to nastawienie do kupy. Nie używam pejoratywnych określeń w stosunku do kupy. Kupa to normalna rzecz, którą robi każdy człowiek. Warto budować wokół niej pozytywne nastawienie - bywa, że dzieci są ze swoją kupą naprawdę emocjonalnie związane.


W różnych kulturach trening czystości wygląda inaczej. Ba, w każdej rodzinie i w przypadku każdego dziecka jest inaczej. Moje podejście jest takie, że odpieluchowanie to nie wyścigi i czekam na gotowość fizjologiczną i psychiczną mojego dziecka, które także w tej kwestii chcę traktować łagodnie i z szacunkiem. Każdy rodzic ma prawo do swojego zdania, ale warto przy tym również mieć świadomość, jak dzieci się rozwijają. Dziecko naprawdę nie robi nam na złość, robiąc kupę i siku do pieluchy. Lepiej trochę poczekać, niż zrobić to za wcześnie. A jeśli kogoś ta informacja uspokoi, to amerykańskie dane wskazują, że zaledwie 40-60% dzieci kończy trening czystości do 3 roku życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz