wtorek, 24 października 2017

Zmiana czasu na zimowy a sen małego dziecka


Wkrótce czeka nas zmiana czasu na zimowy. Przesuniemy zegarki z godziny 3 na 2. Teoretycznie dostaniemy godzinę więcej snu. Ale dla rodziców małych dzieci to właśnie tylko teoria, bo one i tak nas obudzą, kiedy będą chciały. Współczuję tym, których dzieci już budzą się o 5 czy 6, bo po zmianie czasu będzie to 4 lub 5 "rano". Sama to przeżyłam.

Będąc rodzicem, do zmiany czasu można podejść dwojako:
➢ spróbować przesunąć porę zasypiania dziecka,
➢ nie robić nic.


Co zrobić, żeby dziecko po zmianie czasu nie budziło się w środku naszej nocy?


Starałabym się zrobić to jak najmniej drastycznie. Postawmy się w sytuacji dziecka - jak byśmy się czuli, gdyby bardzo chciało nam się spać, ale ktoś próbowałby nas zabawiać, zagadywać i nie pozwalał pójść spać. Dlatego najdelikatniejszym rozwiązaniem wydaje mi się, żeby co kilka dni zaczynać wieczorny rytuał o kilka minut później. Można zacząć to robić już jakiś czas przed przestawieniem zegarków albo w dowolnym momencie. Przez wieczorny rytuał rozumiem to, co sprawia, że dziecko rozpoznaje, że wkrótce pójdzie spać, np. kolacja, kąpiel, założenie piżamy, karmienie. Dzieci podobno dostosowują się w ciągu dwóch tygodni. Choć patrząc na moje dziecko, śmiem wątpić, czy każde.

Warto pamiętać o tym, żeby odpowiednio wcześniej przygasić światło - również w łazience w czasie wieczornej kąpieli. A dwie godziny przed zaśnięciem nie eksponować dziecka na media cyfrowe, czyli należy wyłączyć telewizor, smartfon czy tablet. Ważne są także poranne spacery.


A może nie robić nic?


Można też po prostu nie robić w związku ze zmianą czasu nic. Pozwolić dziecku iść spać i wstawać, kiedy chce. Rodzice się wtedy dostosowują i na przykład wstają na zmianę - jednego dnia krócej śpi mama, drugiego tata. Kiedyś dziecko samo stopniowo się dostosuje do zmiany czasu. W zmianie czasu na zimowy nie ma takiego problemu, że dziecko zaśpi do żłobka, bo budzi się wtedy wcześniej, a nie później.

Ja najczęściej nic nie robiłam ze zmianą czasu. Ale moje podejście wynikało z tego, że pory snu mojego syna to była czysta loteria. W ciągu roku przestawiał się sto razy częściej niż zmiany czasu.

Gdy moje dziecko było młodsze, pory snu miało tak chaotyczne, że zmiana czasu w zasadzie niczego w naszym życiu nie zmieniała, bo zmiany pór snu mieliśmy niemalże codziennie. Wychodzę z założenia, że dziecko powinno spać, gdy jest śpiące, więc usypiałam, gdy wydawało mi się, że tego potrzebuje. Czasem zarwał pół nocy, więc spał do późnych godzin porannych, a innego dnia wcześniej zrobił się śpiący, bo na przykład ominął jedną drzemkę, przez co następnego dnia wstał wcześniej. Zmiany czasu mieliśmy codziennie.


Co ze zmianą czasu w najbliższy weekend zrobię ja?


Nic. Mój dwulatek zasypia obecnie po godzinie 21 i budzi się zazwyczaj po 7. Po zmianie czasu będzie to odpowiednio 20 i 6 rano, co mi bardziej odpowiada niż obecny stan rzeczy. Latem przestawił się na zasypianie po 21, a ja z tytułu ciąży potrzebuję więcej snu i zasypiam zwykle o podobnej porze co on, więc brakuje mi wolnego wieczoru. Ja się pewnie stopniowo przestawię na czas zimowy i odzyskam wieczory.


A co za kilka dni zrobisz ze zmianą czasu ty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz