wtorek, 10 października 2017

Tego naprawdę nie musisz mówić kobiecie w ciąży

fot. Miga Studio Iga Hejna 

Zachodzisz w ciążę i stajesz się własnością publiczną. Od teraz nie ma już tematów tabu. Można cię zapytać o wszystko, powiedzieć ci, co ślina na język przyniesie, a nawet bezkarnie obmacać.

Co tam, że kobieta oczekująca dziecka powinna unikać stresu. Niech sobie unika - życzliwi dookoła na pewno nie mają złych intencji. To tylko zwykła ludzka ciekawość. W normalnych rozmowach ludzie nie powiedzieliby tego, co mówią ciężarnym. Ale ciąża rządzi się swoimi prawami. W obliczu ciąży niektórzy głupieją i tracą takt. A jak już dziecko pojawi się na świecie, będzie nie mniej ciekawie. Zatem przyzwyczajajmy się.

W pierwszej ciąży usłyszałam różne kwiatki. Kolejna ciąża to niestety kolejne nie na miejscu pytania i komentarze. Tym razem mam do tego większy dystans, ale jednak miło by było, gdyby traktować spodziewające się dziecka kobiety poważniej.

Od kogo można usłyszeć takie życzliwe słowa? Oczywiście, że od innych kobiet. Sporadycznie od mężczyzn. Obcych, znajomych i członków rodziny.



CO MOŻESZ USŁYSZEĆ, BĘDĄC W CIĄŻY

  • "Lepiej, jak byś urodziła w marcu, bo w kwietniu w naszej rodzinie jest już dużo urodzin." Naprawdę chwilę po podzieleniu się radosną nowiną usłyszałam życzenia przedwczesnego porodu. Przez moje widzimisię skumuluje się kilka urodzin. No za dużo imprez na raz. Bo ja tak to źle zaplanowałam. Ale mogę to naprawić. Wolne terminy są na marzec, więc mam tak celować. Żeby było ciekawiej, w poprzedniej ciąży również źle wstrzeliłam się z terminem, bo wrzesień też obsadzony. Następnym razem przed stosunkiem nastawionym na prokreację zajrzę do kalendarza i zadzwonię zapytać o pozwolenie. 

  • "Lepiej, żebyś urodziła trochę wcześniej/później, żeby nie trafić na weekend/święta itp." To powiem dziecku, żeby się pospieszyło albo zaczekało, zacisnę odpowiednie mięśnie i na pewno damy radę. W ciąży szczególnie irytują mnie ludzie, którzy czują nieodpartą potrzebę, żeby straszyć i zarządzać nawet czyimś porodem.

  • "To tym razem mogłabyś urodzić dziewczynkę." Jak masz syna, to teraz pora na córkę. Jak masz dwie córki, to cię będą męczyć o syna. Nigdy nie dogodzisz. Tylko że mnie płeć jest naprawdę obojętna, a dodatkowo nie mam po prostu na nią wpływu, więc w ogóle nie mam w tej kwestii żadnych oczekiwań. Z płcią związanych jest jeszcze mnóstwo zabobonów i współczucia, jeśli ktoś się dowie, że będzie chłopczyk, a chłopczyka matka ma już na stanie, ale nie będę rozwijać tego żenującego tematu.

  • "To teraz możesz iść na L4 i dostawać pieniądze." Z tego co wiem, zwolnienia od lekarza nie otrzymuje się bez powodów. Pierwszą ciążę w większości przepracowałam, a nasłuchałam się pytań, po co tak długo pracuję. Jeśli kobieta chce i jest w stanie pracować, to jej decyzja. Jeśli jest na zwolnieniu lekarskim, to nie po to, żeby nic nie robić, tylko dbać o siebie i swoje nienarodzone dziecko.

  • "To teraz dostaniesz 500+" Miło z twojej strony, że tak się interesujesz zawartością mojego portfela. Rozumiem, że dostanę również dobrą radę, na co mam te pieniądze wydać?

  • "Planowane? Mąż nie wytrzymał?" Jeśli ciężarna jest z tobą w bliskich relacjach i będzie miała ochotę, to sama powie, jak doszło do zapłodnienia i czy przyszli rodzice byli zaskoczeni. 

  • "Jak wy sobie poradzicie?" To się nazywa wsparcie, gdy w czasie ciąży sprzedajesz mieszkanie, zaciągasz kredyt i budujesz dom, mając plan zdążyć przed porodem. Oczywiście na tym pytaniu wsparcie się kończy. A my jak na złość i tak sobie poradziliśmy. 

  • "Dlaczego dopiero teraz mi mówisz o swojej ciąży?" A co? Mam jakieś obowiązki informacyjne wobec ciebie? Skoro nie powiedziałam wcześniej, to może nie jesteśmy ze sobą tak blisko albo nie wiedziałam, czy ją donoszę.

  • "Dam ci kilka dobrych rad." Po prostu musisz się podzielić swoim doświadczeniem, bo przyszła mama na pewno na tym skorzysta. Kto jak kto, ale ty wiesz o ciąży wszystko najlepiej. W końcu kiedyś też w niej byłaś. 5 czy 35 lat temu - co za różnica. 

  • "Tylko nie Patryk." "To może nazwijcie go Paweł." "Naprawdę tak chcecie nazwać swoje dziecko?" Widocznie tak. Ty swoje dziecko już nazwałaś. Nie mnie oceniać, czy imię, które wybrałaś jest dziwne, pospolite lub brzydkie. Jeśli dopiero w przyszłości będziesz mieć dziecko, nazwiesz je, jak chcesz. Twoje dziecko - twoja decyzja. Moje dziecko - moja decyzja. Dlatego w czasie ciąży nie mówię, jak będzie miało na imię moje dziecko, tylko informuję, gdy się pojawi na świecie. Ludziom łatwiej wtedy to imię przełknąć. Sama wiele lat temu popełniłam tego typu nietakt. Skomentowałam decyzję o imieniu, które miała zamiar dać swojemu dziecku koleżanka. Głupio mi do teraz. Podziwiam ją, że mimo to zaprosiła mnie po narodzinach swojego dziecka.

  • "Ile przytyłaś?" Sama przytyłaś!

  • "Ale masz duży/mały brzuch." Rozumiem, że mój brzuch jest mniejszy niż twój mimo braku ciąży, ale uwierz mi, naprawdę jest w nim dziecko. Brzuch mam, jaki mam. Ja nie mówię, że jesteś gruba/chuda, bo normalni ludzie tego sobie nie mówią. Wielkość brzucha zależy od kilku czynników. Może po prostu rodzę małe dzieci, bo ich rodzice też nie są potężni.

  • "Mogę dotknąć brzucha?" Świetnie, że pytasz, bo przynajmniej mam szansę zareagować. Gorsze jest już tylko dotykanie brzucha bez pytania albo zapytanie dopiero po dotknięciu. A czy ja mogę dotknąć twojego tłuszczyku? Czy ludzie tak się na co dzień obmacują? A czy moje piersi i pupę też chcesz dotknąć? Bo również urosły. Moje ciało, mój brzuch. To jest moja strefa intymna. Naprawdę niewiele osób do niej dopuszczam. 

  • "Ciąża to nie choroba" Ten tekst raczej słyszy się od obcych osób. Szczególnie w kolejkach. Nie wiesz, w jakiej kondycji jest ciężarna. Może i ciąża to nie choroba, ale jest to szczególny, wymagający i trudny dla organizmu kobiety czas.

  • "Masz zgagę/zaparcia/wzdęcia/hemoroidy?" A ty? Ludzie naprawdę o to pytają. Chociaż pytania o hemoroidy jakoś mi dotychczas oszczędzono. Ale myślę, że wszystko przede mną.

  • "Będziesz karmić?" A gdzie tam! Będę głodzić.

  • "Wyśpij się na zapas." Dobrze. Na zapas też się najem, posprzątam i umyję. A z ubikacji też skorzystam na zapas. Dla nieznających tematu: pod koniec ciąży dopada bezsenność, więc jeśli ktoś mi coś takiego mówi, mam ochotę zrobić mu krzywdę.

  • "A czemu nie chcesz rodzić w tym szpitalu? Przecież szpital to nie hotel." Bo mogę rodzić tam, gdzie chcę. Biorę pod uwagę różne czynniki. I to rodzę ja, a nie ty, więc to ja decyduję.

  • "Tylko nie cesarka! Moja koleżanka miała cesarkę i nie chcę cię straszyć..." To nie strasz. Mój lekarz z jakichś powodów zdecydował o cięciu i nic ci do tego. A dodatkowe straszenie już wystarczająco przerażonej przyszłej matki to moim zdaniem gruby nietakt.

  • "Ja bym się nigdy nie zdecydowała na cesarkę." Ja też nie. Bo to lekarz decyduje, jak zostanie rozwiązana ciąża. Świetnie, że urodziłaś naturalnie. Ale ja widocznie takiej możliwości w tamtej chwili nie miałam, ale nie mam z tym problemu. A może powinnam, bo właśnie mi to życzliwie zasugerowałaś?

  • "Boisz się porodu?" Jak cholera. Kto się nie boi nieznanego. Oszczędź opowieści o swoim ciężkim porodzie. Kobieta, z którą rozmawiasz, najprawdopodobniej jest już wystarczająco przerażona.

  • "Kiedy rodzisz?" Nie mam pojęcia. Zależy kiedy dziecko będzie gotowe. Poród o czasie to termin porodu plus/minus dwa tygodnie. 

  • "Rodzisz już?" O ile do terminu jeszcze niektórzy dają radę wytrzymać, to po terminie trzeba się liczyć z licznymi pytaniami. Inni się bardziej niecierpliwią niż sama zainteresowana. Dlatego niecierpliwym nie warto podawać terminu porodu albo można podać późniejszy niż jest w rzeczywistości. 


A zresztą. Pytaj i mów, co chcesz. Poziom twoich pytań świadczy wyłącznie o tobie. Bo to nieprawda, że nie ma głupich pytań. Tylko później nie dziw się, że ciężarna cię unika, nie ma ochoty z tobą rozmawiać, zmienia temat, nie odpowiada na twoje pytania albo odpowiada równie nietaktownie, jak ty pytasz. Myślenie i empatia naprawdę nie boli.

Ale mi się ulało. Teraz twoja kolej - jakie pytania i mądrości zasłyszane w czasie ciąży irytowały cię najbardziej?

1 komentarz:

  1. Dotykanie brzucha... Wstrętne i przedziwne. Skąd w ludziach poczucie, że mają do tego prawo?
    W sumie nie widzę nic złego w zapytaniu o to, bo nie wszystkie kobiety muszą mieć z tym problem. Ale pozwalanie sobie na obmacywanie brzucha bez pytania o zgodę, to może jeszcze nie molestowanie (może jednak tak?), ale na pewno przekroczenie granicy, której się przekraczać nie powinno.

    PS Zawsze przy tym temacie przypomina mi się filmik:
    https://youtu.be/llo8adFy_cM
    Co prawda po niemiecku, ale nie trzeba znać tego języka, żeby zrozumieć o co chodzi. :)

    OdpowiedzUsuń