czwartek, 28 września 2017

Urodziny dla dwulatka według wystarczająco dobrej matki


I już po drugich urodzinach. Wśród gości znalazła się najbliższa rodzina, która dla dwulatka chyba liczy się najbardziej. Wszystkich razem było 14, w tym 3 dzieci. Przyjęcie odbyło się w domu. Przygotowaliśmy je wspólnymi siłami z mężem i synem.


JEDZENIE


W przypadku jedzenia kierowałam się gustem solenizanta. Zażyczył sobie tort i ziemniaki, a ja wymyśliłam resztę głównie na podstawie tego, co lubi jeść. Imprezy rządzą się u nas innymi prawami, więc nie jest całkowicie bezcukrowo i totalnie zdrowo, chociaż do swoich wypieków dodaję mniej cukru niż w przepisie albo "słodzę" owocami, a robiąc zakupy, jak zawsze zwracam uwagę na skład produktów.

Przyjęcie zaczęło się po południu po drzemce solenizanta, więc świętował w niezłym humorze. Na początek było coś słodkiego: upieczony przeze mnie tort i babeczki. Chciałam, żeby to był prosty, niezbyt słodki tort z owocami. Myślę, że trafiłam w gust solenizanta. Jeśli kiedyś zażyczy sobie innego typu wypiek, może liczyć na moją otwartość. Póki co nie określił swoich wymagań, więc koncepcja była moja. Początkowo planowałam upiec bardzo lubiany przez syna jabłecznik jaglany, ale znajoma uświadomiła mi, że nagi tort to naprawdę nic trudnego, więc podjęłam wyzwanie. Rzeczywiście nie ma wielkiej filozofii w upieczeniu biszkoptu, przekrojeniu go, posmarowaniu kremem ze śmietany i mascarpone oraz ozdobieniu owocami. Babeczki bez cukru również przygotowałam sama.


Na kolację podaliśmy:

  • sałatkę z tortellini,
  • koreczki z pomidora i mozarelli,
  • tortillę z serkiem i łososiem,
  • pieczone w mundurkach ziemniaki (zgodnie z sugestią syna),
  • kabanosy,
  • bagietkę.

Solenizant zjadł swoje ulubione ziemniaki i kiełbasę.
W końcu udało mi się nie przesadzić z ilością jedzenia, które bez problemu dokończyliśmy jeść na śniadanie następnego dnia.


NAPOJE


Napoje również dopasowałam do upodobań solenizanta. Była jego ulubiona woda. Podrasowałam ją owocami, które zamieniają ją w zdrową wodę smakową. Znalazłam gdzieś świetny sposób na to, żeby owoce pozostały w karafce podczas przelewania wody do szklanki - nabicie ich na patyczki do szaszłyków. Dzięki nakłuciu owoce puściły też sok. Na stole pojawiły się również soki.



DEKORACJE


Tu było skromnie, choć wolę nazwać to minimalizmem. Po prostu nie widziałam potrzeby nadmiernego dekorowania domu. Poza tym nie lubię generować dodatkowych śmieci. Nie jestem zwolenniczką jednorazowych kubków i talerzyków z bajkowymi motywami. Zresztą syn na razie telewizji nie ogląda, więc nawet nie ma ulubionego bohatera z kreskówek. Miałam też inne priorytety - jedzenie i miła atmosfera. Gdybym jeszcze wzięła się za wymyślne własnoręcznie robione dekoracje, pewnie byłabym bardziej nerwowa ze względu na ogrom przygotowań. A tak syn miał wyluzowaną, nieprzemęczoną mamę.

balony to jest to, co dzieci lubią najbardziej. Wystarczyło więc kupić zwykłe balony i taśmę do girland balonowych oraz kilka balonów napełnionych helem. Hitem okazała się ręczna pompka. Solenizant aktywnie uczestniczył w przygotowaniach do przyjęcia, pompując balony.



OPRAWA MUZYCZNA


O muzykę zadbał mój syn, który podpatrzył, jak tata włącza gramofon i po prostu go uruchomił. Posiada również swój gramofon i nie zawahał się go użyć. Niedawno syn zaczął sobie podśpiewywać różne piosenki, więc muzyka śpiewana również się pojawiła - jego ulubiona piosenka to prawdopodobnie "Sto lat".



PREZENTY


Prezenty były nadzwyczaj udane - zarówno te podpowiedziane gościom, którzy o to poprosili, jak i te samodzielnie przez nich wybrane. Mój dwulatek otrzymał:

  • Hulajnogę Mini Micro Baby Seat 3w1. Kupiliśmy ją kilka tygodni wcześniej, żeby mógł sobie już jej poużywać, póki pogoda na to pozwalała, a chętni po prostu sfinansowali.
  • Klocki Magformers. Syn miał niewielki komplet, ale tak nam się podobają (nie wiem, komu bardziej - synowi czy jego rodzicom), że poprosiliśmy o więcej. Taka ilość daje dużo więcej możliwości.
  • Lego Duplo Pizzeria. Również zabawka z mojego wyboru i sprawdziła się rewelacyjnie. Synowi zaczyna powstawać małe miasteczko Duplo, więc odgrywa coraz więcej scenek.
  • Hejka Kolejka - drewniany zestaw torów z pociągiem. Też mieliśmy z bratem tego typu zestaw wiele lat temu.
Podczas przyjęcia syn bawił się na zmianę wszystkimi otrzymanymi tego dnia prezentami. Goście też byli wyjątkowo chętni do zabawy z solenizantem.





Myślę, że solenizant nieźle się bawił. Wyglądał na zadowolonego. Rodzina, ulubione jedzenie, balony, nowe zabawki i nic więcej nie potrzeba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz