wtorek, 1 sierpnia 2017

Tu i teraz. Podsumowanie lipca 2017 (rok i 10 miesięcy syna)


Mój syn skończył w lipcu 22 miesiące.


Mówił:

  • mnóstwo nowych słów. Jedne bardziej wyraźnie, inne mniej, w zależności od stopnia trudności słowa. Zaczęło się od tutaj, które męczył kilkaset razy dziennie, a później ruszył z kopyta i nagle zaczęło się pojawiać po kilka nowych słów dziennie. Nawet było słowotwórstwo: sikupka,
  • zdania: ul bach, kicia jeść, tam jest kosz, babcia, ziemniaki daj. I wiele innych. Ciekawie brzmią te pierwsze zdania dziecka - takie łączone wyrzucane z siebie po kolei słowa bez intonacji,
  • bardzo często: Ja! Sam!
  • rozróżnia "ja" od "ty",
  • rozumie i nazywa przeciwieństwa: np. dużo-mało, suchy-mokry, czysty-brudny, ciepły-zimny.


Jadł:

Wciąż bardzo wybiórczo, ale spróbował rybę i zupę pieczarkową. Oczywiście zupę-krem, bo inne konsystencje zup na razie nie przechodzą, mimo że kiedyś nie miał z nimi problemu. Chętnie jadł to, co sam wyciągnął z szafki. Po obiedzie w domu często chciał iść do babci (stety-niestety mieszka baardzo blisko), siadał przy stole i zamawiał: jeść ziemniaki!


Umie:

Sam wyjąć z szafki kuchennej jedzenie. Otwiera szafkę ze spożywką i wyjmuje ryż ekspandowany, oliwki. Tym sposobem interesuje go też jedzenie, którego nie zna, i chce spróbować. Pomaga mi także w ten sposób podczas gotowania - podaje wybrane produkty z szafki.


Umie sam umyć sobie ręce i buzię po posiłku. I dobitnie podkreśla, że zrobi to sam, żeby przypadkiem nie przeszło mi przez myśl, żeby mu pomóc. W ogóle mi to nie przechodzi przez myśl. Potrafi umyć (czyt. opłukać) sobie kubek. Tu bardzo przydaje się kitchen helper, o którym pisałam tu.


Potrafi zasnąć wieczorem bez bujania! Dla mnie wielkie wow. Niesamowite i uwalniające mój kręgosłup. Jak to się stało? Przypadkiem. Po prostu się doczekałam. Któregoś razu po uśpieniu syna w chuście położyłam go na łóżku, a on się przebudził, ale nie płakał jak wcześniej, tylko powiedział: "mama, obok". Więc tak leżeliśmy, on patrzył to na mnie, to na sufit, to kazał się przytulić, to puścić, coś poopowiadał. I zasnął. Następnym razem zdecydował, że do chusty nie chce, tylko od razu położyć się obok mnie.

Uwielbia:

Jeździć w foteliku rowerowym! Ten wykrzyknik bierze się stąd, że nie podejrzewałabym dziecka, które nie lubi jazdy autem i wózkiem oraz lotu samolotem (gdy trzeba być przypiętym pasami), o polubienie, a co dopiero pokochanie fotelika rowerowego. Chcieliśmy kupić fotelik na kierownicę dla lepszych widoków, ale nie było możliwości zamontowania go na rower męża, więc kupiliśmy na tył. Z lekką obawą i podejściem pt. "najwyżej poczekamy aż do niego dojrzeje, choćbyśmy mieli jeździć dopiero za rok", pokazaliśmy synowi fotelik, a on od razu poprosił o kask i kazał się wozić.

Noszenie. Znów potrzebuje dużo noszenia, bujania. W tym miesiącu ta potrzeba bardzo się nasiliła.

Bawił się:




Na podwórku wciąż najciekawiej, więc piaskownica, drewniany domek i place zabaw, ze szczególnym uwzględnieniem huśtawek (ogromna potrzeba bujania). W domu: klocki Magformers, klocki Lego Duplo dom rodzinny, karty obrazkowe Kapitan Nauka, ciastolina, naklejki.


Odnowił zainteresowanie swoim drewnianym telefonem, przez który rozmawia podobno z babcią:
- Cześć!
- ...
- Yhy, no, bla bla bla, babcia, chodź, tu.
- ...
- Pa!

Jeśli chodzi o zabawy bez zabawek to na topie jest po prostu życie codzienne: przesypywanie, przelewanie, krojenie ziemniaków, obieranie cebuli, przynoszenie mi potrzebnych składników, czyli szeroko pojęta pomoc w przygotowaniu posiłków, wycieranie stołu, zamiatanie, wieszanie prania.



Czytał:


I wiele innych, ale te były najczęściej czytane.

Ostatnio nawiązuje z książkami niecodzienne relacje - chce "wyjąć" to, co jest na obrazku. Na przykład jedzenie. Pełny oburzenia mówi: "Daj! Nie da się!" Próbował też wejść do narysowanego w książce domu. Po prostu nogą. I do basenu też się pchał. Nawet polizał maliny z kolorowanki.

Czytałam:

  • "Sztuka prostoty", Dominique Loreau. Bez większych zachwytów.
  • "Wychowanie bez nagród i kar. Rodzicielstwo bezwarunkowe", Alfie Kohn. Jestem w trakcie. Gorąco polecam.


Czuję:

Radość, nadzieję, ulgę, podekscytowanie, wyczerpanie, wzruszenie, rozczarowanie.
Radość z pięknych chwil spędzonych z dzieckiem, bo one też są.
Nadzieję, że się dogadamy. Szczególnie mocno poczułam ją po warsztatach z zakresu Porozumienia bez przemocy, w których uczestniczyłam z mężem. Ale nie ukrywajmy - po przeczytaniu książki czy warsztatach czuje się tę moc, a później zwykle nie ma się już takiego zapału.
Ulgę, gdy usypiam moje dziecko. To usypianie jest obecnie przyjemniejsze, nie ma walki ze snem.
Wyczerpanie i fizyczne zmęczenie ciągłym noszeniem syna, jego zmiennymi nastrojami, tym że od zawsze jest nieprzewidywalny.
Wzruszenie, gdy mój syn jest czuły. Jeszcze niedawno nie potrafił spokojnie leżeć i po prostu się przytulać, więc bardzo to doceniam. Kiedy chce się przytulić, mówi: "Mój, mój".
Rozczarowanie, kiedy ktoś w moim bliskim otoczeniu mi mówi, że sama jestem sobie winna, bo przyzwyczaiłam dziecko do noszenia.

Chciałabym:

Więcej wolnego czasu. Tylko dla siebie.

Planuję:

Nie kupować ubrań (dziecięcych również) w tym kuszącym czasie wyprzedaży.
Częściej pisać na blogu. Mój osobisty plan na początku miesiąca zakładał raz na tydzień, ale nie wyszło. Ostatnio, wybierając między czytaniem a pisaniem, częściej wybieraniem czytanie - zakolejkowało mi się sporo książek, a czasu wolnego szczególnie dużo nie znajduję.

Pracuję nad:

Jeszcze większą redukcją straty czasu w internecie.

Potrzebuję:

Lodów rzemieślniczych w lodówce. Mogłabym je zjeść w nocy w samotności - syn by nie widział i mi nie zjadł. Bo w ciągu dnia on widzi wszystko.

Czekam na:

Powrót męża z delegacji. W sumie nie będzie go prawie 2 tygodnie.

Odkryłam:

Bardzo dobre wpisy o zabawkach dla dzieci ⇨ Prezenty na roczek i Zabawki dla niemowląt 0-6 miesięcy.
Ponowne odkrycie artykułu, który jest mi obecnie bardzo bliski ⇨ Dlaczego High Need Babies nie wyginęły (I dlaczego trudno być matką)?
I kolejne ponowne odkrycie - grupa na Facebooku, do której kiedyś w jej początkach należałam, ale chyba mało się w niej działo i się wypisałam. Teraz wzięłam się za czytanie książki na ten temat i czerpię wiedzę z grupy ⇨ Self-Reg dla rodziców - miłość, łagodność, bliskość, zrozumienie i spokój

Na blogu


Jeśli przegapiliście coś z bloga, to zapraszam do nadrobienia zaległości. W ubiegłym miesiącu napisałam takie artykuły:
Co u nas? Podsumowanie czerwca 2017 - rok i 9 miesięcy mojego dziecka
⇨ Seria książek Poznaję dźwięki! - muzyka
⇨ Nie masz już siły walczyć o zmianę pieluchy? 20 rad, co zrobić, gdy dziecko nie znosi przewijania

Tyle w skrócie działo się u nas w lipcu. Dajcie znać w komentarzach, jak Wam minął ten miesiąc :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz