wtorek, 22 sierpnia 2017

Nie ma obiadu, bo cały dzień trzymałam dziecko, czyli co zrobić, by mieć obiad, gdy jednocześnie masz dziecko


Dziecko wisi u twej nogi, gdy gotujesz obiad. Znasz to? Ja już na szczęście zdążyłam o tym zapomnieć. Przez ostatnie dwa lata ugotowanie obiadu bywało nie lada wyczynem.
Przez ten czas w zależności od wieku i stopnia trudności okresu, jaki przeżywał mój syn, zapewniałam swojej rodzinie obiad na różne sposoby. Oto one (czasem trzeba je ze sobą łączyć, żeby obiad wystąpił codziennie):

  • Planuj obiady na cały tydzień. Łatwiej i szybciej jest ugotować obiad, jeśli zaplanujesz menu wcześniej. Ja planuję w piątek. Mam dzięki temu gotową listę zakupów i w sobotę możemy zrobić zakupy na cały tydzień, a w tygodniu tylko ewentualnie dokupić potrzebne świeże składniki. W rezultacie tylko raz w tygodniu przeglądam książki kucharskie czy przepisy w internecie, nie tracąc czasu każdego dnia. Planuj przede wszystkim szybkie i proste obiady.

  • Gotuj większe porcje w weekendy (lub inne dni, gdy dzieckiem w tym czasie może ktoś inny się zająć) i zamrażaj nadmiar. Zwykle w weekendy gotujemy coś bardziej czasochłonnego i robimy to razem - mąż, syn i ja. Jeśli synowi się już nudzi, to nie ma problemu z dokończeniem przygotowywania posiłku, bo druga osoba zajmuje się dzieckiem. Dodatkowo mam taki system, że zupy gotuję tylko w weekendy. Przygotowuję duży garnek bulionu warzywnego stanowiącego bazę do wielu zup. Gotuję 2 rodzaje zup i zostaje dodatkowo 5-6 porcji, które mrożę w pojemnikach mieszczących porcję dla mnie i dla syna. Codziennie jemy inną zupę, ponieważ zostaje coś z poprzedniego weekendu. Wiem, wiem, ktoś zarzuci, że "uciekają" w ten sposób witaminy i nie wyciskam maksimum wartości odżywczych z przygotowanych posiłków. No cóż, coś za coś.


  • Gotuj na raty. Nawet jeśli dziecko "gotuje" z tobą, to może dość szybko mu się to znudzić i chcieć robić po chwili coś innego. Podziel więc przygotowywanie posiłku na etapy.

  • Nieporuszające się jeszcze dziecko połóż blisko siebie na macie/materacu/kocu w bezpiecznym miejscu. Był taki okres w życiu mojego syna, że wystarczyło mu patrzenie na mnie podczas gotowania.

  • Przeznacz dla dziecka jedną z szafek kuchennych. Wymieniaj w niej co jakiś czas atrakcyjne dla niego przedmioty. Garnki, łyżki, foremki do babeczek i surowy makaron są naprawdę fascynujące. Nawet bardziej niż zabawki. Dziecko się bawi, a ty gotujesz.


  • Daj dziecku do przejrzenia książkę kucharską. To jedna z ulubionych lektur mojego syna. Jednak jest pewien mankament tego rozwiązania - dziecko może się nakręcić na jakąś potrawę z obrazka.


  • Włącz dziecko do gotowania. Zrób lub kup gotowy kitchen helper, posadź dziecko na blacie kuchennym albo postaw na krześle. Na początku może wystarczyć opowiadanie, co w danej chwili robisz, pokazywanie poszczególnych składników. Później dziecko zacznie się garnąć do wsypywania, wrzucania, odmierzania, mieszania składników, ugniatania ciasta, wciskania przycisków robota kuchennego itp. Mój syn obecnie już wie, co w jakiej szafce się znajduje, więc coraz częściej przynosi mi potrzebne składniki, garnki, talerze, sztućce. W takim wspólnym gotowaniu pojawia się także pewna ukryta korzyść - dziecko może być bardziej chętne do spróbowania tego, w przygotowaniu czego uczestniczyło. Niestety nie zawsze gotowanie z dzieckiem jest najszczęśliwszym rozwiązaniem. Bywa, że mój syn nie robi nic innego jak krzyczenie przez 10 minut, wpatrując się w patelnię: "Placki jeść!" Gorzej, jak odkryje, że robię frytki. Mam wtedy gwarantowane 40 minut wpatrywania się w piekarnik z okrzykami: "Frytki jeść!" A później okazuje się, że wcale nie był taki głodny, na jakiego wyglądał.


  • Włóż dziecko do chusty (lub nosidła, o ile już samodzielnie siada) i gotuj. Moje dziecko w nosidle widzi głównie plecy, więc nie jest to dla niego zbyt atrakcyjne. Ale zamotane w chustę dziecko na plecach rodzica może widzieć więcej. Syn często tak spędzał ciężkie dla siebie miesiące. Przy okazji czasem nawet usnął. Gorzej, gdy nastawał czas niechęci do chusty.


  • Wsadź dziecko do krzesełka do jedzenia. Postaw blisko siebie i daj mu coś do zabawy. Daj coś skosztować, ale z umiarem, bo później może nie zjeść obiadu. Może nawet zobaczy, jak gotujesz.

  • Gotuj, gdy dziecko śpi - w czasie drzemki w ciągu dnia lub dzień wcześniej wieczorem. To jest najmniej lubiana przeze mnie opcja, ale czasem inaczej po prostu się nie da. Mój nieodkładany w pewnym okresie syn przyzwyczaił mnie, że gdy on śpi, ja nie mogę robić nic innego niż czuwać i np. czytać książki. Także drzemka mojego dziecka jest najczęściej czasem dla mnie i mam nadzieję, że tak pozostanie jak najdłużej.

  • Skorzystaj z pomocy rodziny. Już sobie postanowiłam, że jeśli znów znajdę się w sytuacji z noworodkiem, to już nie gotuję, tzn. na początku nie ma o tym mowy. Głównym zadaniem matki powinno być nawiązywanie relacji z dopiero co narodzonym dzieckiem, odsypianie ciężkich nocy i odpoczywanie, a nie stanie w kuchni, gdy dziecko śpi. Z doświadczenia wiem, że świeżo upieczone babcie bardzo chciałyby pomóc, ale niekoniecznie wiedzą jak i często chcą się skupić się na noworodku, którym de facto chciałaby i powinna zająć się jego mama. Jeśli więc twoja mama lub teściowa oferuje pomoc, poproś ją o ugotowanie obiadu. Niestety babcie jeszcze wierzą w mit diety matki karmiącej, więc jeśli karmisz piersią, chętna niesieniu pomocy kobieta może po prostu nie wiedzieć, co ugotować. Naprowadź ją - wystarczy, że będzie to coś zdrowego.

  • Zamów gotowy obiad do domu albo zjedz na mieście. Stwórz sobie listę sprawdzonych punktów, w których zamówisz zdrowy obiad.

  • Kup gotowy obiad w sklepie. Nie musisz mieć zawsze domowego posiłku. Wystarczy czytać etykiety i nawet w markecie można znaleźć coś o niezłym składzie.

A jakie ty masz sposoby na zapewnienie rodzinie obiadu przy dziecku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz