piątek, 19 maja 2017

Butelka, kubek, bidon czy szklanka, czyli o naczyniach do picia dla dzieci


Zbliża się lato. Idealny czas na umożliwienie dziecku uczenia się samodzielnego picia. Bo co się wyleje, to szybko wyschnie ;)

Roczne dziecko (a nawet młodsze) jest w stanie pić ze szklanki. Nie potrzebuje butelki ani niekapka. Zobaczcie, jak to wyglądało u nas i z czego moim zdaniem warto korzystać, a od czego trzymać się z daleka.

Butelka ze smoczkiem


Mój syn jest od początku karmiony piersią, ale w szpitalu dodatkowo zaczęto podawać mu mleko modyfikowane. Wprowadzenie butelki, gdy dziecko jeszcze uczy się ssać pierś, jest bardzo ryzykowne, ponieważ karmienie piersią i butelką różnią się od siebie, więc maluch może mieć trudności z przestawieniem się z jednego sposobu karmienia na drugi. Teraz już wiem, z czego m.in. wynikały nasze problemy w pierwszym miesiącu życia mojego dziecka. Butelka, która na pewno nie zaburzy karmienia piersią, nie istnieje.

Dzieci karmione mlekiem modyfikowanym piją oczywiście z butelki, ale warto w pewnym momencie zacząć wprowadzać kubek, tak aby po 12 miesiącu życia dziecko całkowicie na niego przestawić. Swoją drogą po 12 miesiącu życia wystarczy odpowiednio zbilansowana dieta i mleko modyfikowane nie jest już potrzebne.

Kubeczek do pojenia



Gdy któregoś dnia chciałam podać synowi moje mleko w butelce, okazało się, że nie potrafi już z niej pić. To częsty przypadek wśród dzieci karmionych piersią. Alternatywą może być kubeczek do karmienia. W swojej ofercie ma go Medela, a także Lovi, gdzie jest dostępny w komplecie z wszystkimi butelkami oraz kubkami treningowymi i niekapkami jako element składowy - pokrywka.

Aby nakarmić niemowlę takim kubeczkiem należy [1]:

  • napełnić kubek do 3/4,
  • zabezpieczyć ręce dziecka np. spowijając je (mój syn tak machał rękami, że niejednokrotnie wytrącił mi kubek z ręki),
  • ułożyć dziecko w pozycji półleżącej, przytrzymując dłonią górę jego pleców, a palcami i kciukiem szyję, tak aby dziecko mogło swobodnie unosić podbródek,
  • ułożyć delikatnie kubeczek na dolnej wardze i lekko przechylić, aby mleko dotknęło górnej wargi, a dziecko samo zacznie zgarniać porcje pokarmu - nie wlewaj mu mleka do ust, bo może się zakrztusić,
  • trzymać kubeczek, powoli go przechylając, aby dziecko ssało, a nie piło, a mleko cały czas dotykało jego górnej wargi,
  • dolać płynu, gdy pozostanie go ok. 1/4 objętości.


Doidy Cup



Gdy moje dziecko miało około 5 miesięcy, kupiłam Doidy Cup. Jest to plastikowy, pochyły kubek rekomendowany już od 3 miesiąca życia, więc od tego wieku można używać go jako alternatywę dla butelki. Dzięki specyficznemu kształtowi kubka dziecko ma ułatwioną sprawę, ponieważ widzi zawartość i nie musi odchylać głowy mocno do tyłu. Poza tym w przeciwieństwie do butelek ze smoczkiem łatwo utrzymać go w czystości.

Doidy Cup świetnie sprawdza się przy rozszerzaniu diety metodą BLW. Służy nie tylko do podawania wody, ale także do zupy, kefiru, jogurtu czy koktajlu. Mój syn, jak już pisałam w artykule na temat sztućców, zupy zaczął jeść dopiero po roczku, bo po kilku wcześniejszych nieudanych próbach dałam sobie z tym spokój. A zaczynałam właśnie od tego pochyłego kubka. Idealne na początek były zupy kremy, ponieważ nie wylewały się tak łatwo jak woda. Zupy składające się z elementów o różnych konsystencjach typu ogórkowa czy pomidorowa też można w nim podawać tzn. część mokra do kubka, a część stała - na talerz.


Gdy syn miał 5 miesięcy, używałam Doidy Cup do podawania mojego mleka. Karmiłam podobnie jak to zostało opisane wyżej w przypadku kubeczka do pojenia, a później zaczęłam opierać plecy syna o swój brzuch. Ręce dziecka szalały i próbowały mi go wyrwać, ale z czasem syn pozwolił się tak karmić. Gdy po 6 miesiącu zaczęłam rozszerzać dietę, w Doidy Cup podawałam wodę, którą proponowałam podczas posiłku. Na początku ja trzymałam kubek, a syn pił. Później zaczął trzymać za uchwyty, a ja tylko lekko podtrzymywałam kubek. Z czasem zaczął sam sięgać po kubek, w którym znajdowała się niewielka ilość wody. Od około 13 miesiąca pije bez rozlewania. Możliwe, że nastąpiło to wcześniej, ale z tamtego okresu mam uwiecznione samodzielne picie, więc na pewno wtedy już to umiał.

Do nauki samodzielnego picia z otwartego kubka potrzebna jest przede wszystkim cierpliwość. Pamiętam, że syn musiał wiele razy na siebie wylać zawartość - czasem przypadkiem, a czasem specjalnie - żeby się przekonać, czy za każdym razem osiągnie ten sam efekt. Ale kiedy już przetestował, że grawitacja rzeczywiście działa, zaczął trzymać kubek i pić sam. W tym okresie przydają się śliniaki - polecam BabyBjorn. Więcej o śliniakach napisałam tu.

Bidon z rurką



Doidy Cup bardzo polecam, ale nie na spacer. Na wyjścia potrzebowałam czegoś, do czego nie trzeba będzie na bieżąco dolewać wody i z czego dziecko tak łatwo tej wody nie wyleje. Z drugiej strony nie spodziewałam się, że mój syn w ogóle zacznie tak od razu z bidonu pić. Uznałam, że ma na to jeszcze czas - w końcu pierś zaspokajała jego pragnienie i dzieci na początku nie są świadome, że wodą również mogą się napić, więc liczyłam się z czasochłonnym procesem. Bidon z rurką kupiłam, gdy moje dziecko miało 6 miesięcy. Kupiłam, umyłam i dałam do ręki, a on ot tak się napił. Więc z praktycznego punktu widzenia nie wiem, jak nauczyć dziecko pić z rurki. Na pewno warto proponować picie - szczególnie podczas posiłku. Podobno niektórzy zaczynają od musów owocowych w saszetkach, bo działa to na podobnej zasadzie, a zadanie jest ułatwione, bo najprościej na początku pić przez szerszy otwór. Należy zwrócić uwagę, żeby dziecko nie przygryzało rurki bidonu - mają ją obejmować jedynie wargi i powinna się ona znajdować na środku ust.

Ale to nie koniec. Nie było tak, że syn raz pociągnął wodę z bidonu i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Na początku synowi wylewał się z buzi ostatni łyk wody, którą zaciągnął. Bo picie przez słomkę jest skomplikowane, ale świetnie ćwiczy wiele mięśni twarzy. Logopeda, z którą rozmawiałam, bardzo polecała ćwiczenia z rurką. Wkrótce nastąpił czas, gdy moje dziecko odkryło, że bidonem można się świetnie bawić - zaciągać wodę ustami i wypluwać tak dla zabawy. I tak kilka razy. Uwielbiał to robić na spacerach, ale było gorąco, więc koszulka schła. Dlatego nadchodzące lato szczególnie polecam do nauki picia.

Bidonu używam nie tylko poza domem. Kładę go w domu zawsze w to samo miejsce znajdujące się w zasięgu małych rąk, aby syn miał łatwy dostęp do wody również poza posiłkami. Syn pije z niego, gdy tylko ma ochotę i nie musi mnie prosić o podanie wody.

Moje dziecko ma dwa bidony: Skip Hop i Canpol. Oba sprawdzają się dobrze. Skip Hop jest droższy i ciekawszy z wyglądu, ale obrazek po jakimś czasie się zmywa i nie wygląda już tak ładnie, ale za to bidon ma uchwyt i odrobinę szerszą słomkę, co początkującemu może trochę ułatwić sprawę.

Szklanka



Czasem zapomniałam wziąć ze sobą bidonu z rurką i wtedy dawałam dziecku to, co było akurat w miejscu, w którym przebywaliśmy (szklanka, kubek). Pewnego dnia (bodajże około 14 miesiąca życia) zauważyłam, że syn wziął moją szklankę z mojej szafki nocnej i pił moją wodę. Zdziwiona nie byłam, bo przecież dzieci uczą się przez naśladowanie i uwielbiają robić to, co rodzice. Nie uronił ani kropli, a szklanka była cała. Mam wrażenie, że picie z dorosłej szklanki dla takiego malucha to jak dla mnie picie z wiadra, więc kupiłam mu małe szklanki, ale i tak uwielbia podbierać mi moją szklankę. Obecnie mój półtoraroczniak pije nawet z ceramicznego kubka.



A kubek niekapek?


Niektórym rodzicom wydaje się, że kolejnym etapem po butelce jest niekapek. Otóż nie! Niekapek jest kompletnie niepotrzebny, a logopedzi uważają go wręcz za szkodliwy. Podczas picia z kubka niekapka pracują te same mięśnie co w przypadku butelki ze smoczkiem, więc dziecko wcale nie idzie do przodu. Odruch ssania zamiast zanikać, utrwala się. To może negatywnie wpłynąć na rozwój aparatu mowy. Niekapki wydają się wygodne, ponieważ dziecko się nie oblewa, ale to wynik tego, że taki kubek wykonuje całą pracę za dziecko, które nie musi dbać o to, żeby nic się nie wylało. Na dodatek ustnik znajduje się pomiędzy zębami i dzieci często go gryzą, a to może mieć niekorzystny wpływ na zgryz. Zatem niekapka lepiej nie kupujcie.

Istnieją także takie wynalazki jak kubek 360. Niby przypomina otwarty kubek, ale nie kapie. System uszczelniania w takim kubku znów wykonuje część pracy za dziecko, które nie musi angażować tych samych mięśni co podczas picia z kubka bez tego systemu.

Zatem z czego pić?


Krótko i na temat: Doidy Cup lub szklanka w domu, a bidon z rurką na spacer. Natomiast niekapkowi mówimy stanowcze nie.


Nauka samodzielnego picia już dawno u nas zakończona. O sztućcach dla dzieci pisałam kiedyś tu. Niebawem napiszę także o talerzach i miskach. A może jest coś związanego z samodzielnym jedzeniem, o czym chcielibyście przeczytać? Jestem otwarta na Wasze pomysły.

Źródła:
1. Po prostu piersią, Gill Rapley, Tracey Murkett, Warszawa 2015

5 komentarzy:

  1. Oj z synem namęczyłam się zanim znalazłam odpowiedni kubek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy Lili przetestowałam naprawdę sporo różnych produktów i w zależności od jej wieku z wielu byłam zadowolona :). Aktualnie pije normalnie ze szklanek i kubków, ale na noc ma jeszcze przy łóżku bidon ze słomką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze mnie nie dotyczy ale kiedyś ten wpis z pewnością mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat jak najbardziej dla nas. Mamy problem z odstawieniem od butelki. Pije z kubka owszem ale z bidona nie potrafi ani ze slomka. Nie potrafi zassać i sie denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cały przekrój! Można przebierać i wybierać! :) Klaudia J

    OdpowiedzUsuń