sobota, 18 marca 2017

Jak przystosować przedpokój dla dziecka, czyli pierwszy krok do samodzielnego ubierania się


Kto lubi ubierać dziecko na spacer? Zimą. Ja! A nie znosiłam tego, bo moje dziecko coraz bardziej tego nie lubiło. Syn chciał iść na spacer, ale nie pozwalał się ubrać. Po powrocie też nie było łatwo rozebrać siebie i uciekające, zniecierpliwione dziecko.
Supersyn zawsze zaznaczał swoją niezależność. Kilka miesięcy temu wraz z nastaniem zimy wybranie się na spacer zrobiło się nieznośne. Męczyłam się ubierając niechętne temu dziecko i w międzyczasie siebie. Uznałam, że skoro coraz bardziej nie lubi być ubierany, to czas już, żeby zaczął uczyć się robić to sam. Umożliwiłam mu tę naukę najlepiej jak potrafiłam - nie przeszkadzając, w razie potrzeby pomagając i odpowiednio przystosowując otoczenie. Pierwszym krokiem do samodzielnego ubierania jest samodzielne rozbieranie - moje 1,5 roczne dziecko jest na początku tej drogi. Zdejmuje czapkę, rozsuwa zamek w kurtce, rozwiązuje sznurówki. Ale najbardziej podoba mu się przynoszenie ubrań, o które poproszę, gdy się ubieramy i odkładanie ich na miejsce, kiedy się rozbieramy. A ja mam wtedy chwilę, żeby ubrać/rozebrać siebie.

Nie wiem, jak będą rozwijać się te umiejętności, ale obecnie wybieranie się na spacer z moim 1,5 rocznym dzieckiem wygląda tak:
- bierze swoje buty i siada na podeście, a ja mu je zakładam,
- wyciąga komin, który pomaga mi założyć,
- podaje mi kurtkę, wkłada do niej ręce, a ja robię resztę,
- usiłuje założyć czapkę,
- przynosi rękawiczki, a ja mu je zakładam.
Na razie mówię, co ma mi przynieść, chociaż mam wrażenie, że już pamięta kolejność, w jakiej się ubieramy.
Powrót wygląda tak:
- zdejmuje i wkłada do koszyka rękawiczki i czapkę,
- rozsuwa zamek w kurtce, ja zdejmuję mu jeden rękaw, a jemu często udaje się zdjąć drugi,
- odwiesza kurtkę,
- zdejmujemy wspólnymi siłami komin,
- siada na podeście i usiłuje rozwiązać sznurówki, a ja zdejmuję mu buty, które później odkłada na miejsce.


Co jest potrzebne? Dużo cierpliwości, czasu (trzeba zacząć wychodzić z odpowiednim wyprzedzeniem) i stworzenie dziecku własnego kącika w przedpokoju - wieszaki oraz kosz na czapkę i szalik na odpowiedniej wysokości. Cieszę się, że nauka samodzielnego ubierania zaczęła się od tego miejsca. Widzę, że to dobre na początek, bo odzież wierzchnia występuje w małej ilości, więc odpada problem z wyborem którą kurtkę czy buty ubrać - moje dziecko w zasadzie wyboru nie ma.

Kącik mojego syna w przedpokoju jest urządzony z zakupów w IKEA. Nie są to żadne specjalne produkty dla dzieci - po prostu zostały zawieszone na odpowiedniej wysokości. Stanowią jedną całość z naszymi wieszakami - nad rzeczami dziecka wiszą nasze kurtki.
Mamy trzy wieszaki - dla każdego członka rodziny jeden. Fajne są też typowo dziecięce kolorowe haki i wieszaki. Jeśli komuś spodobał się kosz na czapkę, szalik i rękawiczki, to muszę rozczarować - nie ma go już w sprzedaży, ale widzę, że można kupić podobne koszyki, które pewnie podobną funkcję bez problemu spełnią. Buty leżą po prostu na podłodze. Tak jak i dorosłemu dziecku bardzo przydaje się przy ubieraniu lustro - wystarczy na tyle wysokie, że obejmie i rodzica, i malucha. Zachęcam do przystosowywania otoczenia i tworzenia kącików dla dziecka w każdym pomieszczeniu.

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub moją stronę na facebooku, żeby być na bieżąco.

3 komentarze:

  1. Na klatce schodowej mamy wieszaczek z domkiem i górami. Wisi niżej niż nasz. Najpierw korzystała z niego Gaba , obecnie należy do Meli. W szafce z butami również dolna szuflada należy do najmłodszej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytała z zaciekawieniem- moja Hela ma 8 miesięcy i powoli myślę o tym jak to zorganizować, by w jak największym stopniu mogła takie rzeczy robić samodzielnie. Dzięki za wpis!
    Pozdrawiam, Magda z sasanki.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas wszystko wygląda bardzo podobnie. Henio też ma półtora roku i też zaczyna próby jakiejś tam samodzielności przy ubieraniu. Dlatego wszystko, co tylko można było mu udostepnić na jego wysokości, już tam jest. Bardzo cieszy go to, że może zrobić coś sam, więc nie widzę powodów, by go tej radości pozbawiać ;)

    OdpowiedzUsuń