środa, 15 lutego 2017

Książki toaletowe


Temat odpieluchowania prędzej czy później będzie dotyczył każdego rodzica. Żeby dziecko oswoić z tematem, można na tę okazję zaopatrzyć się w fachową książeczkę. W moje ręce trafiły dotychczas trzy takie książki. Czytam je - a jakże - w toalecie, gdy syn siedzi na nocniku.

"Nocnik Maksa"



Autor: Eva Eriksson
Liczba stron: 16
Moja ocena: 2/6
Ocena supersyna: 3/6
Do kupienia tu

"Nocnik Maksa" to krótka historyjka o tym, jak zbuntowany Maks nie chce siedzieć na nocniku. Za to piesek chce, więc Maks pokazuje mu, jak to zrobić, a na końcu wszyscy siedzą razem i szczęśliwie na nocniku. Książka dość szybko zyskała moją negatywną opinię - po tym, jak Maks wykrzyczał: "Głupi nocnik!" uznałam, że nie chcę, żeby moje dziecko czytało książkę z tak negatywnym przekazem na temat nocnika. Książka ma kartonowe strony, więc jest odporna na niszczycielskie rączki maluchów. Tekstu jest w niej bardzo mało - zdania są krótkie i bardzo proste. Może jest to na plus, ale mój niespełna 1,5 roczny syn lubi też książki z dużo bardziej rozbudowaną fabułą. 





"Pan Pielucha"



Autor: Ta Tatoi
Liczba stron: 16
Moja ocena: 4/6
Ocena supersyna: 4/6
Do kupienia tu

W książce "Pan Pielucha. Na straży suchych majtek" temat odpieluchowania pojawia się między wierszami - nie ma w niej siedzącej na nocniku postaci. Bohaterami są Pan Pielucha i Pan Nocnik. Tytułowy bohater jest marzycielem, który chciałby podróżować, ale żeby to zrobić pupa musi być sucha. Pod koniec opowieści pojawia się Pan Nocnik, któremu marzy się jedynie stanie na straży suchych majtek. Ogromny plus za całkiem ładne rymy - w niektórych książkach dla dzieci spotkałam się z dość naciąganymi rymami, a tu rym brzmi dobrze i tworzy ciekawą opowieść. Jest to także książka z twardymi kartonowymi stronami. 





"Nocnik nad nocnikami"



Autor: Alona Frankel
Liczba stron: 46
Moja ocena: 5/6
Ocena supersyna: 6/6
Do kupienia tu

O "Nocniku nad nocnikami" już pisałam. Oboje bardzo go lubimy czytać. Tłumaczy wprost, co i jak. Że siusiak jest do siusiania, a w pupie mała dziurka do robienia kupki. Że Bolek poczuł, że musi zrobić kupkę. Mama jest cierpliwa i bez emocji przyjmuje to, że Bolek czasem robi kupkę do pieluszki, a czasem nie trafi do nocnika, aż w końcu robi całą kupę i całe siku do nocnika. Później razem z mamą wylewają całą zawartość nocnika do ubikacji i machają kupie pa pa - mój syn chyba tak się utożsamia z bohaterem, że też tak robi. Korzystanie z nocnika autorka opisała bezstresowo i delikatnie. Uwielbiam bezpruderyjność i bezpośredniość tej książki. Mogę się jedynie przyczepić do tego, że książka ma miękkie kartki i już trochę się zużyła po kilku miesiącach użytkowania oraz do tego, że mama jest z Bolka dumna, że robi kupę i siusiu do nocnika - nie chcę wywierać w tej kwestii takiej presji na dziecku. 








Na pewno jest jeszcze kilka nocnikowych książek - jak się na nie natknę, dodam swoją (i supersyna) opinię. Obecnie "Nocnik nad nocnikami" mamy w jednej łazience, a "Pana Pieluchę" w drugiej. Natomiast "Nocnik Maksa" chętnie zwrócę do biblioteki.

Zobacz więcej moich recenzji i zdjęć książek dla dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz