piątek, 17 lutego 2017

Pomóż mi, mamo, pomagać w kuchni, czyli o kitchen helper słów kilka


Wiele mam (a może i ojców również) małych dzieci zastanawia się, jak by tu ugotować obiad, gdy na jej (ewentualnie jego) nodze wisi dziecko. Wisi i strasznie marudzi, bo jest głodne, ale nie wie, że im dłużej będzie wisieć, tym dłużej i bardziej będzie głodne, bowiem trudniej jest gotować z wiszącym u nogi dzieckiem niż bez niego. Jednym z rozwiązań tej patowej sytuacji jest umożliwienie maluchowi obserwowania tego, co robimy i pozwolenie na pomaganie. Dzieci przecież uwielbiają naśladować to, co robią dorośli. Pomocny w tym będzie swego rodzaju podest - kitchen helper. Kitchen helper - zwany inaczej learning tower - to specjalny mebel, dzięki któremu dziecko może bezpiecznie stać przy blacie w kuchni.




POZWÓL MI ZROBIĆ TO SAMEMU


Syn doczekał się swojego kitchen helpera, gdy mial 14 miesięcy, więc potrafił już samodzielnie chodzić, ale męża nagabywałam o wykonanie go trochę wcześniej. Myślę, że można taką pomoc rozważyć, mając nawet młodsze dziecko. Inna sprawa, czy mniejsze dziecko będzie zainteresowane taką zabawą. Chwilę czekałam zanim syn odkrył, jaką wspaniałą możliwość dostał. Na początku tylko wchodził i schodził ze swojej wieży, a o staniu przy blacie w kuchni nie było mowy - atrakcyjniejsze były ręce mamy albo bycie noszonym na plecach w chuście jak do tej pory. Próbowałam zainteresować syna drobnymi zadaniami podczas przygotowywania potraw, zabawami, zabawkami, ale wciąż nie dał się przekonać. Po prostu musiał do tego dojrzeć i w końcu dojrzał.


Już od małego dziecko może pomagać w kuchni, jeśli ma na to ochotę. Pozwól swojemu dziecku cieszyć się tym, że ma swój udział w przygotowywaniu potraw, które będzie jadła cała rodzina. Niech podaje kromki chleba, wrzuca pokrojone przez ciebie warzywa do miski, wkłada torebkę herbaty do kubka, miesza składniki, lepi ciasteczka, nalewa sobie wodę. Jeśli widzę, że syn jest chętny do pomocy, to mu na to pozwalam. Wolę, żeby gotowanie trwało trochę dłużej niż, żeby wisiał mi nieszczęśliwy u nogi, a tym samym rownież wydłużał czas gotowania, ale w taki mniej przyjemny sposób. Poza tym nie jestem zwolenniczką odsuwania dziecka od życia codziennego ("obejrzyj sobie bajkę, a ja ugotuję i posprzątam") - tak byłoby szybciej, ale czy lepiej. Niech widzi, że rodzice sprzątają, gotują i jeśli ma ochotę, niech się dołączy. Pomoc mojego syna kończy się jedynie tam, gdzie moim zdaniem byłoby to niebezpieczne - nie ma dostępu do noży, wrzątku czy naczyń, w których się coś gotuje. Poza tymi wyjątkami już wyluzowałam. Chce przesypać mąkę, przelać wodę? Proszę bardzo! Mama później pomoże posprzątać.
    

Kitchen helper przydaje się nie tylko do wspólnego gotowania. Syn lubi w nim jeść - szczególnie przekąski. Ostatnio ma nieodpartą ochotę stawania w krzesełku przy stole, a że budzi się we mnie silny sprzeciw wobec jedzenia poza przeznaczonym do tego miejscem, to learning tower przy blacie w kuchni świetnie się nadaje do spożywania posiłków - dziecko nie biega z jedzeniem, a je tak jak chce - na stojąco. Kitchen helper można także podsunąć do zlewu, żeby maluch umył sobie ręce. Dziecko może też stać przy zlewie i bawić się w przelewanie wody (ostatnio u nas na topie).

Syn próbuje sam przesuwać sobie swój podest tam, gdzie chce - do lodówki, zlewu, płyty indukcyjnej. Oczywiście zawsze jest wtedy ktoś obok niego, ale on chce sam, więc pomóc można tylko trochę. Żeby łatwiej było przesuwać stołek i nie generować przy tym zbyt dużo hałasu, warto podkleić nóżki podkładkami filcowymi pod meble.

ZRÓB TO SAM



Można kupić gotowy kitchen helper - ceny zaczynają się od 250-300 zł (np. olx.pl), ale uznaliśmy, że to trochę za dużo. Można też wykonać go samodzielnie. Rodzice małego zajmującego dziecka raczej nie mogą narzekać na nadmiar wolnego czasu. Dlatego szukałam najprostszego rozwiązania, z którym mąż poradzi sobie w najwyżej jeden wieczór. W internecie można znaleźć mnóstwo pomysłów i inspiracji na to, jak wykonać taki stołek. Ja zdecydowałam się na opcję może nie jakoś szczególnie piękną i estetyczną, ale na pewno jest to świetne rozwiązanie dla leniwych. Trzeba się najpierw wybrać do IKEA i sklepu budowlanego oraz ewentualnie pożyczyć wiertarkę, jeśli jej się nie posiada. A teraz do pracy.

Potrzebne będą:
Stołek ODDVAR z IKEA (39,99 zł)
Taboret ze schodkiem BEKVAM z IKEA (49,99 zł)
- 8 wkrętów do drewna
- Impregnat do drewna
- Wiertarka

Instrukcja
1. Złóż taboret ze schodkiem BEKVAM zgodnie z instrukcją dołączoną do opakowania.
2. Złóż część stołka ODDVAR, pomijając jedną z belek poziomych.
3. Nie montuj siedziska stołka ODDVAR zgodnie z instrukcją, tylko za pomocą 4 wkrętów do drewna przymocuj je do drugiej strony nóżek.
4. Taki "odwrócony" stołek ODDVAR przymocuj do siedziska stołka ze schodkiem za pomocą 4 wkrętów do drewna, pamiętając o tym, że strona bez poziomej belki powinna znajdować się po tej stronie co schodki stołka BEKVAM.
5. Zaimpregnuj gotowy kitchen helper.






Mój mąż planuje jeszcze pomalować nasz learning tower. Zabiera się za to od jakiegoś czasu. Ale najtrudniejsze już za nami - ustaliliśmy kolor. Mąż chciał biały, ja chciałam czarny, więc w drodze kompromisu będzie czarny.

Trochę obawiałam się o stabilność tego kitchen helpera, ale okazał się bezpieczny. Dosuwamy go do samych mebli. Wydaje mi się, że w learning towers budowanych na bazie stołka ze schodkiem z IKEA jest zwykle niewiele miejsca dla dziecka, ale dzięki umieszczeniu na nim stołka z większym siedziskiem miejsca robi się wystarczająco dużo - syn może się bez problemu obrócić. Stołek ma schodki, dzięki czemu dziecko może samodzielnie wchodzić i schodzić z niego, kiedy chce. Wysokość pasuje idealnie do mebli kuchennych o wysokości 90 cm. Cena samodzielnie wykonanego learning tower też jest atrakcyjna i przekonująca. Ale nie ukrywajmy - ten kitchen helper nie wygląda oszałamiająco. Może gdyby był chociaż pomalowany (co na pewno supermąż uczyni w niedalekiej przyszłości, bowiem to działa według na pewno znanego wszystkim schematu - ona wymyśliła, on musiał wykonać). Jednak przy zaletach tego wspaniałego mebla na tę wadę przymykam oko.

Owszem, można sobie bez kitchen helpera poradzić i po prostu podstawić przy kuchni zwykłe krzesło. Bez wielu gadżetów można sobie poradzić. Mnie dużo ułatwia learning tower. Przede wszystkim nie muszę mieć oczu dookoła głowy, gdy gotuję - odpada mi pilnowanie, żeby syn nie spadł, ale oczywiście nigdy nie zostawiam go w kitchen helper samego.

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub moją stronę na facebooku, żeby być na bieżąco.

5 komentarzy:

  1. Wiedziałam że skądś znam te stołki! Fantastyczny pomysł! Dla malucha jak najbardziej się sprawdzi, bo moja to już wskakuje na taboret i wszystko "siama" robi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł�� moje dzieci też uwielbiają pomagać w kuchni�� p.s nie ma to jak kompromis ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł. Szkoda, że nie wpadłam na to, gdy moja córeczka była młodsza, bo uwielbiała stać na stołku przy kuchennym blacie i mi pomagać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny pomysł. Syn zawsze obserwował poczynania w kuchni, a teraz już na stolku stoi. Ale byc może przy córce przyda się taki patent. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń