niedziela, 1 stycznia 2017

TOP 3 ulubione ostatnio książki mojego malucha



Mój syn oszalał na punkcie książek, gdy skończył rok. Wcześniej go w ogóle nie interesowały - leżały sobie na półkach, ale go nie obchodziły. Próbowałam mu czytać, ale mnie ignorował i sobie gdzieś wędrował, gdy tylko miałam książkę. Teraz sytuacja jest całkowicie odwrotna.

To ja bym czasem chętnie uciekła, kiedy widzę, że syn mój jedyny niesie znów książkę albo każe mi czytać jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Teraz książki dziecięce kupuję coraz bardziej dla siebie - żeby mieć urozmaicenie. Bo gdy znam już wszystkie na pamiętać, to wiem jedno - czas kupić coś nowego.
Ostatnio mój syn ma trzy ulubione książki.

Niekwestionowane pierwsze miejsce w kategorii "ulubione książki ostatnich tygodni" zajmuje "Pucio uczy się mówić"


Autor: Marta Galewska-Kustra
Liczba stron: 40
Moja ocena: 6/6
Ocena supersyna: 6/6
Do kupienia tu

"Pucio uczy się mówić" to jednocześnie moja ulubiona książka mojego obecnie 15 miesięcznego syna. Czytamy ją kilka razy dziennie nieprzerwanie od ponad miesiąca. Książka ma twarde kartonowe strony, co w przypadku dziecka w tym wieku jest bardzo ważne. Wcześniej syn "wytrzymywał" czytanie maksymalnie 10 stron. Pucio wszystko zmienił. 40 stron połykamy na raz i nawet często raz to za mało. Bardzo podobają mi się ilustracje w książce i proste zdania, które w zasadzie same nasuwają się, gdy patrzy się na to, co dzieje się na obrazkach. Książka jest naszpikowana wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi, a mój syn coraz częściej w trakcie czytania mnie wyprzedza i mówi lub pokazuje, co zaraz przeczytam (albo pokażę). Ostatnio okazało się, że wazon robi "nie nie" ;) Z niecierpliwością czekam na drugą część przygód Pucia pt. "Pucio mówi pierwsze słowa", która niebawem ma się ukazać.





Drugie miejsce należy do "Nocnika nad nocnikami"



Autor: Alona Frankel
Liczba stron: 46
Moja ocena: 5/6
Ocena supersyna: 6/6
Do kupienia tu

"Nocnik nad nocnikami" już w mojej opinii taki szałowy nie jest - aczkolwiek uwielbiam bezpruderyjność i bezpośredniość tej książki - ale liczy się zdanie dziecka, a moje dziecko uwielbia siedzieć na nocniku i słuchać, jak ją czytam. Niedawno nawet, gdy zapytałam, czy idziemy na nocnik, syn powiedział "tak". Okazało się, że nie chodzi, ani o siku, ani o kupkę, ale o książkę. "Nocnik nad nocnikami" jest autorstwa izraelskiej pisarki. Tytułowy nocnik zdecydowanie nie wygląda jak nocniki mojego syna, ale podoba mu się. Śmieszy go to, że Bolek trafia niezupełnie do nocnika i że "siedział i siedział, i siedział, i siedział, i siedział". Ja zwykle w książkach dla dziecka jakiś fragment czytam inaczej niż jest napisane, bo mi się nie podoba i tu nie podoba mi się, że mama była z Bolka dumna, iż zrobił kupę i siku do nocnika - nie chcę wywierać na synu takiej presji, niech sobie robi kupę do nocnika dla siebie, a nie dla mnie ;) 




Trzecie miejsce należy się... albumowi ślubnemu



Album ślubny rodziców to świetna książka dla dziecka. Naprawdę! Mój syn uwielbia go oglądać, dotykać zdjęć babć, dziadka, kuzynów i w ogóle całej rodziny. Ulubione zdjęcie syna prezentuje wszystkich gości - każdego z nich pokazuje, a ja tylko mówię, kto jest kim. Mój album jest książką z twardymi kartami, więc tym bardziej nadaje się dla dziecka - mogę spokojnie go z nim zostawić. Album się nie zniszczy zbyt szybko, a dzięki synowi nie stoi na półce nieużywany.

Zobacz więcej moich recenzji i zdjęć książek dla dzieci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz